Przeliczeni.pl
Wszystko o prowadzeniu biznesu w galerii handlowej bez cenzury i ukrywania niewygodnych faktów.

Tutaj zobaczysz jak to działa "od kuchni": nadużycia, fałszowanie informacji, szantaż.
Przeliczeni.pl
Systemy franczyzowe w Polsce - czy rzeczywiście to taki złoty biznes?

Sprawdź na blogu jak wyglądają realia prowadzenia tego rodzaju działalności.
Przeliczeni.pl
Bankructwa, rozwody, bezdomność, ucieczki z kraju.

Świadectwa ludzi, których wykończył system retail.

Zabronować-poradnik najemcy

<p style="text-align: ...

Kraków.

„Jesteśmy w Ikei. Chwilę tam nie byłem, więc tym bardziej ciekawi mnie to coś, co wyrosło za parkingiem. Minuty dłużą mi się w nieskończoność. Żonka widzi moje zniecierpliwienie. Idź, ja sobie poradzę. Ty masz chyba jakieś zboczenie z tymi galeriami – słyszę.

Wychodzę i kieruję się do tej nowej świątyni próżności. Idę, idę, a wejścia brak. Jakiś mądrala tak zaprojektował sklep, że nie ma bezpośrednio wejścia od strony parkingu Ikei, tylko od tyłu. Dziwne, może to celowe? Wchodzę do środka.

Pierwsza myśl – o k…a! Ogromny hipermarket. Dziesiątki kas. Czuję się, jak mój kolega ze studiów, który dopiero na pierwszym roku był pierwszy raz w dyskotece. Siedział jakiś taki oszołomiony. Spaceruje po pasażu. Sklepy ładne, ale puste. Całkowicie puste. Mimo świetnej lokalizacji, doborowego sąsiedztwa. Idę dalej. Podchodzę do wyspy. Pani atakuje mnie na dzień dobry – “w czym pomóc?”. Niczym. Jest zawiedziona.

Zapewne jestem dziś jej pierwszym potencjalnym klientem. Może to  tylko rozgrzewka? Zaraz przyjdą tłumy, które zjadły hot-dogi po 1 zł i obłowią się w galerii? Dziwne uczucie. Wjeżdżam na piętro. Tam czuję się dopiero jak w prawdziwej galerii. Wchodzę do sklepu. Jestem jak turysta w muzeum. Pani znudzona niczym kustosz. Oglądam towary. Ładne i niezłe ceny. To nienormalne. Styczeń to czas wyprzedaży. Co będzie w takim razie w lutym? Snuję się korytarzem i ogarnia mnie smutek.

To zapewne nie tak miało funkcjonować. Wchodzę na parking. Duży. Może nawet za duży. Mało samochodów. Szkoda, bo pod sklepem szwedzkiej firmy parking pęka w szwach. Jak można tego nie wykorzystać? 

Całość robi kiepskie wrażenie. Ta galerie jest jakaś taka nijaka. Ja tam już nie wrócę, choć przy wejściu zaliczono mnie jako klienta.

Jedynym pocieszeniem jest to, że nigdy na tym blogu autor nie wspominał o tej galerii. To dobry znak. Może to nie ten dzień, nie ta godzina? Oby!”

Ten list dostałem od Czytelnika. Chodzi o galerię Bronowice. Postanowiłem sprawdzić nowy pustostan na własne oczy.

Kupuję sok pomarańczowy za 9 złotych.

-Ile pani sprzedaje dziennie?

-Z 30-40-odpowiada z kwaśną miną. W weekendy więcej-dodaje.

Ta wyspa to koszt ok. 9000 zł miesięcznie. Może więcej, bo duża.

Idę dalej i widzę opuszczony teatrzyk Groteska. To filia krakowskiego teatru gdzie ostatnio polska elita polityków łapała do siebie dystans rzekomo śmiejąc się z siebie i ucząc nas dystansu.

-Groteska się wyniosła. Nie opłacało im się-słyszę w mini-kinie.

Po grotesce zostały pacyny.

W mini-kinie 20 foteli. To filia kina z centrum miasta.

-Sprzedajemy te bilety po 10 złotych, bo nie ma tu ludzi. Nawet ta cena średnio przyciąga. Mamy tutaj przewijaki dla niemowlaków tak żeby mamy mogły przyjść i pooglądać-słyszę w mini kasie tego mini kina.

W tej galerii faktycznie jest smutno, bo pusto. Niedawno otwarta. Wiele pustych lokali sprytnie w różny sposób pozastawianych. Nawet goryl wyciąga łapę jakby żebrząc w tej galerii sztuki.

Idę dalej. Porażka. Największy ruch w punkcie obsługi klienta Urzędu Miejskiego.

-Przenieśli się z centrum tutaj-słyszę w empiku.

Ten ostatni ledwo dyszy. Książki za grosze. Słynna „Afera taśmowa” Latkowskiego przeceniona z ponad 40 złotych do 11 złotych. Empik zresztą nie tylko tutaj dorabia bokami.

Tę galerię należałoby zburzyć i zabronować. Nie ma przyszłości. Nie jest potrzebna. Wbita pomiędzy Ikeę i Castoramę praktycznie nie ma szans. Galerii w Krakowie jest za dużo. To jest bez sensu i bez przyszłości.

Cztery lata temu w krakowskiej galerii King Square doszło do szarpaniny najemcy z właścicielem galerii handlowej.

Zorganizowane grupy o charakterze przestępczym oszukały w Polsce tysiące najemców. Mechanizm jest taki jak w większości galerii handlowych. Biznes oparty na świadomym oszustwie.

http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/364000,krakow-burzliwy-spor-w-galerii-king-square,id,t.html

Podobny mechanizm występuje w zarządzanych przez Rafała Sonika z Krakowa (tego od Dakaru) galeriach handlowych Gemini Park w Bielsku-Białej i Gemini Jasna Park w Tarnowie.

Ten „bohater Rzeczpospolitej” jak zapowiedział go konferansjer nabił ostatnio frekwencję nie klientów w Gemini Park w Bielsku-Białej. I nie jednego najemcę w butelkę.

Ten bohater jednak, jak każdy medal ma i drugą stronę. Skrzętnie ukrywaną za maską „sportu” i “filantropii”. Dla mnie bohaterowie wrócili wczoraj. Nie z Dakaru. Z Kataru i owszem.

Tam są prawdziwi bohaterowie. Bohaterskie czyny Rafała Sonika ujrzą światło dzienne-mam nadzieję, że nie tylko na tym blogu. Żałuję, że ten fenomen biznesu nie zgodził się, abym napisał o nim biografię.

-Rafał nie jest jeszcze na to gotowy-usłyszałem od jednego ze specjalistów medialnych.

Szkoda. Propozycja była uczciwa, jak i krystaliczny Pan Rafał. Biografia po polsku z jego udziałem lub po amerykańsku-bez. Rafał Sonik wybrał drugą opcję.

Na razie przestrzegam ludzi w Tychach przed dyrdymałami opowiadanymi o galerii, którą rzekomo ma wybudować Sonik. Zresztą te bzdury zapowiada też o Zakopanem.

-Jeśli tutaj będzie chciał wejść z pasażem handlowym to rozniesiemy go na widłach-zapowiadają górale. A Pan Rafał opowiada swoje.


 

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej wiedz, że nowe projekty dla małego najemcy czy franczyzobiorcy są skazane na porażkę. Co widać na załączonych obrazkach. Do rękoczynów doszło też w Rzeszowie. Do skandalicznych naciągnięć dochodzi w Bielsku Białej i Tarnowie.

Odsyłam do wpisu z dn. 09.01. pn. “Jak w rajdzie”.


Post scriptum. W sprawie “Kinga”. Terenowy “korespondent bloga” dopisuje:

“King Square to trochę inne centrum handlowe niż te, które przeważnie odwiedzasz. To nowoczesny bazar. Przeniesiony ze szczęk, namiotów, łóżek polowych do budynku. Taki format sklepu w latach 90-tych sprawdził się doskonale pod Łodzią.  Pierwsze takie centrum w Krakowie powstało mniej więcej w 2005 r. To CH Tandeta. Kiedyś nieźle prosperująca, dziś pewnie średnio. Kilka lat później obok “Tandety” budowano King Square. Trzy budynki. Dwa to galeria handlowa, trzeci to tzw. centrum hurtowe.

Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że ta galeria “dorabia”. Jak? Otóż kilka razy w tygodniu podziemny parking galerii przeistacza się w podziemne centrum hurtowe. Drobni producenci, hurtownicy wystawiają tam swoje towary. Ja popieram takie inicjatywy. Jest miejsce, to czemu tego nie wykorzystać?

Tak, tyle tylko, że to najemcy są faktycznie inwestorami tego obiektu. Gdyby czynsz był niższy o zysk z parkingu to jest to jak najbardziej OK.

Dorabiają od 5-9 rano we wtorki, piątki i niedziele.”

Dziękuję za dopowiedzenie. Ciekawe.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *