Przeliczeni.pl
Wszystko o prowadzeniu biznesu w galerii handlowej bez cenzury i ukrywania niewygodnych faktów.

Tutaj zobaczysz jak to działa "od kuchni": nadużycia, fałszowanie informacji, szantaż.
Przeliczeni.pl
Systemy franczyzowe w Polsce - czy rzeczywiście to taki złoty biznes?

Sprawdź na blogu jak wyglądają realia prowadzenia tego rodzaju działalności.
Przeliczeni.pl
Bankructwa, rozwody, bezdomność, ucieczki z kraju.

Świadectwa ludzi, których wykończył system retail.

Tracimy wszyscy-poradnik najemcy

Jestem w trasie po ...

Jestem w trasie po kraju. Mam masę spostrzeżeń, ale polecam lekturę tego listu. Ciekawy.

“Dzień dobry, 

nie ukrywam, że jestem czytelnikiem bloga – wpisy dają pewne wyobrażenie o machinie działania jednak nie odzwierciedlają rzeczywistych kłopotów i ich skali – w finalnym rozrachunku za funkcjonowanie takiej “Galerii Handlowej” zapłacą wszyscy – najemcy ich klienci, lokalne społeczeństwo.

Kiedyś (bardzo dawno temu) miałem okazję być najemcą w jednym z niewielkich centr handlowych. Upadło, jak większość obecnie działających – to tylko kwestia czasu… Celem uzupełnienia – umowa skonstruowana była w sposób nieznany w obecnym systemie. Klarownie, bez wbijania gwoździa do trumny już na starcie.

Oczywiście wyjście było ze stratą – brak odwiedzających = brak klientów, to dość oczywiste. Strata nie była duża, wyjście możliwe w każdej chwili więc obyło się bez większych nerwów (strata na przystosowaniu lokalu, towarze który się nie sprzedał nie obciążyły aż tak bardzo firmy).

Będąc wczoraj w Budapeszcie miałem okazję zobaczyć jak w praktyce wygląda pustostan “galeryjny”.

Mówię o tym miejscu: http://tinyurl.com/mchwedc

Centrum miasta, dookoła kamienice, a w środku szklano-betonowe puste coś. 
Każdemu kto chce rozpocząć biznes w Galeriach polecam wycieczkę w to miejsce – daje do myślenia, bardzo.

Mówić o czymś a zobaczyć upadek w praktyce to dwa różne światy.

Wracając jednak do skali – najemcy stracili, okoliczni sklepikarze w trakcie egzystowania tego cudu architektury współczesnej również, właściciel… nie wiem.

Wiem, że straciła lokalna społeczność – był tam kiedyś skwer (na starych mapach Budapesztu można jeszcze znaleźć), miasto sprzedało pod market który finalnie upadł i teraz straszy swoim wyglądem. O dziwo jest oświetlony (nie wiem przez kogo) i jeszcze nie zdewastowany – witryny są całe zarówno na parterze jak i na piętrach. Pytanie tylko co mają powiedzieć Ci, którzy chcieliby sobie posiedzieć w parku, na ławce… ”

Pozwoli Pan, że tylko podziękuję za te spostrzeżenia nie wdając się tym razem we własne przemyślenia. Czytelnicy tacy jak Pan są integralną częścią tego bloga. Dziękuję.

wniosek: zanim podpiszesz umowę warto pójść na spacer i usiąść na ławce. Złapać głęboki oddech i rozważyć inną opcję.

umowy, samorząd, grunty, lobby, zombie galeria na Węgrzech

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *