Przeliczeni.pl
Wszystko o prowadzeniu biznesu w galerii handlowej bez cenzury i ukrywania niewygodnych faktów.

Tutaj zobaczysz jak to działa "od kuchni": nadużycia, fałszowanie informacji, szantaż.
Przeliczeni.pl
Systemy franczyzowe w Polsce - czy rzeczywiście to taki złoty biznes?

Sprawdź na blogu jak wyglądają realia prowadzenia tego rodzaju działalności.
Przeliczeni.pl
Bankructwa, rozwody, bezdomność, ucieczki z kraju.

Świadectwa ludzi, których wykończył system retail.

Obywatele świata-poradnik najemcy

Jak do tej ...

Jak do tej pory nie ukazywały się teksty polemiczne czytelników między sobą. Pan Marek od początku coś podsyła i publikuję jego listy bez cenzury.

 

Pisze też inny czytelnik, który z sukcesem prowadzi gdzieś własny biznes w Małopolsce. I wysłał tekst polemiczny w stosunku do Marka.

 

„My Polacy lubimy współczuć, gdyż uwielbiamy jak ktoś ma trudniej niż my.

Pozwoliłem sobie tymi słowami rozpocząć otwarty list do Pana Marka.

 

 

Jestem niezwykle wzruszony Pana troską o ludzi nabitych w polisolokaty,

kredyty frankowe i inne. Współczucie to Nasz obowiązek. Moralny i cywilizacyjny.

 

 

Niemniej odnoszę wrażenie, że nie do końca rozumie Pan sytuacje ludzi,

którym Pan współczuje. Nie wiem czy to kwestia pewnej ignorancji czy

niezrozumienia treści bloga. Poruszył Pan kilka spraw dotyczące kilku

grup więc pozwoli Pan, że postaram się po kolei przedstawić mój punkt widzenia.

 

Wrzucanie osób pokrzywdzonych przez polisolokaty do jednego worka z innymi ma pewien sens, ale to temat już nieaktualny. Sądy jednoznacznie

przyznają, że to był wał i nakazują wypłatę zaległych pieniędzy.

 

Klient wpłacający pieniądze w banku ma być chroniony. Jest konsumentem.

Nie musi niczego konsultować z prawnikiem, ani czytać nic drobnym

druczkiem To bank ma za zadanie przedstawić pełną informację. Klient co

najwyżej za złamanie umowy może stracić odsetki. Nigdy nawet minimalnej

części wpłaconej kwoty. Kropka.

 

 

 

Frankowicze – to kolejna grupa pokrzywdzonych i absolutny top of the top.

Media, politycy przedstawiają ich nam jako z jednej strony nieudaczników,

którzy wzięli kredyt i okazało się, że trzeba go będzie spłacać i –

co bardziej obrzydliwsze- jako osoby, które nagle zapragnęły pławić

się w luksusie. Stąd nowe piękne domy na peryferiach miast, wypasione

nowe mieszkania na strzeżonych osiedlach. Tak się składa, że moje

pokolenie było najbardziej narażone na ten toksyczny produkt.

 

 

 

Stąd moja wiedza na ten temat. Mimo, ze sam takiego nie posiadam. Połowa mojej klasy z liceum ma kredyt hipoteczny. Przynajmniej tylu się przyznało. Na czym polega problem?  Otóż w okresie największego boomu na kredyty we frankach politycy zapewniali, że najdalej w 2010 roku wejdziemy do strefy euro. Jest rzeczą oczywistą, że polskiej gospodarce daleko do szwajcarskiej, ale mając już wspólną walutę wahania kursu nie uprzykrzały by tak ludziom życia. Pisze Pan: ludzie zacznijcie myśleć. Czy uważa Pan frankowiczów za niemyślących?  Zapewniam Pana, że ogromna większość z nich to młode najzdolniejsze pokolenie. Ludzie bardzo dobrze wykształceni, zarabiający często więcej niż tzw. średnia krajowa. Proszę zauważyć, że oni nie wyjechali. Byli na tyle silni, że mimo trudnych czasów potrafili zarobić na spłatę długu i godne życie swoich rodzin. I co, zostali ukarani?  Nie oszukujmy się, wyjechali najsłabsi. Ludzie, dla których praca poniżej godności ludzkich (podcieranie tyłków starzejącej się Europy, zmywak, praca niewykwalifikowanego robotnika) nie jest czymś obcym, bo taką samą pracę wykonywali lub najpewniej by wykonywali w Polsce. Chorwacja, Węgry, częściowo Hiszpania już poradziła sobie z kredytami denominowanymi we franku. Jak będzie u Nas? Dużo zależy od nich samych.

Ludzie, którzy stracili majątki na biznesie w CH to trochę inna para kaloszy. Retail na swój sposób przedstawia ich jako nieudaczników i zgodziłbym się pewnie, gdyby nie jedno ale. Oczywiście każdy człowiek robiąc biznes musi liczyć się z porażką. Tak było i tak będzie. Zresztą z lektury bloga nie wynika, że Ci ludzie nie przyznają się do winy. Wina jest oczywista. Problemem jest dlaczego nie wyszło. Zły koncept, nie to światło, towar do bani, złe zarządzanie. Retailowe bla bla bla.  Czy gdyby Ci ludzie wiedzieli ile firm co roku upada w galerii czy podjęliby decyzję o inwestycji? Czy gdyby wiedzieli, że stawki najmu są różne nawet dla najemców tej samej branży to podpisaliby umowę?  Jest oczywiste, że duży najemca biorący kilka tyś. m2 płaci mniej. Ale stawka od obrotu dla jednych i kilkadziesiąt euro za m2 dla drugich to już granda. Czy gdyby wiedzieli, że oprócz stawki za czynsz prawie tyle samo trzeba będzie co miesiąc zanosić za tzw. opłaty marketingowe, opłaty wspólne, otwarcia galerii to zdecydowaliby się na biznes w galerii?  Czy gdyby wiedzieli, że administrator w razie początkowych niepowodzeń odwróci się od problemu i narazi na dalsze koszty to wchodziliby w to? Proszę sobie to przemyśleć.  Nie bronię tych ludzi. Staram się zrozumieć ich sytuację. I nie pojmuje stanowiska administracji. To nie tylko podłość. To droga donikąd. Nikt nie ma żalu. Jest zarzut o nieprecyzyjne dane o frekwencji. Galerie odwiedza coraz mniej ludzi. Sonik zrobił pierwszy krok. To światełko w tunelu. Czy będą zmiany? One muszą być. Dla dobra najemców i samych centrów handlowych.  Jeśli zobaczę niedługo Daniela prezentującego stanowisko drobnych przedsiębiorców i małych sieci, propozycję dobrych zmian i praktyk na ORF 2015 (czy innej tego typu branżowej imprezie) to uznam, że retail dorósł do zmian. Tak odbieram ruch Sonika. Status quo nikomu nie służy.

 

Franczyza Panie Marku to temat rzeka. Gdybym tylko pobieżnie chciał przedstawić problem, to pewnie te 42 strony A4 by zajęło. Meduza to nie tylko drobni detaliści z sektora tekstylnego. To stacje benzynowe, super i hipermarkety.  Nie jestem przeciwny franczyzie. Uważam, że ma to głęboki sens. Ale traktowanie franczyzobiorcy jako “dawcy” przychodu, a nie jako inwestycji na przyszłość i najsłabszej odnogi firmy, którą traktuje się jako najmłodsze dziecko firmy i cierpliwie pozwala mu się podrosnąć nie mieści mi się w głowie. Również w sensie ekonomicznym. To nie ma racji bytu.  Proszę poczytać o byłych dealerach hiszpańskiej marki samochodów. Trudno nazwać ludzi, którzy przez lata budowali lokalne odziały potężnego koncernu motoryzacyjnego za nieudaczników i osoby nieumiejące myśleć. To nie przystoi.

Czytając Pana teksty czuje się trochę  jak na profilu Kukiza na jednym z portali społecznościowych. Internauci i ich guru – podobnie jak Pan – mają monopol na rację. Każdy, kto myśli inaczej jest naiwny. 92% społeczeństwa nie popierając Kukiza jest ofiarą systemu. W Pana statystykach jest trochę lepiej. 80% to naiwniacy. Ale to prawie 10% więcej, a  to dużo. 

Liczy Pan na zmiany, ale kim Pan chce Polskę zmieniać? Sam Pan zauważył, że rośnie nam pokolenie analfabetów. Mam inne zdanie od Pana. Młodzież jest wspaniała. Jest trochę inna niż my, ale cały czas wspaniała. Proszę wybrać się z kumplami syna na piwo i zobaczy Pan, że to My starsi gdzieś nie nadążamy.

 

Mam wrażenie, że gdzieś to Nas omija. My musimy równać do nich mimo, że może się nam wydawać, że mamy rację. Młodzi chcą wyjeżdżać. Niech wyjeżdżają. Niech bogatsi w doświadczenia wracają i układają sobie życie. Młodzi to dziś przede wszystkim obywatele świata. To piękne.

Zachęcam Pana do pisania. Każdy z Nas pisze subiektywnie. Sprawiedliwość zostawmy sądom. Dążmy do zmian zasad gry. Potrzebujemy kredytów, galerii,, franczyz. Zmieniajmy zasady. Myślę, że mimo wszystko warto cywilizować biznes. Dla dobra Nas i Naszych dzieci. Polska pięknie się rozwija. Rozwój ekonomiczny zawsze pociąga za sobą niewinne ofiary. Nigdy nie będzie się wszystkim żyło równie dobrze. To niemożliwe. Zawsze będą wygrani i przegrani. Na tym to polega. Ważne, aby przegrać fair na boisku. Nie być skazanym na przegraną jeszcze przed wejściem na murawę”.

Dziękuję za list. Pozdrawiam.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *