Przeliczeni.pl
Wszystko o prowadzeniu biznesu w galerii handlowej bez cenzury i ukrywania niewygodnych faktów.

Tutaj zobaczysz jak to działa "od kuchni": nadużycia, fałszowanie informacji, szantaż.
Przeliczeni.pl
Systemy franczyzowe w Polsce - czy rzeczywiście to taki złoty biznes?

Sprawdź na blogu jak wyglądają realia prowadzenia tego rodzaju działalności.
Przeliczeni.pl
Bankructwa, rozwody, bezdomność, ucieczki z kraju.

Świadectwa ludzi, których wykończył system retail.

Karka co?-poradnik najemcy

Poniższy ...

Poniższy tekst dostałem od przedsiębiorcy z małopolski. Od początku podpowiada, pisze, łapie linki, pomaga. Napisał tekst, który jest retailową fabułą opartą o przeróżne analizy tekstów fachowych dotyczących systemu retail, wywiadów, zapowiedzi.

 

Taka sytuacja może-nie musi się zdarzyć, ale biorąc pod uwagę fakt istnienia umów, które dobijają ludzi w biurowcach, powierzchniach magazynowych, centrach i galeriach, a także dyskontach- to nie wykluczone, że i takie „łapanki” już mają miejsce, a z zapowiedzi wynika, że faktycznie na celownik zostaną wzięte ulice handlowe. Zatem. Uważnej lektury, a autorowi dziękuję.

 

„W lokalu przy Warszawskiej 44 mieści się sklep “Magnolia”. Prowadzi go Janusz. Zaczynał na początku lat 90 -tych od handlu na bazarze. Zresztą jak większość kupców w tym okresie. Miał łeb na karku i szybko zaczął inwestować. Pierwszy sklep otworzył niespełna 2 lata później. To były dobre czasy – wspomina wyraźnie się uśmiechając.

 

Magnolia jest trzecim jego sklepem. To takie moje drugie dziecko – śmieje się. Lokal ma niespełna 120m2, lecz nie o wielkość tutaj chodzi. Warszawska była kiedyś bardzo prestiżową ulicą handlową. Dziś już trochę podupadłą.

 

Niemniej jednak Janusz dobrze sobie radzi w biznesie. Przez lata wiele się nauczył. Odłożył trochę gotówki, którą cały czas obraca. Dzięki temu potrafi być elastyczny w biznesie. Jedyną pracownicą sklepu jest Pani Bożena. To trzydziestoletnia rozwódka z dwójką dzieci. Ma szczęście. Praca nie jest ciężka i ciekawa. Z ludźmi. Bożena może czuć się  wyróżniona. Jako jedna z niewielu dziewczyn z Warszawskiej ma umowę o pracę. To daje mi poczucie bezpieczeństwa. Wiem jakie są czasy. Dlatego zawsze powtarzam, że szef to złoty człowiek – mówi dumna.

Pan Jan jest właścicielem kamienicy, w której mieści się nie tylko “Magnolia”. Jest też pizzeria, salonik prasowy i zakład fryzjerski. Jan lubi codziennie zaglądnąć do sklepów. Choćby zapytać o to jak leci. To, co łączy Janusza i Jana jest sport. Panowie godzinami potrafią o tym dyskutować  I o polityce.

Pewnego pochmurnego dnia jak zawsze Jan wybrał się na spacer. Po drodze wstąpił do sklepu

– Jest Janusz? – zapytał.

– Szef będzie po dwunastej – rzuciła szybko Bożena obsługująca klientkę. 

– Powiedz proszę, żeby koniecznie do mnie przyszedł – odpowiedział Jan po czym poszedł do swojego mieszkania.

Janusz nie miał pojęcia czego chce od niego właściciel kamienicy.

 

Zdyszany puka do drzwi:

– O jesteś już. Wchodź. Musimy pogadać. Herbaty? – Jan nie czekając na odpowiedź wziął czajnik do ręki.

– Czy coś się stało?

– Czy musi się coś stać, abyśmy mogli pogadać?

– Nie. Tylko rzadko Pan zaprasza mnie do mieszkania.

– Słuchaj Januszku. Dostałem propozycję. nie do odrzucenia.  Nie wiem czy słyszałeś, ale powstaje projekt “Warszawska – nowe oblicze handlu”. To wspaniała wiadomość.  Ma na celu przywrócić Warszawskiej i całej starówce dawny blask. Koordynatorem projektu jest Pani Sandra. Nie znam jeszcze wszystkich szczegółów ale czuję, że to nasza szansa. 

– Czy to znaczy, że nie będę mógł prowadzić Magnolii? – zdenerwował się Janusz.

– Coś Ty! Magnolia zostaje. To, co wyróżni nas od innych ulic to wspólna strategia marketingowa dla wszystkich sklepów i centralne zarządzanie.

– Co to znaczy?

– Ja podpiszę umowę wynajmu z zarządcą. Ty podpiszesz z nimi nową umowę na podobnych warunkach co zemną. Może trochę drożej zapłacisz, ale korzyści na pewno będą większe – cieszy się Jan.

– Mam mieszane uczucia. To samo mówili o nowym bazarze na krupniczej. Miało być pięknie, a wyszło tak sobie. Znam tam kilka osób. Sam tam kiedyś zaczynałem. Niej jest dobrze.

– Ja to widzę zupełnie inaczej Janusz. Bazar teraz wygląda super. Od kiedy prywatny zarządca przejął go od miasta nie straszy już blaszanymi budami. Europa pełną gębą! 

– Tylko ta Europa może ładnie wygląda, tylko czemu kupcy zwijają się z placu? – wtrącił stanowczo Janusz. 

– Czemu, czemu, czemu. Nie są kreatywni. Boją się słowa pisanego. Ty wiesz, że polowa z nich nie podpisała tych umów na 30 lat.  Im się dalej wydaje, że są w latach dziewięćdziesiątych. Kupią towar w hurtowni, przywalą 100% marży i będzie super. Tak się już nie da. Nie dziw się, że część bankrutuje. 

– Ja tego zupełnie nie widzę. 

– Zaufaj mi Janusz. Obaj zarobimy. Jutro będzie Pani i wszystko wybadam.

Janusz tego wieczoru nie mógł zasnąć. Cały czas rozmyślał o propozycji Jana. Bił się z myślami. 

Nazajutrz Pani Sandra odwiedza Jana. 

– Dzień dobry Panie Janie. Nazywam się Sandra Knot. Jestem senior manager projektu. Warszawska – nowe oblicze handlu” – powiedziała wręczając wizytówkę.

 

– Witam Panią. Proszę do środka.  Napije się Pani herbaty?

– Bardzo chętnie. Piękne mieszkanie. Jezu, ile antyków. Wychowywałam się samotnie z matką. Żyliśmy bardzo skromnie. Mama zawsze powtarzała, że muszę się uczyć. Dziś robię karierę w międzynarodowej firmie. Pomału, do przodu.

– To bardzo ciekawe. miło widzieć tak zaradną młodą osobę. I tak piękną.

– Dziękuję – zaczerwieniła się – to bardzo miłe.

 

Oboje usiedli przy stoliku. Jan był oczarowany Sandrą.

– Cieszę się, że w końcu się widzimy. Mam dla Pana wzór umowy. To standardowa umowa. 

– Gruba.

– Ależ Panie Janie, my ludzie biznesu musimy sobie ufać. 

-Tak, proszę opowiedzieć mi o tym projekcie. 

– To będzie absolutny hit. Już kilka takich ulic prowadzimy i wszędzie najemcy zarabiają. Przejęliśmy już wszystkie lokale od miasta i większość od prywatnych właścicieli. 

– Tak? A Kto już podpisał?  

– Nie mogę Panu zdradzać szczegółów. To tajemnica. Dobrze, złamię zasadę ale liczę na dyskrecję. Tylko Pan jeszcze nie podpisał.

– To w zasadzie chyba nie mam wyjścia. Wie Pani, ja nie chcę narażać swoich najemców. To porządni ludzie. Jestem za nich odpowiedzialna. 

– To oczywiste. Absolutnie proszę się o nich nie denerwować  Tylko na tym skorzystają. Mamy bardzo dobrą strategię marketingową, a eventy będą prima sort. W lecie planujemy festiwal teatrów ulicznych.

-O, to coś jak w Carcassonne?

-Karka…co? Czy to jest jakiś event?

Jan zaśmiał się pod nosem. – Można tak powiedzieć. Bardzo mi się ten pomysł podoba. 
Długo jeszcze rozmawiali. Jan słuchał i był zachwycony. Grubo po 15 mężczyzna odprowadził kobietę do jej samochodu. Słychać dźwięk otwieranej szyby.

– Jeszcze jedno. Za tydzień część średniej i wyższej kadry kierowniczej naszej firmy będzie wizytować Warszawską. Widziałam na dole pizzerie. Czy byłby Pan tak łaskawy i przekonał właściciela, aby zorganizował obiad dla kilkudziesięciu osób. 

– Ja? Dam Pani numer, ustalicie menu i jakoś się dogadacie co do ceny. 

– Nie zrozumieliśmy się. Dobrze by  było, aby to była jego inicjatywa. Zarząd na pewno to doceni, a najemca zapunktuje. Takie włączenie się od początku jest bardzo ważne. To taka moja osobista rada. Do zobaczenia.

– Rozumiem, dziękuję i do widzenia.

c.d.n

 

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *