Przeliczeni.pl
Wszystko o prowadzeniu biznesu w galerii handlowej bez cenzury i ukrywania niewygodnych faktów.

Tutaj zobaczysz jak to działa "od kuchni": nadużycia, fałszowanie informacji, szantaż.
Przeliczeni.pl
Systemy franczyzowe w Polsce - czy rzeczywiście to taki złoty biznes?

Sprawdź na blogu jak wyglądają realia prowadzenia tego rodzaju działalności.
Przeliczeni.pl
Bankructwa, rozwody, bezdomność, ucieczki z kraju.

Świadectwa ludzi, których wykończył system retail.

Na butach-poradnik najemcy

<p style="margin-bottom:...

Pobyt w stolicy jest dla mnie inspiracją do ciekawych spotkań. Celowo wybieramy galerie handlowe, aby im się przyglądać. Krótka kawa w Sadybie Best Mall i szybkie pożegnanie dużego sklepu Accessories.

Bułka w Klifie i „celebryckie” wyklejenia świadczące o kolejnej rotacji.

Galeria Mokotów otoczona nimbem sukcesu, a w środku coraz więcej wyklejeń.

Stoi to w sprzeczności z nimbem, że tam dopiero hula-w pustostanach jak najbardziej, hula wiatr. Michałowi jednak hula. Ten jedyny galeryjny pucybut od 11 lat pracuje właśnie tam. Postanawiam skorzystać z usługi, aby rozmawiać z poziomu Klienta.

-Kilkanaście lat temu realizowany był projekt czterech kultur w Łodzi i tam po raz pierwszy stanął ten fotel na którym pan teraz siedzi. Mój brat zaraził mnie pomysłem i wybrałem taką pracę a nie inną. Poznaję wielu ludzi. Znanych lub mniej, ale czyściłem buty panu Tomaszowi Lisowi był też Krzysztof Ibisz, wielu by wymieniać…opowiada wykonując swoją pracę.

Nagle podchodzi kobieta i przerywa tę ciekawą opowieść.

-Proszę pana ile pan bierze za parę? Złapałam wiatr w żagle, widzę pana na fotelu i skusiło mnie żeby zapytać. Rozstałam się facetem i coś muszę z butami zrobić. On czyścił mi buty, bo kto to lepiej zrobi niż facet!?

Poczułem się jak na Camp Nou w Barcelonie, w centrum uwagi, zresztą na Las Ramblas też pucybut działał. Pan Michał tymczasem podnosi głowę i tłumaczy zasady. Można przynieść mu buty w reklamówce czy torbie. Zostawić na parę godzin, a potem odebrać. Bez względu na rodzaj buta za parę kasuje 20 złotych.

Zadowolona pani z podniesionym żaglem zapowiada, że jeszcze tutaj wróci.

Pan Michał tymczasem powraca do swojej opowieści.

-Proszę pana, to praca jak każda inna. Kiedy Londyn był zamknięty i nagle ślusarze stracili robotę to przestawiali się na wieszanie plakatów i dla nich to też nie było łatwe. Miałem kiedyś ucznia, 19-latek, ale matka mu to wybiła z głowy. Siedzi taki w piaskownicy, nic nie robi, ale butów czyścił nie będzie…To ja wymyśliłem galerię i przez te 11 lat dwa razy miałem kryzys. Przenieśli mnie wtedy w inne miejsce i nagle spadły mi drastycznie obroty. Nie pytał mnie nikt o zdanie. Podobno wizerunkowo im coś nie pasowało.

Od kiedy tutaj wróciłem w okolice windy sytuacja jest dobra. Mam wielu klientów. Dla mnie najistotniejsze jest to, aby to był ktoś z Warszawy i żeby wrócił…Wie pan, tutaj do mnie zjeżdżają bardzo ważni ludzie…czyściłem buty nie jednemu z polskich ministrów, trafiły się też buty Donalda Tuska…

-Same przyszły?

-Nie. Panowie w eleganckich garniturach w reklamówkach przywozili i nadal przywożą. Nie wiem kim są Ci ludzie, albo kierowcy, albo ktoś z obsługi…Pani Kopacz tu też była. Na fotelu nie usiadła, ale być może i jej buty są mi dostarczane. Tego nie wiem… Czyściłem buty nie jednego ministra…

Zaciekawił mnie ten wątek. O zamawianej pizzy i hamburgerach kupowanych dla m.in. Radosława Sikorskiego przez BOR słyszałem. Ale o ministerialnych butach…może powstała nowa komórka w rządzie czyli Buty Ochrony Rządu? Luźna dywagacja.

Powracam myślami do pana Michała. W klapie, tuż obok muszki biało-czerwona spinka z drzewcem i polską flagą.

-Kupiłem ją w Modlinie na lotnisku. Chodzi o to, aby ludzie wiedzieli, że nie jestem tylko pucybutem, że mam swoją tożsamość. Nie wyjadę do Anglii nawet jeśli miałbym więcej zarabiać. Tutaj się czuję u siebie. I cieszę się z tego co mam….

Pan Michał kończy usługę. Buty lśnią jak nowe. –Proszę ich nie czyścić przez tydzień, nie czyścić elektrycznymi szczotkami, omijać kałuże, dzikie przejścia, dziękuję, że pan tu zajrzał.

Można powiedzieć, że ten biznes panu Michałowi wypalił. Nie zdradził ile płaci czynszu i ile zarabia. Wystarczająco, aby przetrwać.

Tymczasem nie przetrwała w tej galerii elegancka restauracja Gracja z eleganckim pianistą, który przygrywał nie tylko do kotleta. Kilka miesięcy temu „się zamknęła”. Ciągle coś się zamyka. Pucybut daje radę. Podkreśla, że do tej pracy trzeba mieć żelazną odporność psychiczną, bo nie każdy rozumie, że to praca jak wiele innych. Klienci różnie reagują. Obcokrajowcy nie mają oporów. Pan Michał zresztą jest znany i lubiany. Reportaże telewizyjne na jego temat zaciekawiły nie jednego widza.

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej zajrzyj na bloga i zobacz jak rotują w Warszawie… po znanej Venezii (miała dwa punkty) w Mokotowskiej pozostało już tylko wspomnienie. Zresztą Venezia wyszła na dniach też z Gemini Park w Bielsku-Białej.

Od dłuższego czasu trwały „negocjacje”. Kolejny pustostan. Kolejna porażka. Nie pierwsza i nie ostatnia… Pamiętaj, że wchodząc do galerii wchodzisz w butach-wychodzisz, w skarpetkach. Jesteś wyczyszczony. Jak te buty.



Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *