Przeliczeni.pl
Wszystko o prowadzeniu biznesu w galerii handlowej bez cenzury i ukrywania niewygodnych faktów.

Tutaj zobaczysz jak to działa "od kuchni": nadużycia, fałszowanie informacji, szantaż.
Przeliczeni.pl
Systemy franczyzowe w Polsce - czy rzeczywiście to taki złoty biznes?

Sprawdź na blogu jak wyglądają realia prowadzenia tego rodzaju działalności.
Przeliczeni.pl
Bankructwa, rozwody, bezdomność, ucieczki z kraju.

Świadectwa ludzi, których wykończył system retail.

Darek, “wacek” i Piotruś-poradnik najemcy

Taki dostałem list od...

Taki dostałem list od człowieka z którym się znamy, z sieci się znamy.

“Ciężko zacząć recenzję książki, o której wszystko zostało już powiedziane. Której bohaterowie są już znani na wylot, by nie powiedzieć, że są już wręcz zużyci. A mimo to ciągle są tematem rozmów wielu grup przedsiębiorców.
(…)

Gdyby ktoś zupełnie nie związany z sektorem detalicznym przez przypadek trafi na książkę Dziewita w księgarni i po pobieżnym przejrzeniu odłoży ją na półkę, to pochwalę jego decyzję.”

Tak pierwotnie miałem rozpocząć i zakończyć recenzję Twojej książki. Odpuściłem i postanowiłem dać jej drugą szansę. Drugi nasz kontakt był już znacznie przyjemniejszy. Ciągle jednak czegoś mi w niej brakowało. Żeby przekonać się czy mam rację postanowiłem się podzielić z innymi tą pozycją. Książka zmieniała adresy szybciej niż mogłoby się wydawać. Po kilku miesiącach postanowiłem ją odszukać. Nie było to jakoś specjalnie trudne, ale dotarcie do aktualnego posiadacza zajęło mi 2 dni.

Deszczowa sobota. Odwiedzam sklep Piotra.

– Cześć Piotruś.

– Ooo, witam. Co ty tu robisz?

– Wpadłem przy okazji. Masz może książkę “Przeliczeni”?

– A wiesz, że mam! Pożyczyć Ci?

– Dzięki, fajnie, że ktoś pożyczy mi moją własność.

– Ale co? Ona jest Twoja? Mam ci ją zwrócić?

– Nie, przekaż ją dalej. Jak wrażenia?

– Mocne! Nie spodziewałem się… 

– Jak oceniasz to co przeczytałeś?

– Nie spodziewałem się, nie zdawałem sobie sprawy, że tak to wygląda. Zawsze mi się wydawało, że co jak co, ale atmosfera współpracy między najemcami a galerią jest wzorowa. Przynajmniej taka powinna być…

– Nie dochodziły do Ciebie informacje jak to naprawdę wygląda? – przerywam mojemu rozmówcy.

– Coś słyszałem, ale nigdy w to nie wierzyłem. Wizualizacje, biznesplany – to zawsze kojarzyło mi się z profesjonalizmem i takim nowoczesnym podejściem do biznesu.

– To kiedy otwierasz sklep w galerii?

– Nigdy! Gdybym nawet miał zarabiać 3 razy tyle co tutaj, to nie chcę takich pieniędzy.  

– Czyli zakładasz, że mógłbyś zarabiać? – znów przerywam.

– A co mam zakładać? Że nie dam rady? To bez sensu. Powiem CI więcej, oni dobrze zakładali i to ich zgubiło. Zresztą każdy tak zakłada. Ty czy ja – każdego spotkałby ich los…

– Ale nie uważasz, że trochę są też sami winni? – próbuję podpuścić Piotra.

– Tak? Liczniki przy wejściach są montowane w jakimś celu. Nikt poważny ta takim poziomie, a nie są to ludzie z budy na targowisku, nie będzie stał przed wejściem i liczył klientów. Opiera się na danych, bo po to one są! Za to się płaci. 

– Cieszę się, że to mówisz. 

– Powiem Ci więcej. Mamy obaj szczęście, że nie byliśmy w galerii. Bo obaj już byśmy leżeli. Mówienie, że się przeliczyli, że przeinwestowali to wiesz… łatwo się mówi. 

Jest już prawie jedenasta. Ruch w sklepie coraz większy. Piotr sam prowadzi swój punkt. Obroty nie pozwalają na zatrudnienie pracownika. Powoli żegnam się z moim rozmówcą i na koniec rzucam. 

– Przekaż ją dalej Piotruś. Na razie.

– No, dzięki, za odwiedziny. 

Życie ciągle mnie zaskakuje. Ludzie mnie zaskakują. Piotr, który z handlu wybudował dom, dorobił się niezłego majątku wykształcił dzieci stanie po stronie przegranych. Miał szczęście, że zaczynał 25 lat temu. Dziś, mimo, że ma tylko jeden sklep wiedzie sobie spokojne życie. I mówi takie rzeczy. Bo czasem warto posłuchać mądrych ludzi”.

Dziękuję za list. 

 

Temat gh jest z mojej perspektywy wydrenowany tak jak portfele klientów i najemców. Klientów czyli tych którzy uwierzyli. W kredyt: inwestycyjny, obrotowy, hipoteczny (mieszkania, domy) czy kupiecki. Wydaje się, że już wszystko zostało napisane. Fora huczą od gniewu-gh jest za dużo. Nie są potrzebne. Rozpoczyna się sezon grzewczy-w tym sensie, że znów bezdomni wracają nie do centrum miasta, ale handlowego.

Warszawa. 15.20 (poniedziałek). Galeria Mokotów. Palę. Podchodzi Darek. Kibic Legii Warszawa. Prosi o kasę. Daję mu 9 złotych z groszami. Darek chce mi wydać resztę, bo wg niego za dużo. Upieram się przy swoim, a on przy swoim-zdejmuje spodnie do kolan i pokazuje skaleczoną nogę.

Podchodzi ochrona.

-Schowaj wacka człowieku schowaj tego wacka! Bo straż miejską wezwiemy.

 

fiut_1

Zdumieni przechodnie odwracają głowy. Darek z wackiem przed wejściem przedstawia swój dramat. Ochroniarze tłumaczą, że od wielu miesięcy nie przychodził. Że pokazuje nogę, aby zagrać na litość. Widok jest niesmaczny. Nie robię zdjęcia. Zbyt ekstremalne. Darek odchodzi. Podciąga spodnie.

wniosek: bezdomni wracają do gh, jest coraz zimniej. 

 

 

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *