Przeliczeni.pl
Wszystko o prowadzeniu biznesu w galerii handlowej bez cenzury i ukrywania niewygodnych faktów.

Tutaj zobaczysz jak to działa "od kuchni": nadużycia, fałszowanie informacji, szantaż.
Przeliczeni.pl
Systemy franczyzowe w Polsce - czy rzeczywiście to taki złoty biznes?

Sprawdź na blogu jak wyglądają realia prowadzenia tego rodzaju działalności.
Przeliczeni.pl
Bankructwa, rozwody, bezdomność, ucieczki z kraju.

Świadectwa ludzi, których wykończył system retail.

“Kanibale”-poradnik najemcy

Kanibalizm-</...

Kanibalizm- to określenie dotyczy wzajemnego pożerania jednej galerii przez drugą, trzecią czy czwartą w zależności ile ich w danym mieście jest. Zjadają same siebie. Rozbuchane pozwolenia na budowy wyniszczyły centra polskich miast.

Galerie handlowe stają się poczekalniami, czytelniami, mają swoje wirtualne biura, szkoły tańca, szkoły sztuk walki, “salony gier” (coraz modniejsze są “piłkarzyki”), młodzież lubi tam wagarować, bo ciepło, bezdomni szukają schronienia.

Najmocniejszą stroną galerii czy centrum handlowego jest dach nad głową i ciepło, choć nie zawsze i nie wszędzie.

Centra się starzeją i na siłę próbują przetrwać zmieniając- jak ładnie i modnie się teraz mówi i pisze „swoją funkcjonalność”. Pięknie to brzmi. Warto jednak wiedzieć, że nie ma to nic wspólnego z prowadzeniem firmy. Dlatego odradzam wchodzenie z biznesem do galerii handlowej chyba, że na swoich warunkach. Warunkach urealnionych.

Nie każdy najemca w umowach liczących i ponad sto stron jest w stanie doczytać i dowiedzieć się co to oznacza, że galeria ma prawo nas przenieść w inne miejsce.

Nie wiadomo o co w tym może chodzić. Wydaje się to irracjonalne. Okazuje się, że jest to bardzo sprytne i “racjonalne”.

Retailowo nazywa się to „relokacją”.

-Mamy swój punkt od 3 lat w tej galerii handlowej. Umowa kończy się za dwa lata. Wezwali nas do zamiany lokalu…Chcą nas przenieść w inne miejsce, bo próbują odświeżyć galerię… coś pozmieniać.

Problem polega na tym, że za nasze pieniądze mamy wyposażyć kolejny pustostan, którego nie potrafią wynająć.

Nie wiem, kto ma wejść na nasze dotychczasowe miejsce, ale dla nas, to jest wydatek rzędu 150.000-200.000 złotych. Staramy się odwieźć zarząd od tego pomysłu, ale zauważam, że to jest ogólny trend w Polsce. Coraz więcej relokacji, rotacji i zmian-mówi jeden z poważnych najemców dużej sieci.

Nie warto zatem w umowie zgadzać się na ten paragraf, który z natury jest niebiznesowy, wbrew logice i elementarnej wiedzy o człowieku. Dlaczego?

Klienci lubią stabilizację, przyzwyczajają się do miejsc, do obsługi, do właściciela. Lubią dane miejsce i wiedzą, gdzie ono jest. Zmiany miejsc są wbrew temu co lubią Klienci. To oni są najważniejsi.

Nawet w najmniejszym biznesie najważniejszy jest Klient, a nie właściciel. To jest abecadło. Sens. 

Nie raz widziałem zachowania Klientów, którzy przychodząc w dane miejsce rozczarowani ze zdumieniem wpatrywali się w „kolejne wkrótce otwarcie” albo „zapraszamy na poziom pierwszy” do nowej lokalizacji.

A tam…nowy skład, nowi ludzie, nowe twarze, bo kolejna zmiana -nie tylko miejsca.

Pracownicy jak i lokale często rotują, bo punkty się zamykają. Ci pierwsi szukają innej pracy w nowym punkcie. I tak, fryzjer staje się handlowcem sieci telefonicznej, a sprzedawca obuwia przechodzi do kosmetyków. To nie buduje relacji, poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji.

-Nie wrócę do pracy w galerii. Mam dość. To nie jest normalne. Ciagle pod presją, ciągle pod ciśnieniem, albo właścicieli, albo zarządu-mówi jedna z wieloletnich “markowych” menegerek.

Tymczasem nabywcy coraz częściej utyskują na hałas, zgiełk, zbyt wąskie parkingi w galeriach handlowych i najzwyczajniej galerie „się przejadły” . Zaklinanie rzeczywistości tego nie zmieni.

Dziś galerie stają się li tylko „weekendowymi” i też nie oznacza to, że przedsiębiorca jest w stanie wygenerować kosmicznych stawek czynszu, nie wspominając o kosztach pracy i całej reszty.

Jeżeli „frankowiczowi” skoczyły raty to – różnicę kursu, bo nie odsetki- gdzie zanosi? Do banku, a nie kupuje kolejnych butów czy ciuchów. Spadki obrotów nie biorą się z niczego.

Z sufitu biorą się stawki czynszu i opłaty za tzw. części wspólne czy marketingowe.

„Relokacja” to też świetny sposób na przytrzymanie najemcy za wszelką cenę. Co słyszy najemca?

„Musi pan/pani coś zmienić, poszerzyć ofertę, zatowarować jeszcze bardziej i wtedy się rozkręci”. Co robi ten ostatni mając na głowie zadłużenie i brak perspektyw spłaty?

Dostosowuje się i jest „zrelokowany” i wyrolowany. Nie jeden najemca jest do tego zmuszany. Oczywiście teoretycznie nie musi, ale nie mając pieniędzy i płacąc szczątkowo faktury nie mając innych perspektyw, z karą kilkuset tysięcy złotych nad głową zgadza się na to, pod presją zarządu.

-Możecie mi wyciąć nerkę. Nie mam pieniędzy i miał nie będę-powiedział podczas spotkania z zarządem w Poznaniu jeden z franczyzobiorców “poważnej” marki.

Facet zbankrutował po tym, jak obok galerii powstał outlet. To był początek jego klęski, bo nie triumfu…

W środku zobaczył bieliznę tej samej marki co jego – o połowę tańszą.

Franczyzodawca tłumaczył, że magazyny są pełne (produkcja w Chinach) i magazynowanie towaru jest droższe, niż sprzedaż za połowę ceny. 

Powróćmy jeszcze do zjawiska kanibalizmu, które  jest nieprzewidywalnym zagrożeniem w mieście, gdzie jest jedna galeria handlowa. Nigdy nie wiesz, kiedy kolejny inwestor zbuduje następną. Przykłady, które publikuję wskazują, że nawet jedna galeria, może być niewypałem.

Druga rozkłada pierwszą, trzecia drugą itd.

Ale informacje o „nienasyceniu rynku” sprzedaje się w polskich miastach jak „ciepłe bułeczki”.

 

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej pamiętaj, że z natury to nie jest miejsce do perspektywicznego zarabiania pieniędzy.

Przy cywilizowanych stawkach czynszu, bez obwarowań karnych miałoby to sens i „relokacja” w lepsze miejsce miałaby uzasadnienie. Nie chodzi jednak o to, aby najemca zarobił i podniósł pensje pracownikom, albo mógł rzeczywiście mieć atrakcyjną cenę. Nie taki jest tego sens.

„Relokacja” w przypadku dużej sieci może być irytującą, ale nie położy firmy. W przypadku małego najemcy może być jego końcem i naciągnięciem na kolejne wydatki.

W znanym mi przypadku mały najemca mamiony obniżką czynszu przeprowadził kapitalny remont lokalu. Po czym zarząd poinformował, że wypowiada umowę. Na jego miejsce wszedł kolejny. Z niższym czynszem, na gotowe. Ten pierwszy-odrabia dług.

Przypomnę znaczenie słowa kanibalizm:

“Kanibalizm- praktyka zjadania osobników własnego gatunku, dość rozpowszechniona w naturze. Występuje w wielu grupach zwierząt, m.in. u owadówpajęczaków,rybpłazów i ptaków, bardzo rzadko u ssaków. Może się nasilić ze względu na zbytnie zagęszczenie populacji lub w następstwie głodu. Do najbardziej znanych zwierząt praktykujących kanibalizm należą modliszki.

Zjawisko to spotykane jest także u ludzi – nekrofagia, ludożerstwo czyli antropofagia (gr. anthropos – człowiek, phagein – pożerać), często ma podłoże religijne. Jedzenie ludzkiego mięsa może być szkodliwie dla zdrowia. (źródło : Wikipedia)

P.S. Pojęcie “kanibalizmu” w systemie retail podobnie jak i ten system “przyszło” do nas ze Stanów Zjednoczonych. 

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *