Przeliczeni.pl
Wszystko o prowadzeniu biznesu w galerii handlowej bez cenzury i ukrywania niewygodnych faktów.

Tutaj zobaczysz jak to działa "od kuchni": nadużycia, fałszowanie informacji, szantaż.
Przeliczeni.pl
Systemy franczyzowe w Polsce - czy rzeczywiście to taki złoty biznes?

Sprawdź na blogu jak wyglądają realia prowadzenia tego rodzaju działalności.
Przeliczeni.pl
Bankructwa, rozwody, bezdomność, ucieczki z kraju.

Świadectwa ludzi, których wykończył system retail.

Sprzeciw-poradnik najemcy

<p style="text-align: ...

Taki dostałem list.

„Z racji tego, iż w pełni mieszczę się w kręgu osób ponoszących srogie konsekwencje pomysłu otwarcia Sklepu w CH Auchan w Gliwicach, chciałem zwrócić się do Państwa z pytaniem, czy możecie Państwo wspomóc mnie informacjami dotyczącymi najlepszej drogi w momencie otrzymania pozwu o zapłatę kary umownej za “zaprzestanie prowadzenia działalności”.

Z przeczytanych dotąd materiałów na temat poszczególnych przypadków, mój wydaje się być dosyć klasyczny. 

Byłem w bardzo dobrej sytuacji finansowej i chciałem rozszerzyć swój biznes, trafiłem na ofertę nowo budowanego CH Auchan na obrzeżach Gliwic. Piękny prospekt, sąsiedztwo autostrady i roztaczane wizje na temat lokalizacji. 

Podpisaliśmy umowę zanim Galeria powstała i na samym wstępie zainwestowałem 100.000 zł w przygotowanie lokalu pod Sklep. 

Po otwarciu Galerii okazało się, że blisko połowa powierzchni stoi pusta i taka sytuacja już na początku zniechęciła i tak stosunkowo niewielką ilość Klientów odwiedzających Galerie. 

Pierwsze 2-3 miesiące byłby jeszcze względne, potem totalna porażka i miesięczne straty 5-7 tys. (czynsz, pracownicy, dojazdy itp)

W między czasie pisałem pisma wskazujące niedociągnięcia jak na przykład brak informacji i widoczności CH z Autostrady która wcześniej była tak mocno podkreślanym atutem lokalizacji.

Po 15 miesiącach walki, gdzie regularne straty pokrywałem z innych działalności, straciłem całkowicie płynność finansową i zmuszony byłem wycofać się z prowadzenia Sklepu. Tym samym zażądano ode mnie zapłaty kary umownej 58.617 zł

Wystąpiłem o rozłożenie na raty i nawet spłaciłem niecałe 20.000 zł, ale inne powstałe wcześniej długi nie pozwoliły mi na kontynuowanie spłaty. 

Obecnie mam blisko 60.000 zł zaległości w ZUS oraz 20.000 w US + odsetki ustawowe za 3 lata, mieszkanie obciążone hipoteką i z dobrze prosperującego przedsiębiorcy stałem się absolutnym bankrutem. Firma oczywiście jest zamknięta.

Dzisiaj otrzymałem pozew o zapłatę w postępowaniu nakazowym i pisząc kolokwialnie, szlag mnie trafia, że płaciłem przez 15 miesięcy regularnie wysoki czynsz, jednocześnie samemu ponosząc duże straty. Wynajmujący umył ręce od jakichkolwiek działań w celu poprawy sytuacji, a obecnie żąda jeszcze bezczelnie abstrakcyjnego haraczu.

Wracam zatem do pytania, czy możecie Państwo wskazać jakieś realne kroki pozwalające na skuteczne wniesienie sprzeciwu w stosunku do tego pozwu oraz możliwości walki o umorzenie/podważenie zapłaty pozostałej części kary. 

Być może macie Państwo zaprzyjaźnioną Kancelarię Prawną która może udzielić realnej pomocy w takiej sprawie. Nie chodzi mi o procesowanie się dla samego procesu, bo na to mnie nie stać, a nie wiem jaka jest szansa walki o sprawiedliwość w takich przypadkach”. 

Dziękuję za ten list który niewątpliwie przyczyni się do tego, aby pokazać polskim przedsiębiorcom, że nie opisujemy tutaj jednostkowych przypadków.

To powszechne praktyki. Praktyki wprowadzania w błąd. Dla pana ta informacja jest żadnym pocieszeniem, ale dla innych przestrogą. W tym sensie opisywanie własnych doświadczeń ma -wg mnie -głęboki sens.

Z życiowego punktu widzenia zawsze lepiej jest próbować się dogadać, a nie „chodzić po sądach”. Niemniej jednak wiem, że galerie dialogu nie uznają, a jeśli, to na swoich zasadach i „standardach”. Jeśli pan przeczytał tego bloga od deski do deski to pan wie, że nie spotykamy się tutaj dla lamentu.

Kiedyś zadzwoniła pani w sprawie swoich problemów i pointa była taka, że dzwoni do mnie, bo chce sobie ponarzekać. Proszę wybaczyć, z całym szacunkiem, ale odesłałem ją do sąsiadki.

Zatem odpowiadając na pana pytania.

1.Proszę wnieść sprzeciw.

2.Zebrać wszelką możliwą dokumentację czyli mapki, folderki, maile-jeśli takowe są, pisma-wszystko.

3.Proszę udać się do kancelarii prawnej do Poznania z tą dokumentacją i umowami, aneksami itp.81/222 44 30

Z naszych doświadczeń wynika, że nie jest pan bez szans, gwarancji jednak nikt panu nie da nawet gdybyśmy bardzo chcieli takową panu zapewnić. Mogę poinformować, że powoli machinę kruszymy.

Przywołam przykład, bo to obrazuje sposób postępowania. W wrześniu minionego roku zaczepiła mnie pani w galerii w Lublinie. Miała papiery i swoją historię. W pierwszym momencie „już, zaraz, teraz” miała jechać do prawnika. Sprawa o zapłatę toczyła się w sądzie. I pani do prawnika nie pojechała.

Sprawę przegrała. I po ogłoszeniu wyroku sądu do mnie zadzwoniła, informując że przegrała. I bodaj w listopadzie czy grudniu pojechała w końcu do prawnika. Ten przeanalizował papiery z których wynikało, że sprawę tę by wygrała (był to taki sam casus jak w przypadku galerii Pestka w Poznaniu, gdzie najemca wygrał sprawę z galerią). Tak to wygląda czasami z „konsekwentnym” działaniem. Nie mnie to jednak oceniać. Chodzi o to, że nikt za mnie czy za pana pewnych rzeczy nie zrobi. Jedno moim zdaniem należy zrobić. Wnieść sprzeciw.

Wczoraj spotkałem się z byłym menagerem galerii handlowej- już w galerii nie pracuje. Kilka godzin rozmowy „jak to wygląda od kuchni” i z drugiej strony. Nie miał stanowiska dyrektora, ale menagera. W sumie to jest  to samo. I w sumie potwierdził. Patologię. Ściemę. Manipulację. „Najważniejsi” są mali najemcy. Tacy jak pan. Rozłożyli pana “na raty”. Dlatego sugeruję najemcom: nie płacić.

 
Dla zainteresowanych zobaczcie, jak pustoszeje Auchan w Częstochowie. Też przy drodze.

 

I jeszcze fragment drugiego listu, który otrzymałem od byłego już przedsiębiorcy z CH w Gliwicach. Jak się okazuje nasz Czytelnik był jednym z  najlepszych handlowców jednej z dużych sieci telefonicznych-przed podpisaniem umowy. Zamarzył o swojej firmie.

“To nie jest tak, że za całe zło tego świata winię innych, ponieważ system w którym żyjemy w sposób bezpośredni i nie koniecznie sprawiedliwy wymusza podejmowanie ryzyka przy doborze pracy czy rozpoczynaniu biznesu.

Zatem klęska moich działań była być może w dużym stopniu efektem złych decyzji lub naiwności w relacjach biznesowych. Jednak przeglądając się systemom Korporacyjnym nie mogę pogodzić się, iż są tworem czystko pasożytniczym.

Pojedynczy przedsiębiorca jak ja otwierając biznes w CH nie otrzymuje praktycznie żadnego wsparcia i z tego zdawałem sobie sprawę. Jest eksploatowany przez CH niezależnie od wpływów ze swojego biznesu, czyli nawet ponosząc straty jest drenowany, nawet gdyby miał umrzeć, co dla mnie jest idealnym dowodem na analogię do pasożytniczej natury Korporacji.

Ale co najgorsze w tej „relacji” i na co nie umiem się zgodzić, to fakt, iż Przedsiębiorca który po czasie zda sobie sprawę, iż jest pochwyconym żywicielem, szarpiącym się aby przeżyć i postanawia się uwolnić, trafia na zapis o karze umownej który odbiera siłę i możliwość.

Stajemy przed dylematem, dać się pożreć w powolnej agonii czy wyrwać się i przyjąć nieunikniony obowiązek oddania gigantycznej ofiary Tworowi który już i tak zabrał nam wszystko.

Z tymi karami chciałbym walczyć jak mogę, nawet jeśli ktoś nazwie to kopaniem się z koniem.

Jestem ideowym wrogiem kapitalizmu korporacyjnego, który obserwuje i mam zamiar opisywać. Jak już pisałem dla mnie idealną analogią korporacji do natury, jest porównanie ich do pasożytów.

Prędzej czy później pasożyt sam zginie, eksploatując swojego nosiciela bez opamiętania i krótkowzrocznie, ale niestety w tym wypadku żywicielami tego Tworu są całe społeczeństwa, zatem proces ten potrwa bardzo długo”.

 

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *