Przeliczeni.pl
Wszystko o prowadzeniu biznesu w galerii handlowej bez cenzury i ukrywania niewygodnych faktów.

Tutaj zobaczysz jak to działa "od kuchni": nadużycia, fałszowanie informacji, szantaż.
Przeliczeni.pl
Systemy franczyzowe w Polsce - czy rzeczywiście to taki złoty biznes?

Sprawdź na blogu jak wyglądają realia prowadzenia tego rodzaju działalności.
Przeliczeni.pl
Bankructwa, rozwody, bezdomność, ucieczki z kraju.

Świadectwa ludzi, których wykończył system retail.

Nic się nie da zrobić-poradnik najemcy

Pani Agata (55l.), ...

Pani Agata (55l.), pracownik naukowy, ekonomistka, dziś na bezrobociu. Od 4,5 roku na lekach antydepresyjnych. Korzysta z pomocy psychologa. Diagnoza: depresja.

Umowę w galerii podpisała na 5 lat. Zainwestowali z mężem pół miliona złotych z oszczędności w małą elegancką kawiarnię w tej samej galerii w której podstępnie podając nieprawdziwe informacje (dotyczące ilości Klientów galerii i wysokości obrotów najemców) doszło do podpisania umowy przez wspomnianą Panią Marię.

O Pani Agacie i jej historii Pani Maria dowiedziała się ode mnie po podpisaniu umowy. Szukałem ponad rok Pani Agaty. Przez prawników, syndyka. W końcu znalazłem. W miejscu, gdzie kiedyś była kawiarnia dziś sprzedaje się damską bieliznę. Po kawiarni nie ma śladu.

Mahoniowe portugalskie meble, ośmio i dwunastoletnie wino Porto, eleganckie stoliki, krzesełka. 

–Chcieliśmy, aby było to miłe miejsce spotkań. Przeżyłam jednak szok. Nie byłam w stanie płacić 70 euro za metr kwadratowy, bo nie było obrotu. Czynsz wynosił 24 tysiące złotych plus inne opłaty. Po otwarciu galerii ruch trwał dwa miesiące i ludzie odeszli. Wpadliśmy w zadłużenie, które lawinowo rosło. Moim wspólnikiem był jeden z dyrektorów Banku ze Śląska. Podjęliśmy decyzję po pół roku, że ogłaszamy upadłość. Dzięki Bogu podjęliśmy decyzję szybko, a nie czekaliśmy dłużej. Nie było szans na obniżkę czynszu. Zarząd galerii był miły, właściciel okazywał smutek, ale rozkładał ręce i twierdził, że nic się nie da zrobić. Skutecznie przeprowadziliśmy upadłość. Syndyk odsprzedał majątek za niespełna 30 tysięcy złotych. Trwało to wszystko dwa lata.

Dziś wegetuję. To nie jest życie. Ten upadek bardzo głęboko przeżyłam. Te wspomnienia wracają jak koszmar. Na szczęście wspiera mnie rodzina, mąż, dzieci, które ukończyły studia. Wiem, że są ludzie którzy stracili miliony i tym się staram pocieszać. Nie straciłam domu. Nie straciłam rodziny, ale dla wszystkich był to koszmar i potworny stres. Kiedy się zadłużaliśmy okazało się, że zdaniem zarządców mamy brudne dywany, że lampy źle wiszą, że mamy to poprawić, czy tamto. 

 

Nie rozumiem dlaczego ludzie podpisują umowy w galeriach! Dlaczego nie pytają, dlaczego nie sprawdzają jaka jest prawda. Dlaczego się garną skoro wiadomo, że jest do d…y?!”

Dopiliśmy kawę. Podziękowałem.

Wniosek: przed podpisaniem umowy sugeruję ustalenie czy właścicielem boksu jest sieć czy indywidualny właściciel. Choć najemcy nie mają zaufania i trudno im mówić o długach to proponuję podpytać pracowników danej galerii jak prosperują, czy biznes się spina.

Pomimo, że nie jest łatwo dowiedzieć się wszystkiego to z doświadczenia wiem, że takie informacje można zdobyć. I wówczas podjąć decyzję. Uczulam na manipulację i dezinformację, ale o tym wątku już niebawem. Proszę też o podawanie adresu bloga dalej. Chodzi o to, aby ludziom pomóc.

umowy, wprowadzanie w błąd, naciąganie, galerie handlowe, Bielsko-Biała

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *