Przeliczeni.pl
Wszystko o prowadzeniu biznesu w galerii handlowej bez cenzury i ukrywania niewygodnych faktów.

Tutaj zobaczysz jak to działa "od kuchni": nadużycia, fałszowanie informacji, szantaż.
Przeliczeni.pl
Systemy franczyzowe w Polsce - czy rzeczywiście to taki złoty biznes?

Sprawdź na blogu jak wyglądają realia prowadzenia tego rodzaju działalności.
Przeliczeni.pl
Bankructwa, rozwody, bezdomność, ucieczki z kraju.

Świadectwa ludzi, których wykończył system retail.

O zaufaniu-poradnik najemcy

<p style="text-align: ...

Co za historia! Wpadłem w empiku na wyniesieniu płyt. I po raz pierwszy zobaczyłem jak wygląda detektyw sklepowy, który krąży po księgarni w galerii Sfera w Bielsku Białej i wypatruje złodzieja.

Szukałem płyty francuskiej wokalistki, która hula teraz po największych polskich stacjach radiowych. Pytam panią czy kojarzy jak się nazywa. Kojarzy. To Indila. Pani wręcza mi płytkę i nagle wpadam na inną DVD Andre Rieu z weneckiego koncertu. Biorę do ręki. Postanawiam wziąć dwie.

I nagle dzwoni telefon.

W ostatnim czasie to niemal wyłącznie telefony dotyczące galerii handlowych i muszę się skupić. Tak się wkręcam w to co słyszę, że wychodzę na pasaż z empiku i krążę z płytami w lewej ręce i telefonem w prawej. Nie „zapikały” alarmy przy wyjściu. Rozmawiam i podchodzi facet, który wyszedł za mną ze sklepu.

-Pan nie zapłacił-słyszę pomiędzy słowami telefonicznego rozmówcy.

Wystraszyłem się, że mnie zgarnie. Facet normalnie ubrany, a nie w uniformie ochroniarza.

-Przepraszam jestem zakręcony. Już wracam-odpowiadam z poczuciem winy. Kończę rozmowę. Płacę za płyty. Zakręciłem się totalnie w tej rozmowie zapominając o wszystkim. Na szczęście facet był normalny i nie wezwał policji. Widział, że mając płyty oficjalnie nie schowane za pazuchą wiedział, że nie ukradłem.

W sklepach galeryjnych często dochodzi do kradzieży różnych towarów. Najczęściej w spożywkach. Natychmiast wzywana jest policja. Detektywa sklepowego zobaczyłem po raz pierwszy w życiu. Niepozorny. Skromnie ubrany. Jak Klient. Fajnie, że nie zrobił awantury. Gdyby wiedział, że punktuję galerie może by zrobił raban. Wyobrażacie sobie? Autor bloga kradnie płyty w empiku!

Opisuję Wam to zdarzenie, bo ostatnio jestem w świecie innych ludzi. Ale przy okazji napiszę Wam też o zaufaniu.

Trauma po galerii zostaje. I piszę to teraz do wszystkich i do najemców i zarządzających i właścicieli i generalnie ludzi jako takich. Polega ona na tym, że nie mam już do nikogo za grosz zaufania. Dostałem propozycję umowy z katowickiego wydawnictwa, które wyda moje wypociny z ostatniego niemal roku w formie książki. W umowie mnóstwo  paragrafów i określeń wydawniczych.

Choć wydają się być logiczne, zrozumiałe i czytelne to nie podpiszę tej umowy bez konsultacji z prawnikiem. I nawet nie chodzi o prawnika jako prawnika, ale takiego który ma wiedzę dotyczącą praw autorskich i pokrewnych. Bo to  też skomplikowana dziedzina i też wymaga wiedzy eksperckiej. W końcu podpiszę umowę i książka ma trafić m.in. do empików.  Fajnie, że będzie i jej pilnował sklepowy detektyw.

Premiera ma się odbyć w maju na Targach Książki. Na samą myśl mam ścisk w żołądku. Spokojnie sobie żyłem bez rozgłosu robiąc swoje przed podpisaniem tych cholernych umów w galeriach. Ale jestem przekonany, że tak trzeba.

A wracając do francuskiej płyty Indili to nie zgadzam się z tymi, którzy twierdzą, że Polacy są „un peu naif”. Sporo w prasie o „naiwności” tych, którzy zainwestowali w Amber Gold, opcje walutowe, kredyt we franku, darczyńców Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy czy franczyzobiorców. Uważam, że dochodzi do wyrąbania Klientów z faktu, że mamy zaufanie do ludzi i wpadamy, w różne sieci. Zaufanie i naiwność – dwa różne słowa i znaczenia.


Ale fajnie się miesza w głowach publicystom i różnej maści ekonomicznym ekspertom. Uważając, że ciemny lud wszystko kupi, bo jest naiwny i spekuluje.

Dlatego popieram walkę o prawdę i odczarowanie szwajcarskiej ściemy i czynszów płaconych przez przedsiębiorców w euro w „ekskluzywnych” galeriach czy centrach handlowych.


wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej masz  zaufanie do ludzi. Po jej podpisaniu tracisz. Nawet do siebie. Bo już sam nie wiesz kim jesteś i jak się nazywasz.


P.S. Polecam tę płytę. Uspokaja. Wycisza. Nie słyszałem żeby Indila śpiewała po francuskich galeriach o słodkiej Francji. Bo tam już w 1993 roku wprowadzono odpowiednie regulacje dotyczące ilości m.in. galerii handlowych.

Andre Rieu też nie ma nic wspólnego z galeryjnym Stradivariusem. To prawdziwy mistrz. Polecam.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *