Przeliczeni.pl
Wszystko o prowadzeniu biznesu w galerii handlowej bez cenzury i ukrywania niewygodnych faktów.

Tutaj zobaczysz jak to działa "od kuchni": nadużycia, fałszowanie informacji, szantaż.
Przeliczeni.pl
Systemy franczyzowe w Polsce - czy rzeczywiście to taki złoty biznes?

Sprawdź na blogu jak wyglądają realia prowadzenia tego rodzaju działalności.
Przeliczeni.pl
Bankructwa, rozwody, bezdomność, ucieczki z kraju.

Świadectwa ludzi, których wykończył system retail.

To nie jest kraj durni-poradnik najemcy

Taki dostałem ...

Taki dostałem list.

 „WITAM.

Taki znalazłem artykuł:

http://wyborcza.biz/pieniadzeekstra/1,149267,19139696,zlapani-w-pulapke-promocji-ida-do-sadu.html#Czolka3Img

Wybrane komentarze:
“Dzieci.
Polacy są jednak głupimi hazardzistami. I nie dorośli do kapitalizmu:

1) Jedni zakładają się że będą pamiętać o wpłatach w imię nieco niższej prowizji (zasady są dość jasne choć dziwię się że ludzie zarabiający 5000+ są tak głupi jak też dziwię się (ale tylko trochę) że bank proponował swoim klientom takie zakłady – jednak skoro bierzesz udział to ponoś konsekwencje

2) Drudzy zakładają się na kurs franka teraz płacząc że bank ma im przewalutować kredyt po korzystniejszym kursie (swoją drogą – a znam takie przypadki – czy ktoś kto brał kredyt we frankach z CHF 2,80 a spłacił kredyt gdy franek był po 2,20-2,10 teraz powinien bankowi dopłacić? Zastanówcie się – taki oto burdel chcą zafundować politycy niepotrzebnie mamiąc ludzi że zapłaci za nich bank – otóż na pewno nie, raczej budżet państwa (odszkodowania za przegrane procesy banków))

3) Jeszcze inni zakładają się że developer nie zbankrutuje wpłacając mu na gębę (folder, wizualizację) kilkaset tys zł. W razie wtopy co robią – oczywiście idą do premiera: widać potrzebują ojca narodu zamiast kapitalizmu, w tym bowiem przypadku nikt nie powie że “nie wiedzieli” – przecież widzieli że budynku i mieszkania póki co nie ma
Ba! niektórzy stosowali combo pkt 2 i 3

4) Do tego ponoć 1/4 osób jedyne co robi w ramach zabezpieczenia emerytalnego to…. gra w Totolotka

5) Teraz zaś część obywateli głosując na chore obietnice założyła się czy

a) PiS zrealizuje obietnice wyborcze i zarżnie (dość słabą) polską gospodarkę

b) nie zrealizuje obietnic znajdując winnego (Tusk nie daje euro z UE, lub “Kopacz zostawiła finanse publiczne w opłakanym stanie” – co poniekąd jest prawdą tyle że i tak w tym temacie “lepiej już było” – nie spodziewam się po PiS niczego ciekawego)
Kraj dzieci i hazardzistów, zapraszam do piaskownicy.

“Ja na takie coś patrze w taki oto sposób – robi się długoterminowy numer, solidnie przygotowany przez prawników, księgowych i ludzi znających się na socjologii/psychologii. Umowa ma być solidna prawnie, ekonomicznie bank na tym ma świetnie wyjść, a część społeczeństwa (mniej rozgarnięta, bardziej naiwna, etc) ma zabulić ekstra. Prawnie może czyste, etycznie sk…ństwo.
Opiszę inną zabawę którą sam przechodziłem. Kupiłem samochód z polisą ubezpieczyciela którego chciałem zmienić, z małymi problemami zrobiłem to skutecznie (odmawiano mi możliwości złożenia wypowiedzenia w punkcie sprzedającym takowe) i po 4,5 roku dostałem wezwanie by uregulować zaległą umowę, tą którą niby nie wypowiedziałem a którą automatycznie mi przedłużono. Wezwanie do zapłaty dostałem już od firmy windykacyjnej, było to pierwsze wezwanie do zapłaty tejże “umowy”. Życzyli sobie bym udowodnił im wypowiedzenie umowy (akurat zrobiłem to na dwa sposoby, polecony list i faks, potwierdzenie obu miałem nadal), proponowali też różne ugody spłaty. Z mojej strony dostawali zawsze odpowiedź – proszę skierować sprawę do sądu a tam sprawdzimy to czy umowa była wypowiedziana czy nie.
Numer (opisywany) z ubezpieczeniami aut stosowany dość powszechnie kiedyś, teraz mam pytanie – ten który nie trzymał 5 lat potwierdzeń wypowiedzenia umowy to tez jakiś naiwniak nie potrafiący czegoś przeczytać? Bo sporo ludzi zapewne zapłaciło kilkaset zł by nie widzieć sądu. I tak sobie można robić kpinki z wielu innych przypadków – cudowne garnki, cudowne kołderki, tańszy prąd czy telefon, gdzieś niedopełniona jakaś drobna formalność etc.
Jeszcze inna strona tego medalu to asymetria przy rozstrzyganiu sporów. Z jednej strony mocne zaplecze prawnicze a z drugiej strach przed sądem i niewiedza. Kiedyś był analizowany numer z odmową wypłacania odszkodowań bodajże przez PZU, odszkodowań należnych. Ubezpieczyciel tam gdzie powinien wypłacać, to odmawiał i zalecał kierowanie sprawy do sądu. Ubezpieczający się miał sprawę ewidentnie wygraną, ubezpieczyciel płacił dodatkowo koszta sądowe a i tak to robił. Dlaczego? – Bo znikoma część “wydymanych” decydowała się na taką drogę, zdecydowana większość odpuszczała, ubezpieczycielowi się to zwyczajnie opłacało ekonomicznie.”

Ten artykuł wraz ze wszystkimi komentarzami polecam wszystkim “przeliczonym”.

Pozdrawiam
M.
P.S.
Szkoda mi ludzi “nabitych” w polisolokaty, kredyty frankowe, system retail, “wspaniałe szybkie pożyczki”, polisy ubezpieczeniowe i inne wynalazki. Ale, dorośli ludzie muszą zacząć myśleć o swoim własnym interesie. A nie o interesie galerii handlowej, franszyzodawcy i innych. Czasem wystarczy kilka stów, by dać projekt umowy do przeczytania prawnikowi. 

Byłem jakiś czas temu w sklepie sprzedającym spodnie BIG STAR. Akurat była “promocja”. Słowo-magnes. Można było otrzymać kartę stałego klienta po wypełnieniu ankiety/wniosku.  Ale ilość wymaganych danych osobowych i warunki promocji powinny w każdym dorosłym człowieku zapalić “lampkę ostrzegawczą”. Promocja, wg mnie kiepska, ale firma zdobywa dużo danych osobowych i MOŻE NIMI DOWOLNIE HANDLOWAĆ ! To nie żart. Jak pytałem kilku klientów, którzy wypełniali ankiety, czy chociaż czytali co podpisują, to klienci (akurat cztery kobiety) mówiły, że będzie TANIEJ. 
LUDZIE, ZACZNIJCIE MYŚLEĆ. Te systemy działają tylko w jedną stronę. I nie jest to strona klienta”. 

 

Dziękuję za list.

Panie Marku. Momentami pan jedzie po bandzie i pan pozwoli, że tym razem nie dotrzymam panu kroku. Dla przeciwwagi i równowagi przytoczę panu oto taki przykład. Franczyzodawca. Ma ofertę franczyzy i nie wnika w lokalizację. To znaczy, że nie doradza gdzie ma być sklep otwarty czy nie stawia w tym zakresie wymagań. Czyli sprzedaje logo i produkt. Nic więcej. I przyjeżdżają chętni do bycia franczyzobiorcą. Nie ma kar itd. Chcą towar i logo. Właściciel podpisuje umowy na franczyzę, a biorca idzie do gh. Tam podpisuje umowy pomimo przestróg i odradzania ze strony franczyzodawcy żeby tego nie robił. Padli wszyscy. Zrobili po swojemu. To przykład sprzed kilku lat.

 

Wyciszony, bo w zasadzie nie było miejsca gdzie by o tym napisać czy powiedzieć i upublicznić. Tu jest to miejsce. I teraz tak. Jeśli przez lata jednostronny przekaz jest taki, że franczyza jako taka jest samograjem i dobrym sposobem na zarabianie, czy samozatrudnienie, to dlaczego uznać z góry, że tak nie jest. Skoro ekonomiści, wykładowcy, profesorowie naczytali się jednostronnych przekazów to dlaczego uznać, że jest inaczej? Przyzna pan że takie podejście byłoby ciasnotą umysłu bezpodstawnego sekowania czegoś co faktycznie jest czymś nowym i rozwojowym. Nie jest. Lub inaczej- w wielu przypadkach nie jest. I o to chodzi.

 

Ale żeby móc coś takiego napisać trzeba mieć wiedzę, a skąd ją mieć skoro umowy obwarowane są nieudzielaniem informacji. Czyli dochodzi strach i nieśmiałe komentarze gdzieś w sieci- to wszystko co można było powiedzieć czy wyczytać na ten temat. A komentarze-anonimowe czy nie-jak pan wie mogą być podszyte własną nieudolnością czy innymi motywacjami. Edukacja panie Marku. To podstawa. Czyli po czasie wyszedł Katyń, a przecież podręczniki historyczne z nazwy przekazywały to co „mogły”. Podobnie dziś-jeśli pan- nie wie, że człowiek z drugiej strony to wygadany oszust, elegancko ubrany- to dlaczego ma pan zakładać, że to pułapka? Moim zdaniem nie należy z założenia uznawać, że ktoś zastawia pułapkę. Bo nie każdy to robi. I żeby była jasność-nie mam na myśli siebie, ale ludzi wokół. Nie ma ludzi nieomylnych -to też wiemy.

 

W Islandii bankowców wsadzają do więzień za okradanie ludzi. Drobna różnica. Należy też wiedzieć, że macki franczyzy czy bankowych produktów wciągnęły nie tylko Polaków. Dlatego nie zgodzę się tym razem-bez urazy. I nie chodzi mi tutaj o wkręcanie czytelników. Pracowałem we Francji, mieszkałem tam, zwiedziłem wiele krajów. To nie jest tak, że Polska to kraj durni. Nie potrzebuję tutaj wchodzić nikomu w tyłek. Tak myślę. Po prostu. Ale dziękuję , że pan napisał. Niech to da do myślenia i mnie i panu i czytelnikom. O to chodzi. Pozdrawiam.

 

 

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *