Przeliczeni.pl
Wszystko o prowadzeniu biznesu w galerii handlowej bez cenzury i ukrywania niewygodnych faktów.

Tutaj zobaczysz jak to działa "od kuchni": nadużycia, fałszowanie informacji, szantaż.
Przeliczeni.pl
Systemy franczyzowe w Polsce - czy rzeczywiście to taki złoty biznes?

Sprawdź na blogu jak wyglądają realia prowadzenia tego rodzaju działalności.
Przeliczeni.pl
Bankructwa, rozwody, bezdomność, ucieczki z kraju.

Świadectwa ludzi, których wykończył system retail.

Wolna amerykanka-poradnik najemcy

<p style="text-align: ...

Oto kolejny opis, jak ten system wygląda od trzewi. Przenieśmy się zatem do Poznania. List napisała kobieta (dane osobowe do naszej wiadomości). Proponuję uważną lekturę. Jest wiele aspektów na które najemca zwraca uwagę.

„Jestem kobietą po czterdziestce do niedawna ustabilizowaną finansowo i rodzinnie.

Wykształcenie i zawód pozwalały mi na życie na zadowalającym poziomie.

Jako pracownik najemny w strukturach finansowych zawsze marzyłam, aby stać się pracodawcą dla innych, że potraktuję ich po ludzku tak jak ludzie zasługują.

Do prowadzenia biznesu przygotowywałam się prawie rok szukałam najlepszych rozwiązań prawnych organizacyjnych i finansowych. Wreszcie, gdy wszystko miałam poukładane potrzebowałam lokalu. Decyzja podła na obiekt komercyjny typu galeria, bo tam powinni masowo przebywać ludzie, a właśnie od nich zależało powodzenie biznesu. Nie jest łatwo dostać się w struktury galerii to taki rynek zamknięty dla maluczkich tym bardziej bez doświadczenia.

Ale udało się. Znalazła się Galeria w Poznaniu w połowie pusta (dla optymistów w połowie pełna) w fazie komercjalizacji, która zdecydowała się podpisać ze mną umowę.

Czynsz został wynegocjowany w atrakcyjnej wysokości tj. za mniej niż 10 euro za metr, a za pierwsze sześć miesięcy za połowę tej stawki więc umowa została zawarta na czas określony na pięć kolejnych lat. Mój lokal był na piętrze praktycznie na wyludnionym terenie w około żadnych obiektów handlowych tylko trzy obiekty usługowe. Za to mogłam front budynku okleić dowolnie żeby przyciągnąć klientów.

Lokal został mi przekazany latem, wg zapisanych standardów w umowie w celu dostosowania do prowadzonego biznesu. Umowa została spisana z dyrektorem zarządzającym pełniącym jednocześnie funkcję pełnomocnika spółki.

Osoba ta przed podpisaniem umowy zażądała wpłaty jednomiesięcznej kaucji, podpisania klauzuli u notariusza na okoliczność art. 777, oraz zawarcia umowy ubezpieczenia z klauzulą że Ubezpieczyciel zrzeka się wszelkich roszczeń względem Wynajmującego (czytaj Galerii). Umowa była dość szczegółowa i uwzględniała odpowiedzialność i obowiązki Wynajmującego oraz uprawnienia Najemcy.

Niestety dopiero po uruchomieniu lokalu okazało się, że wentylacja w całym obiekcie handlowym jest niesprawna.

Dyrektor zarządzający wciskał mi kit, że to wina restauracji usytuowanej kondygnacje poniżej która ma niedostosowane urządzenia odprowadzające opary kulinarne. Skutkiem tego w galerii śmierdziało tym, co kuchnia w restauracji akurat gotowała oraz chmara much i os które z niewiadomego powodu gromadziły się w moim lokalu.

Nie była to jedyna niedogodność najmu w galerii. Z powodu znaczącego zadłużenia galeria nie była regularnie sprzątana, całe piętro z racji niewielkiego ruchu nie było sprzątane w ogóle. Moim dobrowolnym obowiązkiem stało się zamiatanie i mycie podłóg w promieniu 20 metrów od mojego lokalu, sprzątanie schodów oraz mycie cudzych witryn bo miały powłokę z kurzu.

Toalety były sprzątane raz na tydzień z marnym skutkiem więc klienci skarżyli się, że w nich cuchnie moczem.

Pominę kwestie słabego oświetlenia wieczorami. Do tego z powodu braku ochrony zaczęli koczować bezdomni.

Teren galerii znajdujący się na piętrze był kompletnie zaniedbany, w końcu zrezygnowano z monitoringu i ochrony.

Zaczęłam pisać korespondencje do Sanepidu żeby skontrowali obiekt gastronomiczny. Odpowiedzi były kuriozalne obiekt i instalacje prawidłowe mimo niesprawnej wentylacji budynku. Proszę o interwencję do administratora obiektu.

Pisałam skargi na decyzje Sanepidu do instancji wyżej, która sama sobie zaprzeczała. Otrzymałam w końcu potwierdzenie moich zastrzeżeń, ale co z tego? Nikt nie wyciągnął żadnych konsekwencji wobec restauratora ani administratora obiektu. Odpuściłam nie będę się kopać z koniem.

Po trzech miesiącach użytkowania lokalu otrzymałam maila od nieznanej mi osoby która informowała mnie że umowę najmu zawarłam omyłkowo z niewłaściwym podmiotem i trzeba ja podmienić.

Takie maile trafiły również do moich sąsiadów w galerii. Zastanawialiśmy się o co chodzi? W końcu po dręczeniu pytaniami dyrektora zarządzającego przyznał się, że piętro obiektu który zajmujemy został wcześniej wynajęty innemu podmiotowi powiązanemu kapitałowo z galerią żeby uciec z wierzytelnościami (czyt. czynszami z najmu) przed bankiem, który kredytuje cały obiekt.

Sprawa wydała się nam mocno podejrzana odpisaliśmy mailowo, że nie przystajemy na propozycję podmiany umowy najmu z innym podmiotem. I wtedy się zaczęło. Niedługo po tym zdarzeniu w tajemniczych okolicznościach odwołali dotychczasowego dyrektora zarządzającego, a tajemniczy pan z maila został prokurentem spółki czyli objął nadzór nad galerią. Od tego czasu nastąpiły duże zmiany w galerii został powołany kolejny podmiot do administrowania obiektem składający się delikatnie to ujmując z osób mających konflikt z prawem.

Pierwsza rozmowa z nowym zarządcą przebiegła w atmosferze zastraszenia. Zostałam poinformowana że prowadzę działalność na terenie galerii nielegalnie i mogę zostać usunięta jak nie będę współpracować. Poza tym nowy administrator obiecywał złote góry, że zapełni galerie klientami, a za jego rządów galeria stanie na nogi.

W między czasie stary zarządca zaczął puszczać farbę o stanie prawnym i technicznym galerii. Obiekt handlowy nie posiada pozwolenia na użytkowanie, że on taki stan zastał i nikt nie upoważnił go do unormowania tej sytuacji, zresztą to kosztuje, a kasy brak. W praktyce brak pozwolenia na użytkowanie obiektu użyteczności publicznej oznacza, że galeria jest placem budowy i nie podlega jako budynek żadnej kontroli bo nie istnieje.

To znaczy, że nie ma sensu interweniować w sanepidzie i straży pożarnej z powodu braku wentylacji, bo nikogo to nie obchodzi i nikt za to ten rzeczy nie odpowiada. Napisałam do nadzoru budowlanego i wyjaśnienie jaki jest stan prawny budynku i dostałam pismo stwierdzające, że budynkowi cofnięto zgodę na użytkowanie z powodu niezgodności pomiędzy dokumentacją, a stanem faktycznym. Wg mnie nie ma szans na naprawienie tego stanu rzeczy skoro przez 6 lat nic zostało w tym temacie zrobione.

Mimo niedogodności chciałam powiększyć lokal o kolejny metraż na warunkach na których miałam zawartą umowę. Nowy pełnomocnik nie wyraził zgody wg niego obiekt ma wysoki standard, a za to trzeba płacić. Nie doszliśmy do porozumienia. Bardzo to ogranicza moje możliwości zarobkowe, bo potrzebowałam poczekalni przy prowadzonym biznesie, ale nie ma sposobu na przekonanie władzy.

Pisałam wiele pism mailowo i w formie listów, że działalność którą prowadzę może tylko pomóc galerii, ale korespondencja pozostawała bez odpowiedzi. Pisałam również do banku kredytującego galerię dlaczego jest takie stanowisko zarządu spółki niestety bez odpowiedzi.

Mam wrażenie, że galerii nie zależy na wyjściu na prostą. Robią wszystko żeby zniechęcić najemców do korzystania z obiektu. Świadczy o tym aktualne postępowanie osób zarządzających.

Obecny administrator galerii otrzymał ksywkę czyściciel, ale nie z powodu dbałości o porządku, ale ze sposobu wywierania szczególnego wpływu na odchodzenie najemców z galerii.

Nie sposób znaleźć strony internetowej galerii o której piszę, bo została zlikwidowana.

W żadnym miejscu w galerii nie ma śladu kto jest właścicielem i administratorem obiektu – mam na myśli telefon kontaktowy lub adres wniosek chyba nikt tym obiektem nie zarządza. Ale faktury są wystawione regularnie ciekawe tylko za co?

W zeszłym miesiącu z mojej kondygnacji odeszła pani prowadząca usługi dla Pań, wyniosła się do wynajętego domu kilkaset metrów dalej. Powodem jej odejścia był brak reakcji zarządzającego na jej interwencje w sprawie temperatury panującej w lokalu.

Latem na piętrze mamy 28 stopni, a zimą 15 zimą przy włączonej cały czas klimatyzacji, która i tak nie dawała rady.

Moje problemy natomiast ograniczają się do niesprawnej elektryki, która zwykle w sobotę lub niedzielę wysiada i nawet rolety elektrycznej nie da się uruchomić. Regularnie ciekną mi klimatyzatory, które są własnością galerii, ale naprawić nie ma komu.

Wysłałam wynajmującemu za naprawy instalacji i klimatyzacji refaktury ciekawe czy zapłacą?

Może się wydawać że jestem pogodzona z tą sytuacją, ale to nie prawda. Chętnie bym zrezygnowała z wynajmowania lokalu w galerii, bo dokładam do interesu co miesiąc. Jest tylko problem – nie mam dokąd odejść, a sprzęt który zgromadziłam trzeba gdzieś ulokować najlepiej w nowej lokalizacji.

Ale zmiana obiektu kosztuje więc nie wiem czy warto się starać skoro i tak wszystko skazane jest na porażkę.

Entuzjazm prowadzenia własnego biznesu dawno minął w jego miejsce pojawił się strach czy starczy na czynsz albo ile w miesiącu tym trzeba dołożyć do biznesu, a z czego zrezygnować żeby nie popłynąć.

Szczerze to jestem załamana co odbija się na mojej psychice i zdrowiu. Od roku kiedy prowadzę punkt usługowy w galerii mam nieustanne nadciśnienie i problemy z sercem. Bez leków nie jestem wstanie funkcjonować. Za ten stan rzeczy obwiniam zarządców galerii i siebie za głupotę wdepnięcia w to bagno bez wyjścia.

Mam nerwicę, która powoli wyniszcza mój organizm. Relacje w domu rodzinnym niestety też się bardzo pogorszyły. Rzadko jestem w domu bo pracuj e 5 dni w tygodniu na etacie, a wieczorami w i weekendy w galerii. Moje dziecko sześcioletnie na tym cierpi, a jego najbardziej mi szkoda. Spełniłam swoje marzenie zakładając firmę i zostając pracodawcą, ale cena za to będzie ogromna.

Do tej pory oszukiwałam sama siebie, że biznes się rozkręci, że klientów trzeba przyzwyczaić do nowej usługi że z miesiąca na miesiąc będzie lepiej. Teraz wiem, że to mrzonka. W miejscu gdzie nie dba się o dobro najemcy oraz nie dba o komfort klienta docelowego lepiej nie będzie. Na chwilę obecna moja galeria posiada ok. 50% pustostanów, w tym lokale popłynęły w ostatnim półroczu”.


wniosek: każda historia jest inna, ale system ten sam. W tym przypadku jednak to ekstremalne centrum. O bezdomnych – z całym szacunkiem dla  nich – w galeriach handlowych jeszcze nie słyszałem. Jak widać galeria staje się schronieniem dla ludzi bez dachu nad głową. Warto przed podpisaniem umowy pamiętać, że po jej podpisaniu – można stać się jednym z nich.

 



Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *