Przeliczeni.pl
Wszystko o prowadzeniu biznesu w galerii handlowej bez cenzury i ukrywania niewygodnych faktów.

Tutaj zobaczysz jak to działa "od kuchni": nadużycia, fałszowanie informacji, szantaż.
Przeliczeni.pl
Systemy franczyzowe w Polsce - czy rzeczywiście to taki złoty biznes?

Sprawdź na blogu jak wyglądają realia prowadzenia tego rodzaju działalności.
Przeliczeni.pl
Bankructwa, rozwody, bezdomność, ucieczki z kraju.

Świadectwa ludzi, których wykończył system retail.

W Wigilię- podaje do stołu-poradnik najemcy

Sięgając do historii ...

Sięgając do historii niektórych marek i usiłując spiąć klamrą tematy franczyzy sięgam do Wojaka Szwejka. To nieistniejąca dziś franczyzowa sieć restauracji z knedlikami, czeskim jedzeniem, piwem.

Początek tej sieci prowadzi do Warszawy, gdzie dziś pozostała pierwsza i po kilku latach ostatnia restauracja kultowego wojaka.

Jedna z tych restauracji krótko działała w Bielsku-Białej w ścisłym centrum starego miasta. Małego Wiednia.

Bielskozdj. internet.

Ruchliwe miejsce. Dobra lokalizacja. Wydawać by się mogło, że pomysł na knedle powinien wypalić.

Po pierwsze sprzedawca franczyzy sprzedawał know how-sprawdzony biznes, menu, szkolenia, receptury, doświadczenie i wiedzę. Ile zapłacił biorca za rzekomo sprawdzony sposób na biznes? Trudno to dziś ustalić. Jak i trudno zrozumieć dlaczego czeskie piwo nie poszło. W tym miejscu warto wiedzieć, że z Bielska do Cieszyna jest rzut beretem.

Dwupasmówką na pełnym gazie 10 minut, normalnym tempem 15. I mijając stary rynek polskiego Cieszyna wchodzimy przez most na Olzie do czeskiego Cieszyna.

cieszyn

zdj.internet.

Często uczęszczana trasa-na knedle i piwo. Choć bardziej na piwo niż knedle. I kiedy knedle przyjechały „same” nagle okazuje się, że nie miały na tyle wzięcia, aby móc się utrzymać.  Ale PR był mocny nowego konceptu. Sprawdzony. Podobno.

W przypadku tej zamkniętej sieci jak i innych, które wkrótce powstaną czy już prowadzą ekspansję należy być ostrożnym. To, że pojawia się resentyment do Syren, Warszawy (samochodu) będzie jedynie chwilową modą choć perspektywa produkcji na dużą skalę może się udać. Bo projekt jest odjechany, a chętni się znajdą.

Są jednak pomysły na wskrzeszenie stacjonarne pewexów, ministerstw wódki, knajp pod logiem sierpa i młota czy kultowej setki ze śledziem. Ileś lat temu 13 grudnia po Polsce jeździły czołgi, a w barach królowała sałatka japońska. Taki był wtedy PR. Mieliśmy być drugą Japonią.

Całkiem nie dawno byliśmy Irlandią, a dziś ludzie wychodzą na ulice, bo nie ma takiego lewara, który podniesie z kolan upadająca, wydrenowaną gospodarkę i portfele Polaków. Nowego Yorku tutaj nie będzie. Nie ma takiego know how które podźwignie górnictwo i nie ma takiej partii, która jest w stanie to poukładać. Za dużo sprzecznych interesów, grup i manipulacji. A w małej czy dużej firmie manipulacja-nie robi obrotów. Jeśli to rwane. Od przypadku do przypadku.

W czasach o których piszę brylowali na lodzie Rosjanie i nasz zapomniany emigrant-Grzegorz Filipowski. Medalista Mistrzostw Europy. Elektryzował Polaków jak dziś Lewandowski. Wejście na własny rachunek jest jak jazda na lodzie.

pipa3(zdj.: lodowisko przy dworcogalerii w Krakowie).

Musisz mieć oparcie-jakiekolwiek. Albo w rękach, albo w głowie-jeśli to firma rodzinna- wówczas jest łatwiej. Trudniej o upadek choć dla “zdrowia” też warto upaść. Po to żeby się podnieść.

Ta podpórka na łyżwach pomaga nie upaść-i taka w teorii jest franczyza. Ci od podpórki mają wiedzieć. Nie myśleć. Nie mieć nadzieję na kolejne otwarcia, ale faktycznie mieć ten biznes sprawdzony. Jeśli nie jest, to lecisz na łeb na szyję, a na lodzie najczęściej obijasz kolana. Uderzając głową bez kasku, możesz roztrzaskać czaszkę.

I powstaje pytanie czy na Szwejkach można zarobić?

Kraków. Sobotni spacer. Podchodzi żołnierz.

Pipa

-Witam pana. Zapraszam do nas. Mamy świetną kuchnię. Wyborne menu.

-Co to za strój?

-Wojaka Szwejka. Z czasów austro węgierskich. Mundur. Jestem z Poznania.

pipa2

Skuszony sympatycznym, nienachalnym „handlowcem” schodzę po krętych schodach do piwnicy.

pipa4

Ciemnawo, nastrojowo i pusto. Ze ścian spogląda Franc Josef, księżna Sissi. Stylowe meble, opasłe menu. Zamawiam kawę

-Od kiedy jesteście?

-Nie pamiętam dokładnie, ale jest szef. Chce pan zapytać?

Podchodzi właściciel. Czarny płaszcz, elegancki szalik. Uśmiechnięty.

-Zaprosił mnie tutaj Szwejk. Jest pan w stanie coś powiedzieć na temat tego miejsca? Chcę je opisać. Bez kasy, żeby było jasne.

-Szkoda. Lokal powstał w 97 roku.

-Skąd pomysł na Szwejka?

-To wymyślił krakowski dziennikarz i bard. Szwejkolog. Nazywa się Leszek Mazan. Mieszka w Krakowie i Pradze. To był jego pomysł, a nasza realizacja. Franc Josef to jeden z tych którzy podczas zaborów nie gnębił Polaków, można było mówić po polsku, kultywować naszą kulturę. A księżna Sissi była kochana przez ludzi.

Ja jestem z zawodu elektrykiem, ale nie mam pięciorga dzieci tylko troje…))). Od dziecka miałem do czynienia z restauracjami, kelnerami  i tym gastronomicznym klimatem. Moi rodzice prowadzili kilka restauracji i od 8 roku życia kręciłem się między stolikami, podglądałem, słuchałem i po latach do tego wróciłem.

-Zarabia lokal?

-Zarabia. To nie jest jednak kwestia lokalizacji, ale podejścia do ludzi. To jest podstawa w biznesie. Wszyscy są na etatach. Nie da się inaczej. Menagerka 10 lat temu pracowała na barze. Potem awansowała. Trzeba mieć szacunek do ludzi, do pracowników. Oni są najważniejsi. Szanuję ich. Mamy co roku spotkanie wigilijne. Pracujemy wówczas wszyscy do 19.00. A potem mamy swoją wigilię. Zamykamy lokal. Ja podaję do stołu. Jestem kelnerem. W ten sposób okazuje moim ludziom szacunek. Bo na to zasługują.

W tym momencie do oczu napływają mu łzy. Co za facet. Co za historia i miejsce.

-Jak pan chce to proszę ich zapytać. Co roku dostają ode mnie prezent pod choinkę. W tym roku to będzie wyjście do spa. I wie pan co. Oni też się dla mnie zrzucają. Widzą, że moją pasją jest szybka jazda. Kupili mi miejsce na torze w Poznaniu. Mogłem pojeździć ferrari…U mnie kelner nie sprząta lokalu. On ma dopieścić klienta. Jest osobna osoba do sprzątania. Da się z ludźmi pracować. To w sumie 13 osób. Nawet Szwejki mają etat. Dotrzymuję słowa. Słowo jest zawsze więcej warte od pieniędzy. Kilku ludzi wyjechało ode mnie do Anglii. Niektórzy co odchodzą potem wracają.

-Szwejki są na etacie?

-Tak. Mają stałą pensję. Dziś wyjątkowo jest ich dwóch ale normalnie pracują na zmiany…

-Była sieć franczyzowa Wojak Szwejk. Padła. Pan zarabia. Nie był pan w sieci i nie buduje własnej.

-Nie da się z takiego biznesu zrobić franczyzy. Nie da się powielić klimatu rodziny. W tej spółce są moje dzieci. W innych firmach też. Prowadzę kilka dużych firm. To jest jedna z nich.

Wychodzę. Dziękuję za kawę. Pewnie tu jeszcze wrócę. Wirtualny spacer-jest tutaj www.pipa.com.pl

 

 

 

 

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *