Przeliczeni.pl
Wszystko o prowadzeniu biznesu w galerii handlowej bez cenzury i ukrywania niewygodnych faktów.

Tutaj zobaczysz jak to działa "od kuchni": nadużycia, fałszowanie informacji, szantaż.
Przeliczeni.pl
Systemy franczyzowe w Polsce - czy rzeczywiście to taki złoty biznes?

Sprawdź na blogu jak wyglądają realia prowadzenia tego rodzaju działalności.
Przeliczeni.pl
Bankructwa, rozwody, bezdomność, ucieczki z kraju.

Świadectwa ludzi, których wykończył system retail.

Sposób na sprzedaż-poradnik najemcy

Galerie handlowe to ...

Galerie handlowe to handlowa przeszłość. Bardziej rekreacyjne dla dzieci. Obiekty które lata temu były oblegane przez zainteresowanych prowadzeniem działalności już oblegane nie są –i nie będą. Przyczyn jest wiele. Jedną z nich jest brak pieniędzy klientów. W sieci mają taniej, a i drobni detaliści nie windują cen. System retail nie wytrzymał próby czasu. Kiedyś zainteresowani stali w kolejkach żeby móc wejść z czymś do gh. Tak było.

Potwierdzają to ci, którzy pracowali lub pracują w środku. Nierentowne czy upadające galerie sieciowe odbijały sobie na polskim rynku z nawiązką, a nowa gałąź retailu wciskała jak to rynek się rozwija, jakie to przyszłościowe, perspektywiczne i dające szansę na niezależność. Nałożyły się na to równolegle firmy sprzedające franczyzę. Magicy biznesu. I faktycznie magicznie wyciągali z ludzi. Dużą kasę.

 A to produkty stricte marketingowe- żaden sprawdzony sposób-a jeśli-to nie na długie lata. I w momencie „boomu” sztucznie wygenerowanego to wielu franczyzodawców wcieliło się w rolę naganiaczy do gh jako tych miejsc gdzie rzekomo-się zarabia. Wciskając 5 czy 10 letnie umowy zniszczyli ludzi.

Dlatego też należy z tym skończyć i przestać się przejmować faktem, że franczyza-nie jest pomysłem na życie. Na własną działalność i rozwój.  Może nią być pod warunkiem, że zabezpieczy „biorcę”.  Nie o to jednak chodzi. Ale o sprzedaż „ w hurcie” towaru nie nazywając tego w ten sposób. Hurtowo w ładnym opakowaniu to nie sprawdzony sposób biznesowy, ale sposób na sprzedaż. Jednorazowo, a potem długofalowo, bo jak nie-to w wejdzie ktoś inny i przejmie wszystko.

To kwestia sprytnych szkoleń. Manipulacji, psychomanipulacji i parcia do przodu. Eksperci od sprzedaży, wystąpień publicznych, biznesu. I są nimi. Sprzedając produkty nie sprawdzone lub/i wywołujące tzw. ssanie. To wciąga potencjalnego „biorcę”. Działa na wyobraźnię. Roztaczane wizje przypominają sposoby wywodzące się z MLM. Najwyższa kultura, dobrane słownictwo, otoczka, elegancja i styl. Dla wrażenia. Nie ma różnicy czy ktoś sprzeda emerytowi materac za 5 tysięcy i kawiarnię z wyposażeniem za pół miliona. Zasada jest ta sama. Mechanizm podobny.

Wiele franczyzowych konceptów miałoby sens-pod jednym warunkiem-sprawdzone, profesjonalne na solidnych fundamentach. Jeśli ktoś uwierzył we franczyzę-niestety srogo się zawiódł. Handlowiec czy pijarowiec ma za zadanie sprzedać, a nie tłumaczyć, a jeśli to w taki sposób, żeby rozwiać jednak wątpliwości. Jasne, że nie każdy „zostanie przyjęty”. Że jest prowadzona „weryfikacja” po to, abyś nie był pewny/a, że zasługujesz, aby znaleźć się w tym gronie. Dlatego pojawia się napięcie-czy zostanę zakwalifikowany/a. To wzbudza apetyt i lęk- że nie wsiądziesz to tego pociągu, że się nie nadajesz. I nagle magicy biznesu jednak uznają, że złote runo jest też dla Ciebie. I cieszysz się. Do momentu kiedy ten koncept okazał się fikcją. Ale nie możesz nikogo zapytać jak jest. Skonsultować. Wybadać. Sprawdzić. Przecież minimum zaufania być powinno. I wychodząc z takich założeń wpadasz i jesteś skończony. 

I powstaje pytanie czy wszyscy, każdy i wszędzie? Odpowiedź jest oczywista, że nie. Niemniej jednak upadające place zabaw są tego dobitnym nie przykładem- ale dowodem, salony fryzjerskie padły na tej samej zasadzie, restauracje, kawiarnie, ciastkarnie, sklepy z odzieżą z polską czy nie-bez znaczenia.  Wszystkich dobiły koszty – za wyjątkiem tych, którzy mieli zabezpieczenie. Jest wielu takich którzy pokornie dokładają, odrabiają długi z poczuciem własnej nieudaczności. 

Dlatego system retail jest skończony. Są też i tacy co zarabiają, bilansują się. Co ciekawe jednak prędzej dowiesz się na co choruje sąsiadka niż tego jak to faktycznie wygląda w realu. Dlatego tym bardziej cieszy, że media już dawno przestały milczeć i od czasu do czasu gdzieś coś się pojawia na temat „złotego systemu retail” .

„Profil „Ludzie Posnania” przedstawia uśmiechniętych młodych poznaniaków opowiadających, za co lubią swoje miasto. Na pierwszy rzut oka nie chodzi o nic komercyjnego. Springer zarzuca jednak twórcom tej kampanii hipokryzję. Przekonuje, że handlowy moloch będzie kolejnym gwoździem do trumny dla upadającej przestrzeni publicznej w centrum miasta. To, za co przedstawiani na profilu mieszkańcy, tak lubią Poznań, za chwilę przestanie istnieć. – To, co dzieje się dziś w stolicy Wielkopolski, jest o oczko wyżej na skali PR-owskiej blagi. Oto bowiem przyszłe ofiary reklamują swojego oprawcę – pisze Springer”.

Czytaj więcej: http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/9081514,poznan-miasto-galerii-handlowych,2,id,t,sa.html

Z kolei na drugim końcu Polski kolejny nowy fragment.

„Być może mało kto już pamięta, ale jedną z pierwszych galerii była Galeria Kwadrat przy ulicy Andersa. Dziś po niej został tylko pustostan. Nie zrobimy już tam zakupów, bo ten obiekt handlowy nie istnieje i najprawdopodobniej już się nie odbuduje. Odkąd otworzyły się galerie bliżej centrum i w ścisłym centrum Białegostoku do „Kwadratu” zaglądało coraz mniej klientów. Niedługo później ruszyła przebudowa trasy generalskiej, droga była rozkopana i był duży problem z dojazdem do obiektu w ogóle. Galeria przestała istnieć”.

http://dziendobry.bialystok.pl/zapomniana-galeria-ktora-swieci-pustkami/

Jest tylko kwestią czasu kiedy ” na tapetę” wejdzie franczyza. I cała ta piękna otoczka.

 

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *