Przeliczeni.pl
Wszystko o prowadzeniu biznesu w galerii handlowej bez cenzury i ukrywania niewygodnych faktów.

Tutaj zobaczysz jak to działa "od kuchni": nadużycia, fałszowanie informacji, szantaż.
Przeliczeni.pl
Systemy franczyzowe w Polsce - czy rzeczywiście to taki złoty biznes?

Sprawdź na blogu jak wyglądają realia prowadzenia tego rodzaju działalności.
Przeliczeni.pl
Bankructwa, rozwody, bezdomność, ucieczki z kraju.

Świadectwa ludzi, których wykończył system retail.

Ojciec i syn-poradnik najemcy

<span ...

“Wyjazd do Agadiru wyszedł zupełnie spontanicznie.  Deszczowy maj, dobry biznesowo kwiecień tylko potwierdził celowość tej decyzji.

Jedziemy odpocząć do Maroka – słyszę w słuchawce telefonu. Szybkie pakowanie, jak zwykle przed wyjazdem masa spraw do załatwienia i już mkniemy w kierunku lotniska. To nie pierwszy nasz wyjazd to tego kraju, także program jest dość  sprecyzowany – trochę leniuchowania, trochę spacerów, zero zwiedzania. Chcemy pobyć trochę więcej ze sobą. Po prostu. 


Afryka wita nas ciepłą,  trochę pochmurną pogodą. To nic nadzwyczajnego w tym okresie. Do południa pochmurno, popołudniu  palma. Szybki transfer do hotelu i jesteśmy na miejscu. Nasza grupa liczy około 15 osób. Trochę dwudziestoparolatków. Jedni z małymi dziećmi, inni bez. Dwie pary około sześćdziesiątki i my. Małżeństwo w średnim wieku. Standard.

Na Zbyszka zwracam uwagę już pierwszego dnia.  Mógłby być moim ojcem. Pełen energii, uśmiechnięty, zagaduje pozostałych uczestników wyjazdu. Nim się nie obejrzałem i już siedzi przy naszym stoliku. Jestem z natury osobą niewylewną, Zbych natomiast to moje przeciwieństwo.

Mimo to szybko łapiemy kontakt. Dużo opowiada o tym gdzie był, co widział, czym się zajmuje. Prowadzi sklep z odzieżą dla nastolatków na starówce pięknego polskiego miasta. Zapewnia, że biznes idzie dobrze. Nie dowierzam Znam realia handlu w mieście.  Widzę, że trochę szczypie się z kasą, ale  to nie mój interes, więc co mnie to obchodzi. 

Na temat “galeryjny” wchodzimy zupełnie przypadkiem. Opowiada jak galeria świetnie funkcjonuje w jego mieście i ma w planach otwarcie tam sklepu. Tłumaczę, że nie jest tak kolorowo jak on to widzi.

Gość patrzy na mnie jak na wariata. Prowadzę już biznes przeszło dwadzieścia lat. Zęby na tym zjadłem. Znam się na tym – słyszę. 

To, że prowadzi tyle lat wcale nie oznacza, że się na tym zna –  odpowiadam. Wyraźnie zmieszany odchodzi. Tego wieczoru unika mnie wzrokiem. Jego zachowanie jest mi zupełnie obojętne. Nie przyjechałem tutaj przecież, aby kogoś nawracać.  Szybko mu przeszło, bo już następnego dnia siedzi z nami wieczorem po kolacji.

Opowiada o synu, dla którego chce otworzyć biznes w centrum handlowym. Nie wytrzymuję. Jeśli naprawdę chcesz mu pomóc, to nie otwieraj mu  tam sklepu  – mówię.

Bardzo grzecznie ale stanowczo odpowiada, że jak będę w jego wieku to mogę udzielać mu takich rad. Zresztą kim ja jestem, że o tym wszystkim mu opowiadam? Nikim.

Po prostu wiem – śmiejąc się odpowiadam. Facet jest trochę skołowany. Widzę niedowierzanie. Jak będziesz chciał na ten temat pogadać, to wiesz gdzie mnie znaleźć – rzucam na koniec i wstaję od stolika. Do końca rozmawiamy ze sobą kilka razy. Ani jedna rozmowa nie dotyczy już galerii. 

Na lotnisku pada z jego strony propozycja wymiany kontaktów. Po raz kolejny proponuję, że jestem do dyspozycji. Nasze Panie umawiają się na obiad zaraz po przylocie na Okęcie. 

Po drodze do knajpy mijamy CH w Jankach. Sobota, to i korek do skrętu na parking. Zbych triumfuje. Widzę dziką satysfakcje w jego oczach. Odpuszczam. Rozstajemy się. Kilka dni po powrocie wysyłam maila i kilka linków do Zbyszka. Nie dostaję odpowiedzi. 

Nie wiem czy otworzył wymarzony sklep w galerii. Może tak, może nie. Może mu świetnie idzie, a może dziś jest członkiem OSONu. Może w tym przypadku to on miał rację? Tego nie wiem, ale tego “może “jest zdecydowanie za dużo.

Nie zawsze ten kto myśli i mówi inaczej chce dla Nas źle. Wiem, w biznesie należy słuchać tylko siebie. Tyle tylko, że w przypadku galerii handlowych  warto uczyć się na cudzych błędach. Nie polecam na swoich. Warto też czasem spojrzeć na Kaukaz….”

podpisano
NIKT

To kolejny list od Czytelnika. Od jakiegoś czasu korespondujemy wymieniając poglądy. Mogę małą korektę?A w zasadzie dopowiedzenie.

Uważam, że w biznesie czy w pracy-zresztą ludzie, którzy do czegoś doszli często o tym mówią-należy otoczyć się ludźmi mądrymi i nie słuchać tylko siebie, ale potrafić słuchać. To trudne. Delegowanie. Sztuka. Dystans. Wnioski. Reakcja. Decyzja lub jej brak, który też jest decyzją.

Znam najemcę, któremu ojciec zrobił prezent. Otworzył mu restaurację w galerii. Ojciec chciał dobrze.

Chłopak dziś jest bez adresu i ma ok. miliona długu. Ojciec nie słuchał. Uparł się. Niestety zmarł, a syn został z tym “biznesem”. Ojciec nie przewidział, że to długofalowa ściema, a chłopakowi zgotował piekło.

Przez lata najemca od zarządu galerii dostawał pogardliwe smsy, że jego jedzenie jest stare, nie świeże, że to jego wina, że nie potrafi 40 tysięcy wyrobić na czynsz. Dopiero od jakiegoś czasu syn wie, że jest jednym z bardzo wielu profesjonalnych bankrutów. Jedzenie ma dobre. Potrafi to robić. Wiem, bo często nie tylko ja tam jem.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *