Przeliczeni.pl
Wszystko o prowadzeniu biznesu w galerii handlowej bez cenzury i ukrywania niewygodnych faktów.

Tutaj zobaczysz jak to działa "od kuchni": nadużycia, fałszowanie informacji, szantaż.
Przeliczeni.pl
Systemy franczyzowe w Polsce - czy rzeczywiście to taki złoty biznes?

Sprawdź na blogu jak wyglądają realia prowadzenia tego rodzaju działalności.
Przeliczeni.pl
Bankructwa, rozwody, bezdomność, ucieczki z kraju.

Świadectwa ludzi, których wykończył system retail.

Straty-poradnik najemcy

<p style="text-align: ...

Taki dostałem list.

“Po lekturze wpisu o Galerii Krakowskiej pozwoliłem sobie nieco rozszerzyć tą tematykę bo uważam, że temat został dopiero niejako zapoczątkowany, a jest on zdecydowanie bardziej złożony niż można sobie zdawać z tego sprawę. Mianowicie moja mama pracuje w jednej z rodzinnych, krajowych firm zajmujących się handlem detalicznym w branży spożywczej. Od razu jednak proszę – jeżeli zdecyduje się Pan na opisanie tego procederu na blogu – proszę podkreślić jeden fakt – nie jestem żadnym rasistą, wrogiem mniejszości narodowych czy też niektórych grup zawodowych – absolutnie nie wrzucam ich do jednego worka, chociaż w treści wspomnę o nich jako o jednej grupie – ale tak będzie po prostu prościej pod kątem opisania tego co chcę powiedzieć.

Po pierwsze – złodzieje byli, są i będą. Są to świetnie zorganizowane szajki, które wynoszą ze sklepów tejże sieci towary wartości dziesiątków tysięcy. W branży spożywczej znikają dokładnie tak jak w Pana wpisie: słodycze, alkohol, kawa – to 3 najczęściej kradzione grupy towarowe. Ale co się z nimi dzieje dalej? To się wydaje nie do uwierzenia, ale w toku “śledztwa” jakie poczyniono w tej polskiej firmie, okazało się, że najczęstszym odbiorcą skradzionego towaru są stojący na okolicznym postoju taksówkarze. Odkupują oni od złodziei wspomnianą kawę, słodycze czy nawet alkohol za pół ceny sklepowej. Proceder kwitnie w najlepsze od dłuższego czasu i nigdy nie udało się go w żaden sposób ukrócić. Skradziony towar był upłynniony nawet w kilka-kilkanaście minut po kradzieży!!!

Po drugie – ze strony administracji państwowej nie ma żadnego wsparcia w tym zakresie – wręcz przeciwnie – podniesiono kwotę od której kradzież jest przestępstwem tym samym umożliwiono złodziejom jeszcze większe plądrowanie sklepów w “majestacie prawa” – bo za wykroczenie w zasadzie nie ma żadnych konsekwencji – to tak jakby przejść na czerwonym świetle na przejściu dla pieszych.

Po trzecie – samo złodzieje – z rozmów z moją mamą dowiedziałem się, że złodziejami są byli kryminaliści (jak w Pana wpisie), miejscowe menele zarabiające tak na życie i wynoszące alkohol po to by dać upust swojemu nałogowi, ale niestety są to także całe rodziny (często pochodzenia romskiego – i podkreślę to po raz kolejny – nie uważam że jak ktoś jest Romem to musi być złodziejem!). Działają oni jak świetnie zorganizowana mafia: mają określone, wcześniej wyznaczone lokalizacje, listę co należy ukraść. Regularnie się zmieniają aby nie kojarzyli się zbyt szybko obsłudze sklepów. Sam kiedyś byłem świadkiem jak miejscowy menel próbował wynieść alkohol “na kartę”. Mianowicie za kurtkę, spodnie wkładał dwie butelki a z trzecią kierował się do kasy “z zamiarem zapłacenia”. Po tym jak karta nie przechodziła rzucał tylko: “co za sklep, oszuści..” i prędko opuszczał sklep z alkoholem za paskiem -co mu grozi – nic. Co najwyżej mandat, którego i tak nie zapłaci bo z czego?

Po czwarte – uśmiechnięty moherek – tak mawia się w firmie mamy na uprzejme, miłe, starsze Panie. Są to osoby, które w sklepie zakupy robią od czasów komuny. Kupują chleb, mięso, ogół produktów spożywczych. Wszyscy znają je z imienia jako najstarszych Klientów – i tylko przypadkiem – bo zamontowano monitoring okazało się, że uprzejma starsza Pani potrafiła wynieść ze sklepu w czasie jednej wizyty 100 czekolad przy okazji kupując chleb, szyneczkę i masełko.

Reasumując: problem jest ogromny. To setki milionów złotych strat polskich i nie tylko polskich firm. To straty za które często płacą pracownicy sklepów – a to odbija się na poziomie życia przeciętnej polskiej rodziny Kowalskich. Sam nie mam zielonego pojęcia jak można temu przeciwdziałać – jedno jest pewne: zmiana prawa nic nie pomoże bo w końcu więzienia są przepełnione. Jeszcze do niedawna były zapchane “pijanymi” rowerzystami, którzy rekreacyjnie pojechali zadbać o kondycję przy okazji wypijając z kolegą jedno piwo przy lokalnym kempingu, schronisku górskim itp. Poziom zwariowania naszego prawa jest katastrofalny – odpowiedzialność za przewinienia jest niewspółmierna do zarzucanych czynów – za wypite na rekreacyjnym wyjeździe jedno piwo zabierano prawo jazdy i wysyłano do więzienia, a za regularne drobne kradzieże otrzymuje się mandat. A z tych regularnych drobnych kradzieży można przecież dobrze żyć i się utrzymywać. Rachunek jest prosty: codzienna kradzież po 200 zł x 7 dni w tygodniu x 4 tygodnie w miesiącu = 5600 zł. Sprzedając za połowę, czyli tak jak praktykują złodzieje, mamy 2800 zł. To więcej niż ja zarabiam uczciwie, legalnie pracując od rana do nocy i walcząc o utrzymanie 4-osobowej rodziny.

Pozdrawiam serdecznie i życzę jeszcze wielu sukcesów.

Stały czytelnik Przeliczonych.

Dziękuję za list. Dodam, że to zdjęcie zrobiłem na dworcogalerii katowickiej nazywanej również peronem. Sześciu ludzi pilnuje kilku toreb.

download_20150601_231116

Tymczasem w lutym w dworcogalerii 12-latek zgwałcił 50-letnią bezdomną kobietę. To nie jest bezpieczne miejsce i służby sobie nie radzą.

Bo jeśli mają mieć na oku najemców-złodziei, to umyka to co ważne. Takie pomieszanie z poplątaniem, jak cały ten projekt p.n. galeria handlowa połączona z dworcem czy na odwrót.

Mam też wrażenie, że ubogich przybywa, dlatego kradną. Nie tylko w Polsce.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *