Przeliczeni.pl
Wszystko o prowadzeniu biznesu w galerii handlowej bez cenzury i ukrywania niewygodnych faktów.

Tutaj zobaczysz jak to działa "od kuchni": nadużycia, fałszowanie informacji, szantaż.
Przeliczeni.pl
Systemy franczyzowe w Polsce - czy rzeczywiście to taki złoty biznes?

Sprawdź na blogu jak wyglądają realia prowadzenia tego rodzaju działalności.
Przeliczeni.pl
Bankructwa, rozwody, bezdomność, ucieczki z kraju.

Świadectwa ludzi, których wykończył system retail.

Widzimisię-poradnik najemcy

 <span ...

 „Niezmiernie cieszy mnie twoje dojrzałe podejście do tematu. To najlepsza droga jaką możesz teraz iść. 


Zastanawiam się tylko w jaki sposób chcesz im pomagać, czym i do czego motywować? Do działania? Do tej pory na blogu dominowała taka retoryka – źli deweloperzy i dobrzy najemcy. Sprawa jest dużo bardziej złożona i prawda leży nie tyle po jednej stronie, ale trochę z boku. Piszesz to, co oni chcą przeczytać. Mówisz to, co chcą usłyszeć. A to chyba nie oto chodzi. 

W pierwszym poście na blogu napisałeś bardzo mądre słowa, że należy wrócić do starych sprawdzonych liczydeł. Ja to trochę rozszerzę i napiszę, że najemcom też by to się przydało. W Polsce istnieje takie dziwne przekonanie, że do biznesu każdy się nadaje. To tak jak z jazdą samochodem – nie znam kierowcy, który przyznałby, że jest słabym kierowcą. To samo w biznesie.

Jak dobrze się przyjrzeć, to spora grupa przeliczonych to ludzie po 40-stce. Czyli osoby, które zaczynały swoją przygodę z biznesem na początku lat 90-tych, czyli w okresie transformacji. Dziś mija przeszło 20 lat i to, co wtedy było aktualne już dziś nie jest. Rozmawiałem z wieloma ludźmi, którzy do dziś wspominają te “złote lata”. To, co kiedyś było ich szansą, stało się dziś ich przekleństwem.

Jedno się nie zmieniło, czyli złote zasady biznesu.  “Popyt kreuje podaż, a nie na odwrót”. klient ma zawsze racje”, “nasz klient, nasz pan” itp., itd.. Te dwie ostatnie w dzisiejszych czasach są jak najbardziej aktualne.

Z dużym zażenowaniem czytałem komentarze czytelników pod wpisem “Pooglądać- poradnik najemcy”. To nie tyle ignorancja dla tych zasad, ale swoista bezczelność i brak elementarnej wiedzy. Bo co złego jest w tym, że ktoś przychodzi sobie pooglądać?

Ten kraj kilkadziesiąt lat walczył między innymi o to, aby właśnie klient miał wybór i nie był skazany na wąski wybór kilku prywaciarzy, który “trzęśli” lokalnym handlem i kreowali modę, ceny wg własnego widzimisię.

Te czasy nigdy nie wrócą. Wiesz czym się różni sklep sieciowy od sklepu lokalesa? Tam nikt nie pyta “w czym mogę pomóc”, nikt nie krzywi się na grymasy klientów, nikt nie zwraca uwagi na przymierzanie kilku/nastu modeli butów czy ciuchów. Klienci tego nie lubią, czy to tak trudno zrozumieć?

Kiedy ja wprowadzałem kilka lat temu do swojego pierwszego sklepiku możliwość zwrotu towaru do 30 dni handlarze (celowo nie piszę przedsiębiorcy) pukali mi się w głowę. Pierdolisz handel – słyszałem groźby. Dziś ci, którzy takiej możliwości nie wprowadzili albo zamknęli swoje punkty, albo wkrótce zamkną. Mając rzecz jasna najwięcej pretensji do innych, najmniej do siebie. 

W wielu miejscach powtarzasz, że to doświadczeni przedsiębiorcy (vide vlog “o komorniku”). Doświadczeni w czym? Czy doświadczony przedsiębiorca ładuje się w franczyzę duńskiej sieci obuwniczej, gdzie sama adaptacja lokalu (meble, podłoga, światło) to koszt 600 EUR/m2. To pytanie retoryczne.

Jeśli przyjrzysz się przedwojennym przedsiębiorcom i historii ich dojścia do wielkich majątków to zrozumiesz, że to długa i żmudna droga była. Pełna zakrętów. Ale jacy to byli ludzie – sprytni, przebojowi, kreatywni, pełni wartości i szacunku do drugiego człowieka.

Czy wiesz, że Jan Wedel już przed wojną ustawił automaty z czekoladkami przed swoim sklepem. Przed wojną! Budował domy dla swoich pracowników udzielając kredytów i częściowo je później umarzał. Wspierał szpitale i naukę.

Zaczynał dzień od obchodu po fabryce, znał wszystkich pracowników z imienia, znał ich rodziny. Sukces nie zależy tylko od pracowitości. Trzeba mieć też do tego talent. Wróćmy do tych starych zasad. Wciąż aktualnych. Kiedyś Tim Adams, prezes IFM powiedział – “jeśli pracownicy nie mają wystarczająco wysokich dochodów, nie mogą być konsumentami”.

Jak czytam, że sprzątaczka czy ochroniarz w galerii zarabia 4 PLN/h to gdzie te zasady? Pracownicy sklepów niewiele więcej, bo przecież czynsz jest za wysoki. 

Mimo wszystko się nie dziwię. Bo to nie są przedsiębiorcy. To chłoptasie. Po jednej i drugiej stronie”. 

Taki dostałem list. Warto go opublikować w całości nie tylko dlatego, że nie do końca się z nim zgadzam. Nie muszę. Publikuję bez cenzury.

Wielu spostrzeżeń nie publikuję. Z rozmów i spotkań, z obserwacji. Lubię słuchać, kiedy ktoś ma do powiedzenia coś interesującego. Prawda jako określenie czegoś-nie istnieje. Rozważania na ten temat są opisywane w tomach różnych myślicieli.

Piszesz subiektywnie i blog też jest subiektywny. Każdy z nas jest subiektywny ubierając się we własny obiektywizm. Wiemy jednak co oznacza słowo „gangrena” i fałsz. Tu się chyba zgodzimy. Wiemy, że firmy podając fałszywe dane – jak do tej pory-robiły co chciały i jak chciały. I wiemy, że nikt tego nie ruszył. Bo co? Bo nie było tematu?

Był i jest i będzie nabrzmiewał, bo galerie handlowe i centra to współczesne wyniszczające obozy pracy nie tylko dla przedsiębiorców. Jako, że jest ich coraz więcej, a Polacy nie chcą siedzieć na kasach czy za grosze na magazynach-wyjeżdżają. I taki jest efekt. Konkretny. Nie subiektywny. I tam dają radę. A tu „gównażeria w garniturach” opowiada pierdoły o kreatywności, o prowadzeniu „biznesu”. I naciągają kolejnych.

Po to jest m.in. ten blog. Chłoptasie jak to określiłeś mają w dupie Twój kredyt, bo nie mają pojęcia jak prowadzić firmę, jak coś osiągnąć samemu-dlatego dymają na „barejowych” dyrektorskich etatach.

Chłoptasie mają w dupie to, że przedsiębiorca nie płaci składek ZUS-owskich, podatków i że uderzy to prędzej czy później w tych, którzy czekają na rentę czy emeryturę. Tak wygląda ten subiektywizm. Bez znieczulenia.

Kiedyś zadałem pytanie: dlaczego pani podpisała tę umowę? Odpowiedziała, że “mówili to co chcieliśmy usłyszeć”.

Dziś ma kilkaset tysięcy długu, chodzi po sądach i zastawiono jej sprzęt (kobieta przed trzydziestką). Dlatego dziś piszę nie to, co kto chce usłyszeć, ale to co się dzieje przed podpisaniem umowy, w jej trakcie i po. Bez znieczulenia. I cenzury.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *