Przeliczeni.pl
Wszystko o prowadzeniu biznesu w galerii handlowej bez cenzury i ukrywania niewygodnych faktów.

Tutaj zobaczysz jak to działa "od kuchni": nadużycia, fałszowanie informacji, szantaż.
Przeliczeni.pl
Systemy franczyzowe w Polsce - czy rzeczywiście to taki złoty biznes?

Sprawdź na blogu jak wyglądają realia prowadzenia tego rodzaju działalności.
Przeliczeni.pl
Bankructwa, rozwody, bezdomność, ucieczki z kraju.

Świadectwa ludzi, których wykończył system retail.

Zajęte warchlaki – poradnik najemcy

 &#65279...

 -Witam! Wie pan kto dzwoni?

-Wiem. Komornik.

-Poborca podatkowy- słyszę spokojny głos prostujący kwestię komorniczą.

-Mniejsza o to. Pamiętam. Zajrzę w przyszłym tygodniu.

-To czekam na pana.

W Urzędzie Miasta w Bielsku Białej jest specyficzne trio poborców podatkowych. Za każdym razem kiedy ich odwiedzam spłacając zaległości ucinamy pogawędki. W początkowej fazie naszej znajomości miałem syndrom jeża. Okazało się jednak, że to tacy sami ludzie jak my. Przyznam, że mają niewdzięczną robotę i poprawiają nastrój takim plakatem, który mnie rozbawił.

-Plakatów z jajem było więcej, ale jedna z pań uznała, że narusza to jej dobra osobiste dlatego został tylko ten-tłumaczy jeden z nich.

Luźna atmosfera. Jesteśmy niemal znajomymi. Co chcę przez to powiedzieć?  Że komornika najlepiej  polubić. Wiem, że mogą teraz polecieć gromy na moją głowę, ale to jest mój sposób „na komornika „ nawet w najbardziej ekstremalnych sytuacjach za jaką uznaję zajęcie mojego auta „na odległość”.

Opiszę, żeby wyjaśnić. Oddałem 4 letnie auto do autoryzowanego salonu samochodowego w rozliczeniu. Po kilku miesiącach dzwoni handlowiec z salonu.

-Jest problem. Auto jest zajęte przez komornika z Warszawy.  Kupił je klient z Łodzi i nie może go zarejestrować. Ten Klient to normalny facet i czeka na wyjaśnienie.

Na początku nie wierzę w to co słyszę. Sprawdzam. Szukam kwitów, nie ma. W końcu namierzam go. Komornik Warszawa-Wola. Jest tam 17 kancelarii komorniczych. Nic nie wiem o zajęciu. Nie mam wezwania. Niczego. Jak to możliwe? Trafiam w końcu na komornika, który zajął mi auto „na odległość”. I dostaję listę zajętych przez niego samochodów w powiecie bielskim. Z nazwiskami, numerami rejestracyjnymi. Po ustaleniu o co chodzi robię szybki przelew i sprawa jest odkręcona.

Miałem szczęście. Klient który kupił to auto z salonu to funkcjonariusz policji z wydziału kryminalnego z Łodzi. Kiedy dowiedział się o zajęciu-nieproporcjonalnie niskie w stosunku do wartości pojazdu- powiedział, że jego na tym świecie nic nie zdziwi. Był wyrozumiały. Gdyby nie to, praktycznie nowy nabywca mógłby uznać, że ktoś go chciał oszukać. Teoretycznie nie była to już moja sprawa, ale zająłem się tym, żeby nie było kwasu.

Czyli komornik komornikowi nie równy. Opisuję to zdarzenie czysto informacyjnie, że jeśli masz długi to komornik na odległość może Ci zająć ruchomość. Pomijam, że udostępnił mi listę dłużników, dane osobowe, bo to samo w sobie jest skandaliczne i stresujące. Nie składałem skargi choć temat zasługiwał na to. Taka niespodzianka. Tymczasem komornik z Krakowa zajął cały majątek bankruta w Kielcach. Proponuję abyście zobaczyli na spokojnie ten materiał.

[youtube https://www.youtube.com/watch?v=NdBaomrzVWo&w=425&h=350]

Sytuacja wypisz wymaluj jak ze słynnym ciągnikiem. Jak się okazało komornik już odblokował urządzenia. Stres dla człowieka  i zero korzyści. Doświadczenie życiowe. Moim zdaniem nie potrzebne nikomu.

Jeden ze znanych mi komorników wspomina: – Kiedyś zająłem obrazy. Pozaklejałem ramy. Dłużnik jednak wyciął płótna ze środka i przyczepił jakieś sreberka z bombonierek. Nie miałem pojęcia, że tak można zrobić. Człowiek ten jednak wykaraskał się z długów i wszystko spłacił. Zdarzało się, że ktoś siekierą próbował bronić majątku…

Komornicy są więcej warci niż windykatorzy z galerii handlowych. Ci ostatni namawiają Cię żebyś zaciągnął kredyt, zastawił nieruchomości. Komornicy widząc takie sytuacje z byłymi najemcami zaciskają pięści. Jak dalej tak pójdzie to nie będzie czego i z kogo zciągać.

Dlatego sugeruję sprawdzone podejście jakkolwiek by was nie wkurzało to co piszę. Polubiłem komorników i jeśli zdarza się chamska rozmowa to ucinam temat asertywnie.

 Sprawdzone zdanie wyuczone przez lata w galeriach to : „Nie mam”. I tyle. Jeśli ktoś napiera, że to poważna sprawa to odpowiadam, że poważny jest nowotwór mózgu albo guz i sprowadzam rozmówcę na ziemię. Zapłacę albo wtedy kiedy będę miał, albo wtedy kiedy będę mógł i ile będę mógł. I jeśli się określisz, że cokolwiek chcesz płacić- to działa. Podobnie sugeruję rozmawiać z bankiem. Strachy na lachy. Sami trzęsą portkami, bo wpuścili ludzi na szwajcarską minę, a teraz głupa palą. I stołki pod tyłkami też coraz cieplejsze.

Zapewniam was, że to działa. I dawno przestałem się bać komorników. Niektórych polubiłem i przy tej okazji  pozdrawiam, bo wiem, że też tu –na bloga-zaglądają.

Zostawiam wątek osobisty i przenieśmy się tymczasem do galerii gdzie Czynsz Czyni Cuda. Galerii pana Miłka. Cudotwórcy.

„Witam panie Danielu. W związku z tym ze zostały zajęte przez panią komornik świnie należące do mojego męża nie do mnie (są na to faktury) wysłałam panu dokument zajęcia.

Chcę panu tylko nadmienić ze firma która “odpaliła” mi tzw. trzy siódemki, a z którą prowadziłam interesy nie miała jak widać skrupułów tak samo jak galeria, która wystawiła mi wezwanie do zapłaty z absurdalną kwotą, tymczasem kolejne sklepy się zamykają w galerii Warmińskiej.

A galeria wystawia jaja na aukcji… No jaja!!! Ktoś tu sobie robi… Ponadto galeria zablokowała mnie na FB a ja tylko skomentowałam zamknięcia otwarcia i podobno wizytę kierownictwa Inditexu (Zara) bo im też się biznes nie kręci:)

Standardowo wszystkim mówią ze nie trafili z towarem i są nieudacznikami… Prokurator musi się tym zająć co niebawem się pewnie stanie… Pozdrawiam i dziękuję że ” ma pan jaja”. Bo trzeba je mieć żeby walczyć z tymi złodziejami”. 

Z tego co wiem to pan Miłek nie zobaczy ani grosza. Miasto jak wiemy płaci koleżeński czynsz w stosunku do przedsiębiorców z Olsztyna. Pan Miłek stał się cudotwórcą polskiego retailu. Jego twarzą.

Ale żeby nie mieszać na razie wątków sugeruję polubić panią komornik mimo wszystko i dać jej prosię na święta. Myślę, że zdejmie zajęcie. Podobnie jak stało się to w Kielcach. I dobrze.

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej komornika możesz znać ze słyszenia. Po jej podpisaniu znajomość z nim bezpośrednia-jest kwestią czasu.

P.S. Odpowiadam na pytania czy to żart prima aprilisowy. Powiem tak, mam poczucie humoru, ale ten wpis to nie żart.

Poza tym już dziś zapowiadam, że się trochę wyłączę. W piątek ukaże się spory materiał w jednej z dużych gazet. Mocny. I myślę, że niektórym nie będzie do śmiechu.

Poza tym rusza promocja książki. I to też nie jest żart. Ale gdybym miał pokusć się o żart z okazji pierwszego kwietnia to brzmi tak: od dziś kończę pisać bloga. Ze strachu. 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *