Przeliczeni.pl
Wszystko o prowadzeniu biznesu w galerii handlowej bez cenzury i ukrywania niewygodnych faktów.

Tutaj zobaczysz jak to działa "od kuchni": nadużycia, fałszowanie informacji, szantaż.
Przeliczeni.pl
Systemy franczyzowe w Polsce - czy rzeczywiście to taki złoty biznes?

Sprawdź na blogu jak wyglądają realia prowadzenia tego rodzaju działalności.
Przeliczeni.pl
Bankructwa, rozwody, bezdomność, ucieczki z kraju.

Świadectwa ludzi, których wykończył system retail.

Krótka pamięć-poradnik najemcy

Rozmowa ...

Rozmowa przeprowadzona w dniu 28 marca 2014 r. w Galerii Handlowej w Bielsku Białej z prezesem spółki zarządzającej Galeriami w Tarnowie i w Bielsku Białej. 3 lata temu pełnił funkcję dyrektora Galerii handlowej w Bielsku Białej. To z nim rozmawialiśmy na temat podpisania umów, frekwencji, prosperity Galerii. Wówczas podawał że dzienna odwiedzalność wynosi 10 tysięcy ludzi, a w weekendy 15.000.

Prezes: zależy mi na dobrych relacjach, chciałbym abyśmy wspólnie poszukali jakiegoś rozwiązania tej sytuacji. Poszukać wyjścia w tej sytuacji. Nie siedzę głęboko w szczegółach ponieważ nie zajmowałem się tą sprawą, ale najpierw chciałbym się dowiedzieć, czy ty widzisz jakieś wyjście w sytuacji.

Najemca: Tak. Tak jak powiedziałem na spotkaniu w Krakowie. Jestem gotów do zawarcia ugody. Straty szacuję na 1,5 miliona złotych netto. Jestem gotów notarialnie w asyście mecenasa taką ugodę zawrzeć. Przy czym zaznaczam, że jest to propozycja ugody, którą zaproponował mi adwokat prowadzący sprawę. To jest dla mnie jedyne rozwiązanie.

P. Z czego wynika kwota 1,5 miliona złotych?

N. Twierdzicie że w Tarnowie do Galerii przyjeżdża ponad pół miliona ludzi miesięcznie. To daje nam ponad 6 milionów ludzi rocznie. W Bielsku Białej rzekomo Galerię odwiedza od 8 do 20 tysięcy ludzi dziennie. Gdybym chciał statystycznie policzyć obroty uzyskiwane w Tarnowie i w Bielsku w oparciu o realną ilość osób odwiedzających Galerię, a deklarowaną przed podpisaniem umowy  z wami to dziennie straciłem kilka tysięcy złotych. Punkty prowadziłem prawie przez trzy lata. Na tę inwestycję zaciągnąłem kredyt w wysokości 400 tysięcy złotych, do tego zainwestowane zostało ok. 150 tysięcy złotych ze środków własnych. Przez  prawie trzy lata obsługiwałem ten kredyt w miesięcznej kwocie ok. 10.000 tysięcy miesięcznie. Od podpisania umów do czasu usunięcia mnie z Tarnowa do Banku zaniosłem prawie 270.000 złotych, do tego dochodzi  65.000 tysięcy gwarancji bankowej która trafiła na wasze konto. W styczniu zaciągnąłem kolejny kredyt na spłatę tamtego w kwocie 550 tysięcy złotych. To już daje kwotę miliona czterystu trzydziestu pięciu tysięcy złotych. Do tego mam pół miliona długu wobec waszych spółek (biorąc pod uwagę kary umowne).

P. Kto powiedział że jest 20 tysięcy ludzi?

N. To wyjdzie w postępowaniu.

P. Uhm

N. Ludzie którzy pracowali na rzecz agencji detektywistycznej to ustalili podczas bezpośrednich spotkań w Tarnowie i w Bielsku Białej. To są różni ludzie który w różnych czasie te spotkania odbyli.

P. Moją rolą jest próba przywrócenia atmosfery jaka towarzyszyła nam kiedyś w rozmowach. Nie wiem z czego wyniknęły te kłopoty, bo starałeś się rozwijać tę działalność…

N. Pozwól, że Ci przerwę. Przypomnę jeden fakt. Te kłopoty rozpoczęły się od samego początku. Przed uruchomieniem punktu w Bielsku-Białej Ty nas zapewniłeś słownie w rozmowie ze mną i byłym wspólnikiem, że nie zostaniemy zafakturowani za czynsz gwarantowany w pierwszych dniach po otwarciu punktu. Podobną deklarację usłyszeliśmy od dyrektora w Tarnowie. Chodziło o to, że chcieliśmy już z wygenerowanych środków płacić zobowiązania.

P. Ja tego nie mówiłem.

N. Tymczasem zostaliśmy zafakturowani w Bielsku kilka dni po otwarciu punktu, a w Tarnowie otrzymaliśmy fakturę dopiero po miesiącu.

P. Nie pamiętam…

N. Ale ja pamiętam i mój wspólnik też pamięta. Kiedy przysłaliście fakturę poprosiłem wspólnika żeby poszedł to wyjaśnić  i był na spotkaniu z Tobą i ……. (wówczas była wicedyrektorem Galerii) i nic nie wskórał. Do tego możesz dojść po datach podpisania umowy i datach wystawianych faktur

P. Ja tego nie mówiłem, nie pamiętam. Jeżeli to było w umowie to powinno tak być.

N. Ale my nie mówimy teraz o umowie.

P. Ale jeśli mówimy o wynajmie nieruchomości i podpisanych umowach  to tylko obowiązują umowy na piśmie. Ja nie chcę się konfrontować w tej chwili, bo moim celem jest pokojowe podejście do tej sprawy ale widzę że jest tutaj jakaś próba powiedzenia że ja tutaj kogoś oszukałem. Ja po pierwsze  nikogo nie oszukałem. Po drugie próbujesz mi tutaj wmawiać…

N. Dobrze. Próbuję wmawiać.

P. Na czym miało by polegać to oszustwo?

N. Przeprowadziłem rozmowę w Krakowie która trwała ponad półtorej godziny  i tam swoje zarzuty wyartykułowałem. Konsultowałem przed naszym spotkaniem temat tej rozmowy. Mnie nie zależy mówiąc kolokwialnie na awanturze, żeby komuś zaszkodzić z zasady,  z automatu, bo tak lubię. Moja propozycja jest ostateczną propozycją nie do negocjacji i tego stanowiska nie zmienię. Ale powiedziałem też, że chciałbym się dogadać na poziomie właściwym. Jak miałoby to wyglądać z Państwa strony to ja tego nie wiem. Dlatego przyjąłem zaproszenie na spotkanie w Krakowie i dziś uczestniczę w kolejnym spotkaniu. Uczestnictwo w tych spotkaniach, które mają na celu osiągnięcie porozumienia sugeruje mój adwokat żeby spróbować na stopie polubownej sprawę zamknąć. Powiedziałem w Krakowie że jestem gotów sprzedać punkt w Bielsku Białej za kwotę tysiąca złotych osobie która wyraziła chęć na przejęcie tego punktu i która będzie Państwu płaciła czynsz który wynegocjowała z Panem …… Nie ma złej woli z mojej strony żeby tego punktu nie sprzedać. Ta osoba wchodzi z dnia na dzień i kontynuuje działalność, pracuje i płaci, ale decyzja leży po waszej stronie.

P. To oczekiwanie…  sugerowałam skorzystanie z usług z adwokata, który ma doświadczenie w tego rodzaju sprawach. Wydaje mi się ze ten kto doradza Ci w tej sprawie pewnie się cieszy, że Ci doradza. Bo kwota półtorej miliona złotych…

N. Na razie nie wziął ani złotówki

P. Szanse są nie wielkie na taką kwotę.

N. Ta kwota jest przeze mnie zaniżona, która wynika z papierów. Nie uwzględniam tutaj swojego wynagrodzenia, bo nie pobierałem z tej spółki pieniędzy, nie uwzględnia stanu mojego zdrowia i jeszcze kilku wątków, które się w międzyczasie pojawiły. Nie jestem człowiekiem odrealnionym, że nie wiem jakie zaciągnąłem kredyty na jakich warunkach i ile. Uwierz mi, że nie posiłkuję się przypadkowym radcą prawnym pierwszym z brzegu tylko kancelarią, która obsługuje też zagraniczne podmioty (to dwie kancelarie: Dorak&Wrona oraz Henclewski&Wyjątek). Ja dziękuję za tę sugestię, przyjmuję te słowa w dobrej wierze, że jest to kwota odrealniona natomiast mam inne zdanie w tym temacie.

P. Ja bym się tutaj zastanowił gdzie my się tutaj możemy spotkać,  a nie gdzie się rozejść. Moim zdaniem z takimi oczekiwaniami się rozejdziemy.

N. Powiedziałem w Krakowie że w tej kwocie liczę zadłużenie wobec obu spółek. Ta kwota zawiera kwotę wynikającą z papierów wobec waszych spółek.

Cisza…

N. Ja nie chcę na tym zarobić pieniędzy. W każdym sądzie udowodnię że nie jest to próba zarobienia przeze mnie pieniędzy…

P. Problem polega na tym że tutaj nie ma niczyjej winy. Dwie strony chciały dobrze, biznes nie wypalił z różnych powodów i chodzi o to żeby znaleźć takie wyjście z sytuacji żeby obie strony jak najmniej ucierpiały. Nikt na tym nie zarobi, nikt nie chce na tym zarobić.

N. Zarabia właściciel, który zainwestował potężne środki, który zaangażował gigantyczne pieniądze. Nikt nie otwiera punktu w takim czy innym miejscu z założeniem, że stanie się bankrutem. Nikt. Gdybym mówił o jakiś wymyślonych sytuacjach to inna sprawa. Nie jestem tego rodzaju facetem. Obserwowałem te Galerie przez trzy lata i zastanawiałem się z każdej strony… i analiza dokumentów dostarczona przez Agencję dała mi nie tylko przekonanie, ale i pewność. Ja mieszkałem w Tarnowie, pracowałem tam i trochę metrów tam zrobiłem i mówienie że Galerię w Tarnowie odwiedza pół miliona, przekraczającej pół miliona ludzi miesięcznie…

P. Kto tak mówił?

N. Dyrektor…

P. Który?

N. N…

P. My mamy liczniki to jest bardzo łatwe do zweryfikowania.

N. To będziecie to przedstawiali w postępowaniu.

P. Firma która to liczy … i skoro Pan dyrektor N…… tak mówił to jest to zgodne z prawdą.

N. Jeśli tak jest to zdecydują o tym organa nie ja. Ja rozumiem że ta rozmowa ma charakter jaki? Jest pokłosiem mojego spotkania w Krakowie?

P. Nie. Dowiedziałem się ze jest problem. Moja rola jest taka, że mam rozładować konflikt jeżeli jakikolwiek jest. Jakie tak naprawdę są ramy i oczekiwania Twoje. Półtorej miliona jest nierealne. Sugerowałabym porozmawiać z adwokatami, którzy mają doświadczenie w tego rodzaju sprawach…

N. Ale skorzystam z tej sugestii

P. Nie zależy nam też, aby komuś w jakikolwiek sposób zrobić krzywdę. Nie jesteśmy dużą korporacją która nie rozmawia, nie prowadzi mediacji,  która mogłaby wysłać statystyki i nie ma rozmowy. My rozmawiamy.

N. Nie ma problemu. Jestem w stałym kontakcie z kancelarią prawną, która wejdzie do sprawy w odpowiednim czasie. Złożymy doniesienie do prokuratury, a potem sprawa będzie żyła swoim życiem.

P. Trudno mi się z Tobą rozmawia bo ta rozmowa przebiega niepotrzebnie w klimacie konfrontacji…

N. Ale macie dla mnie jakąś propozycję czy to ma być tka rozmowa na zasadzie…

P. Wypracowujemy, wypracowujemy…ta propozycja zmierza do tego żebyśmy się rozstali w atmosferze ugody. Nie dążymy do konfliktu, nie dążymy do tego żeby komukolwiek zrobić krzywdę. Nie chcemy się w jakiś sposób pastwić. Nie jest to naszym celem. Chciałem się po prostu spotkać, bo wydawało mi się że nam się dobrze rozmawiało w przeszłości. Były sytuacje kiedy nie płaciłeś w terminie i zawsze rozmawialiśmy o tym w przyjaźni. Nie wiem dlaczego nagle sytuacje się odwróciły.

N. To nie jesteś tylko Ty… ale jest jeszcze w tej sprawie kilku innych ludzi. Abstrahuję od Pana N, bo nie wiem czyją politykę wdraża. Jest Pan Z. i i mówię to Tobie jako pracodawcy, że to on do mnie zadzwonił w sprawie wynajęcia punktu w Tarnowie i sprzedał mi temat jako „złoty biznes”, że poprzedni właściciel był nieudacznikiem, że nie pilnował biznesu w Tarnowie bo zajmował się czymś innym. To on do mnie zadzwonił. Potem wydzwaniał do wspólnika. Po czym ja się dowiaduję że poprzedni właściciel salonu w Tarnowie robił od 20 do 25 tysięcy złotych brutto miesięcznie..

P. Kto?

N. Właściciel poprzedniego punktu. Taki robił obrót. I teraz odwracając sytuację nie chciał byś się znaleźć w takiej sytuacji jak ja, i nowi najemcy.(nowi najemcy w Bielsku Białej, od grudnia 2013, w listopadzie 2013 po podpisaniu umów podsunięto im do podpisu aneksy w których wyrażają zgodę na to, że otwarcie Galerii zaplanowane na listopad zostanie przesunięte w czasie o 5 miesięcy). Mi przekazano, że wejście do Galerii to jest deal życia, świetny wybór. Ja przez 5 lat jeździłem po Polsce i nie wiedziałem ilu tu czy w Tarnowie ludzi jest tak naprawdę. Nie chodziłem po spotkaniach towarzyskich, nie uczestniczyłem w tym życiu towarzyskim tutaj i nie dopytywałem jak idą ludziom biznesy w innych galeriach.

(Ostatnie minuty rozmowy nic nie wnoszą do sprawy). Dotyczyły:

– kryzysu gospodarczego, kampanii medialnych, Galerie potrzebują też czasu na wypromowanie, wysokości obrotów.

N. Obroty wynikają m.in. z odwiedzalności Galerii. Jeden z moich ludzi pracował w Tarnowie i wielokrotnie z nim rozmawiałem jak wygląda sytuacja związana z frekwencją. Nie jest prawdą to, że ta galeria jest galerią pełną ludzi. Od poniedziałku do czwartku jest pusta i to ma też wpływ na obroty. To jest statystka.

P. Nie do końca tak jest. Odwiedzalność nie przekłada się na obroty. Nawet jeśli dojdzie do rozprawy sądowej i będziemy się przerzucać faktami i na końcu prawdopodobnie nic nie udowodnisz. Na argument jest drugi argument. My też pokażemy to w liczbach i wiesz, lepiej patrzeć na to tak, że nie było niczyjej winy w tym. Nie sądzę żeby była tutaj wina Twoja czy nasza, bo chcieliśmy i chcemy mieć taki punkt. To nie jest tak że nie. I w Tarnowie będziemy dążyć do tego żeby ten punkt mieć tylko gdzieś to nie zafunkcjonowało. Może jeszcze nie zafunkcjonowało. Może trzeba jeszcze więcej czasu. (….dyskusja o cenach usług, nic nie wnosi)

Zakończenie rozmowy.

P. Zastanówmy się wspólnie żeby nie szkodzić. Doszły mnie słuchy że rozmawiasz na terenie Galerii z najemcami, mediami. My tutaj ostro pracujemy żeby to centrum funkcjonowało coraz lepiej. Tak jak my nie opowiadamy na Twój temat nikomu…

N. Przepraszam ale Ci przerwę.

To jest mój kolejny zarzut.

P. Jaki?

N. Ustawa Ochrona danych osobowych. Którą naruszył Pan Z. w rozmowie biznesowej z potencjalnym najemcą. Powiedział tej osobie że ja się nie znam na biznesie. ( z moich ustaleń wynika, że takie informacje nie są jednostkowe, Ci którzy bankrutują w tej Galerii z reguły nie znali się na biznesie, nie poradzili sobie. Takie informacje są przekazywane nowym potencjalnym najemcom.)

P. Komu?

N. Człowiekowi który był zainteresowany tutaj wynajmem lokalu.

P. Nie rozumiem.

N. Agencja przeprowadziła swoje działania. Między innymi była to rozmowa z Panem Z. na temat warunków w tej galerii, biznesów i podczas tej rozmowy Pan Z. nawiązał do mojej osoby, że ja się nie znam na biznesie. Na to jest paragraf. Więc odnośnie tego co …

P. Nie jest to zgodne z polityką naszej firmy.

N. Reasumując nie chodzę po Galerii. Nie naruszam Waszych dóbr osobistych. Co do mediów to jestem dogadany z jednym poważnym tytułem ogólnopolskim. Padło pytanie czy mam papiery. Powiedziałem że mam, ale na tym etapie sprawy tego tematu na razie nie przekazuję w szczegółach. Nie wiedzą o które galerie chodzi. Ale nie oczekujcie tego że będę czekał na wasz ruch.

P. Podobno nagrywasz rozmowy

N. Też.

P. Mnie teraz też nagrałeś?

Tak.

P. Ale jest to niezgodne z prawem

N. Byłoby niezgodne, gdybym nie działał w porozumieniu z Agencją. W tym przypadku tego rodzaju rozmowa może być materiałem dowodowym w sprawie i nie jest złamaniem prawa. Czekam na informację z Waszej strony do jutra.

P. Jutro się skontaktuję.

 W piątek  ( godzina 21.00) otrzymałem smsa od Pana B. z informacją, że skontaktują się ze mną w poniedziałek.

wniosek:proponuję tym razem pozostawić ten dialog bez wniosku własnego, ale pozostawić go Czytelnikom. Na dziś próbują mnie straszyć postępowaniem sądowym celem egzekucji należności na poziomie 253 tysięcy złotych. Zaproponowano mi umorzenie kar i ewentualną redukcję długu na poziomie 20%. 

galerie handlowe w Polsce, współpraca, odszkodowania, procesy sądowe, warunki, ustalenia zawartych umów, system

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *