Przeliczeni.pl
Wszystko o prowadzeniu biznesu w galerii handlowej bez cenzury i ukrywania niewygodnych faktów.

Tutaj zobaczysz jak to działa "od kuchni": nadużycia, fałszowanie informacji, szantaż.
Przeliczeni.pl
Systemy franczyzowe w Polsce - czy rzeczywiście to taki złoty biznes?

Sprawdź na blogu jak wyglądają realia prowadzenia tego rodzaju działalności.
Przeliczeni.pl
Bankructwa, rozwody, bezdomność, ucieczki z kraju.

Świadectwa ludzi, których wykończył system retail.

Jak w sekcie-poradnik najemcy

Taki dostałem...

Taki dostałem list z Podkarpacia. 

„Czytam bloga z niesłabnącym zaciekawieniem od samego początku. Polecił mi go pełnoletni syn, a ja go upowszechniłem dalej na swoim FB.   Ja nie mam prawie nic wspólnego z galeriami handlowymi, nawet nie lubię chodzić tam na zakupy. Zawsze zastanawiałem się nad dwoma sprawami jak w tych norach bez światła dziennego można uzyskać zgodę na miejsce pracy, jak wymagane jest doświetlenie światłem naturalnym w stosunku 1m2 okna na 8 m2 podłogi.

Druga sprawa jak, ktoś może wychodzić na handlu biustonoszami przy tak horrendalnych cenach.  Na tą drugą sprawę mam otwarte oczy poprzez lekturę bloga, a ta pierwsza stanowi dla mnie zagadkę…

 

 To co mnie zmotywowało do napisania e-maila  to moje  „prawie”.

Przed laty gdzieś w 2011 roku byłem na rozmowie o pracę jako „kierownik techniczny galerii handlowej”. Ja człowiek techniki szef Utrzymania Ruchu z kilkunastoletnim stażem wysłałem CV + zwyczajowy list motywacyjny. Zostałem zaproszony na rozmowę o pracę,  ale do Warszawy.   Nie byłem w stolicy z 10 lat to pojechałem z synem i jego dziewczyną (wakacje były). 

Sam proces rekrutacji jak wszędzie tylko po polsku.

 

 Pytano mnie z nastawieniem, które ja odczułem że mnie na pewno nie przyjmą i już mają kandydata. Po 30 minutach rozmowy  rozeszliśmy się  z niczym, to znaczy byłem przekonany że   nie  dostanę tej pracy.  To co mnie zirytowało, to to że ciągnięto mnie 300 km do Warszawy na spotkanie rekrutacyjne jak galeria była w odległym mieście,  właściciele szukali pracowników  z tego miasta, a ja jestem z miasta oddalonego o 50 minut jazdy samochodem do miejsca docelowego.  Nikt mi nie podziękował za to że przyjechałem  i dziękują za poświęcony czas, ale mają kogoś innego.   Ot  takie czasy.

Ale ta historia miała swój ciekawy finał. Człowiek który  wygrał „casting” ze mną odnalazł mnie poprzez wspólnych znajomych i proponował współpracę. Że niby mnie wkręci na szefa firmy serwisowej  obsługującej galerię, bo on  by chciał mieć tam swoich ludzi. Podziękowałem uprzejmie że mnie coś takiego nie interesuje. Finał był taki że chłop nie wytrzymał roku w tej pracy. Jak się dowiedziałem do wspólnych znajomych podobno  kazano mu takie rzeczy niezgodne z prawem robić że nie wytrzymał ciśnienia. 

Nigdy bym nie przypuszczał ze kierownik techniczny galerii musi się zajmować takimi sprawami jak pan opisuje.   Co jakiś czas widywałem ogłoszenia że potrzebny jest k-k techniczny do tej galerii ale nie ponawiałem akcesu. Nie wiem tak konkretnie  co było przyczyną rozstania się z pracą mojego konkurenta do pracy, ale  po lekturze bloga dochodzę do wniosku że zatrudnili go do pilnowania wpływu  kasy za niepełnowartościowy produkt”.

Co do warunków pracy. Polskie prawo zakazuje pracy w takich warunkach  po 12 godzin, bez okien.

Jest ustawa. Jest przepis. Ale w ustawie jest „furtka”. Jeśli dany podmiot wystąpi o zgodę na „akceptację” to dostaje ją z automatu z Wojewódzkiego Urzędu Pracy i Państwowej Inspekcji Pracy. Czyli dostaje zgodę. Nie słyszałem, żeby któraś galeria czy centrum handlowe jej nie dostało. Taka praktyka. Nijak ma się to do Kodeksu Pracy.

Techniczni nie są widykatorami. Ale wiedzą jak wygląda stan techniczny budynków i w jaki sposób “załatwiane” są odbiory, pozwolenia. Siedzą jak na bombie, bo w końcu ktoś to może ruszyć. W końcu nie tylko CBA węszy wokół galerii.

Co do pracy w tym centrum o którym pan pisze (do naszej wiadomości) to jak pan wie, właściciel ma problemy w sądach, bo wprowadził w błąd przedsiębiorców. Ten „ktoś” ma kasę  i tajemnicą poliszynela jest, że smaruje, oliwi, sądowe korytarze, jak może.

Nie wykluczone, że jednym z pozwanych byłby pan. Sugeruję omijać  szerokim łukiem takie „miejsca pracy”, gdzie także Ci ludzie czyli zarząd-są mobbingowani. I mają wybór, albo milczeć i zarabiać, albo się zwolnić. Jak w sekcie. Tytuł wpisu jest nie przypadkowy. Do rozwinięcia.

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej wiedz, że w “zarządach” zasiadają też politolodzy, wuefiści, aktorzy, pielęgniarki.

Ludzie powiązani z samorządowcami stają się specjalistami od reklamy, asystentkami dyrektorów itd. Bez pojęcia. Bez doświadczenia. Bez elementarnej wiedzy. Wiedzą jedno. Że to jest świetnie płatny wał. Dlatego milczą.

Dotarłem do listy płac w dworcogalerii Katowickiej i długów jakie ma-nieoficjalnie ok. miliona euro dokładki miesięcznie. Ciekawa lektura. 

 

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *