Przeliczeni.pl
Wszystko o prowadzeniu biznesu w galerii handlowej bez cenzury i ukrywania niewygodnych faktów.

Tutaj zobaczysz jak to działa "od kuchni": nadużycia, fałszowanie informacji, szantaż.
Przeliczeni.pl
Systemy franczyzowe w Polsce - czy rzeczywiście to taki złoty biznes?

Sprawdź na blogu jak wyglądają realia prowadzenia tego rodzaju działalności.
Przeliczeni.pl
Bankructwa, rozwody, bezdomność, ucieczki z kraju.

Świadectwa ludzi, których wykończył system retail.

Początek końca-poradnik najemcy

Jestem w trasie. Ktoś...

Jestem w trasie. Ktoś dzwoni.

-Chciałbym pogadać.

-Słucham.

-Wie pan kto kupił Maximusa?

-Nie.

-Antoni Ptak.

-I?

-Wprowadza bandyckie zasady. Do końca tego roku najemcy muszą zaakceptować nowe warunki umowy. Czyli na pięć lat. Zakaz spotkań na pasażach i możliwość przerzucania z miejsca na miejsce sklepów dwa razy podczas trwania umowy. Tam jest więcej absurdów w tych umowach. Traktuje ludzi z buta, po chamsku, a słoma mu z butów wystaje. Wszyscy się go boją.

-Dlaczego?

-Płaczą po boksach, ale boją się zjednoczyć i razem walczyć. Są tacy którzy się dogadują. Dostaną kawałek kiełbasy i odchodzą, a reszta się boi. Ja pracuję w Wólce Kosowskiej i tam właścicielem hali jest Chińczyk. Dwa lata temu chciał podnieść czynsze o 40% i zorganizowali się wszyscy. Chińczycy i Wietnamczycy. Była tam awantura i zrobili demonstrację i- właściciel wycofał się z tego. Te nowe warunki są nie do przyjęcia, wielu z nich straci pracę, a jeśli podpiszą to wie pan jak to się skończy? Zbankrutują.

-Niech nie podpisują.

-Ale to są ludzie którzy 20 lat to robią. Niektórzy mają pod pięćdziesiątkę.

-Trzeba się przekwalifikować. Zająć czymś innym. Ma pan jakieś zdjęcia z tego protestu Chińczyków?

-Nie mam.

-To proszę zrobić listę osób które protestują. Podpisaną czytelnie imieniem nazwiskiem. Prześlę ją panu Ptakowi oficjalną drogą. Może to zadziała?

-Spróbuję to zrobić.

-Byłem w Maxiumusie kiedy łapę trzymał na tym syndyk masy upadłościowej. Ludzie nie chcieli się zebrać razem. Każdy miał swój pomysł. Uderzali do Jaworowicz, ale nie podjęła tematu. Gdyby dziś tam było z 50-100 ludzi razem, to nie wykluczone, że interwencyjny program by to zrobił. Ale Ci ludzie muszą chcieć. Nie da się zrobić niczego na siłę. Możemy się włączyć, ale muszą stanąć przed kamerami i zawalczyć. Nie sądzę, aby pan Ptak chciał takiej sytuacji i z pewnością dałoby się z nim dogadać. Nikt nie lubi takich sytuacji. Tym bardziej właściciel. Mogą przecież postawić sprawę, że nie podpiszą tych umów. Wspólnie. Dziś trudno jest o najemców i nie wierzę, żeby pan Ptak tego chciał.

-To ja w takim razie porozmawiam z nimi, spróbuję przekonać, żeby jednak wspólnie chcieli zawalczyć jak Ci Chińczycy i dam znać co dalej.

Po kilku dniach dostałem maila.

Witam Pana,
przed tygodniem rozmawiałem z Panem na temat sytuacji w Maximusie, obecnie – Ptaku. Niestety, kupcy, z którymi rozmawiałem chcą być anonimowi i przy całym narzekaniu na nowego właściciela i kretyńskie umowy do podpisania nikt wychylał się publicznie nie będzie bo z jednej strony się boją a z drugiej liczą na jakiś bliżej nieokreślony cud. Przypomnę, że umowy na starych 
zasadach mają tylko do końca grudnia. Dlatego nie będę ciągnął tego tematu bo dopóki nie będzie jednomyślności wśród tych ludzi dopóty nic u Ptaka się nie wskóra. Pozdrawiam Pana i przepraszam za zawrócenie głowy. Pozdrawiam.”

Dziękuję. Nie ma pan za co przepraszać. Informacji na temat konsekwencji jest sporo. Nikt niczego nie musi. Może zrezygnować. Jest wielu takich, którzy ze strachu nie rezygnują i licząc na cud otwierają kolejne lokale. Ta sytuacja jest okazją do wyjścia.Bez konsekwencji. Gorzej jeśli towar jest na kredyt. 

Pracownicy franczyzowych Biedronek protestowali w Warszawie o godne warunki pracy i -płacy. Mają związki zawodowe i działają razem. Bez związków zawodowych też można. Ale to już zupełnie inny temat. Przestrzegam przed podpisywaniem tego rodzaju umów. To początek-końca.

 

 

 

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *