Przeliczeni.pl
Wszystko o prowadzeniu biznesu w galerii handlowej bez cenzury i ukrywania niewygodnych faktów.

Tutaj zobaczysz jak to działa "od kuchni": nadużycia, fałszowanie informacji, szantaż.
Przeliczeni.pl
Systemy franczyzowe w Polsce - czy rzeczywiście to taki złoty biznes?

Sprawdź na blogu jak wyglądają realia prowadzenia tego rodzaju działalności.
Przeliczeni.pl
Bankructwa, rozwody, bezdomność, ucieczki z kraju.

Świadectwa ludzi, których wykończył system retail.

Anonimowi bankrutoholicy-poradnik najemcy

Jedzie dwóch facetów ...

Jedzie dwóch facetów zawieszonych u poprzeczki w autobusie. Czy może pan przesunąć rękę? Pyta jeden drugiego. „Nie”-odpowiada drugi. „A dlaczego?-Bo nie mam gdzie. A chce pan dostać w mordę? „Nie-odpowiada drugi. To niech pan nie zachowuje tak  jakby pan chciał dostać, bo mnie pięść swędzi.” To cytat z autobusu w przedświątecznym biegu. Lokalizacja na rękę się jednak znalazła.

Czyli w drodze do pracy-bywa nerwowo. Ten poranny sms uświadomił, że mnie też pięść swędzi i język świerzbi. Staram się jednak trzymać w pionie i przełykam przekleństwa myśląc o systemie retail czy mechanizmach, które zniszczyły dobre założenia jakie same w sobie miały mieć systemy franczyzowe. Bo pomysł na „logo” sam w sobie jest dobry. Został jednak zpatologizowany. W wielu przypadkach. A geniuszy którzy niby sprawdzili swój system przybywać będzie.

Błędem zamierzonym lub nie-są galerie handlowe. Wskazywanie lokalizacji, doradzanie, pomaganie w doborze lokalizacji dziś z perspektywy czasu wykazuje, że to nie gh są najlepszym miejscem na lokowanie franczyzy, a życie toczy się też obok.

Bzdurne 6 czy 10 milionów frekwencji rocznie w danym budynku jako gwarant ruchu i szansy na powodzenie-jest bzdurą. Wciskanie własnych mebli trzykrotnie przepłaconych, wizualizacji i know how-jest kapitalnym sposobem na wyciąganie pieniędzy. Obligatoryjne remonty lokali co 5 lat prowadzą do tego, że odkładane potencjalne zyski pompowane są ponownie w ściany żeby było ładnie i pachnąco i żeby biznes się kręcił. Zatem jeżeli producent cukierków chce wcisnąć mebelki to dobrze jest włączyć pomarańczowe światło.

Tymczasem czytelnik podesłał tekst.

„Listopadowe sobotnie popołudnie. Jestem na imieninach u Rodziców. Ciotki, Wujkowie. Impreza jakich mnóstwo. Dużo jedzenia i trochę drętwo. Rozmawiamy o sytuacji w kraju. Że dużo firm upada i ciężko o pracę. Ciotka wyrywa się z “koła gospodyń” i wtrąca się w męską rozmowę.

– Tak narzekacie, że firmy upadają, a zobaczcie jak dobrze sobie radzą sieciowe sklepy spożywcze mimo natłoku Biedronek.

– To, że te sklepy funkcjonują nie oznacza, że dobrze sobie radzą – stwierdziłem z całą stanowczością. -To jest franczyza i ładnie wygląda na zewnątrz, ale rzeczywistość nie jest pewnie taka kolorowa.

– Wiesz, że pracuje w branży mięsnej?
-Wiem i?
– Jest facet w Świętokrzyskiem. Ma coś około 20 sklepów. Wszystkie zarabiają. Radzi sobie świetnie. To kolega mojego szefa.

Zignorowałem to. Kobieta jest po 60-siątce.

-Sklepów jest pewnie dwadzieścia, a gość prowadzi jeden i wielkie mi “halo” -pomyślałem. Zignorowałem to.

Trzy tygodnie później spotykam Łukasza. Młody chłopak. Przed trzydziestką. Dostarcza warzywa i owoce do mniejszych sklepów, restauracji, knajp. Trochę swojego towaru z gospodarstwa swoich rodziców, reszta od zaprzyjaźnionych rolników. Rozmawiamy trochę o biznesie. Pytam o handel spożywczy. Łukasz kręci głową.

– Generalnie kicha. Ludzi kończą dyskonty. Nie utrzymasz takich cen jak dyskonty. Nie ma opcji. – stwierdził chłopak.

– Ale jest jedna perełka. Niedaleko mnie w Nowym Korczynie mieszka facet który ma prawie dwadzieścia sklepów Delikatesy Centrum. Dodatkowo własną piekarnię. Świetnie sobie radzi. Niesamowity człowiek”.

W ślad za tekstem wykonuję telefon do właścicieli i piszę maila.

 „Otrzymałem sygnał od Czytelnika, że jesteście państwo rzetelną i uczciwą firmą wobec partnerów. Chciałbym zaproponować spotkanie i rozmowę po Nowym Roku jak traktujecie biznes i ludzi w biznesie. Co stoi za waszym sukcesem. Jakie panują w waszej firmie zasady. Jako, że przygotowuję książkę o systemach franczyzowych w Polsce i patologicznych zjawiskach chcę przedstawić w tej książce dla przeciwwagi również godne polecenia przykłady.

Proszę zapoznać się z blogiem. Rzucić okiem i podjąć decyzję. Oczywiście nie ma mowy o jakichkolwiek płatnościach z mojej strony. Blog jest darmowy. Nie ma tutaj ukrytej intencji wyciągnięcia od Państwa pieniędzy. Będzie mi miło jeśli ta propozycja spotka się z zainteresowaniem”.

I tak zbieram czy próbuję zbierać materiały do publikacji. Odbyłem długą rozmowę z wydawcą miesięcznika Własny Biznes Franchising Arkadiuszem Słodkowskim i członkiem zarządu Polskiej Organizacji Franczyzodawców. Kiedyś pracował jako dziennikarz i rozmowa z nim się kleiła. Nie staliśmy jak bokserzy w ringu oczekując na pierwszy gong. I nie okładaliśmy się cepami wymieniając ciosy. Zależało mi, aby wysłuchać człowieka, który się tym zajmuje. Który wie więcej ode mnie na temat systemów franczyzowych. Poza tym jestem zdania, że aby napisać o franczyzie należy się w to wsłuchać.

Jako, że umówiliśmy się na autoryzację zasygnalizuję to, co moim zdaniem tego nie wymaga. Arkadiusz Słodkowski:

-„Podczas moich wykładów zachęcam ludzi do tego, żeby najpierw zastanowili się nad tym, czy sami nie są w stanie uruchomić czegoś-na własną rękę. Zachęcam, żeby dali sobie czas na decyzję. Zachęcam ich do tego żeby przemyśleli. Nie naciągam, nie namawiam, ale staram się, aby wzbudzili w sobie swój talent, bo franczyza jest rozwiązaniem, może nim być, ale nie dla każdego i nie w każdym przypadku. My nie znamy zapisów umów pomiędzy nimi. I zdarzyło się kilka razy, że usunęliśmy z organizacji firmy, które działały niezgodnie z polskim prawem. Jeśli ktoś przeklina na naszym forum i jest to anonim to usuwamy takie komentarze. Zapewniam jednak, że nie cenzurujemy i wiele krytycznych zostaje. Zdarza się, że do nas piszą franczyzobiorcy, ale anonimowo. Z tym się nie da nic zrobić. Odnoszę wrażenie, że próbują w ten sposób wywrzeć nacisk podczas sporów i negocjacji między sobą”.

Czy właściciele Delikatesów Centrum zechcą pogadać? Trudno powiedzieć, ale nie ulega wątpliwości, że nadchodzą duże zmiany- także dla franczyzodawców, ajentów czy partnerów. System retail skompromitował się w swoich błędnych założeniach. Nie logicznych. I sądził, że to nigdy nie wyjdzie. Że będzie można tak opowiadać o markach, obrotach, nieudolności ludzi. I się towarzystwo-przeliczyło. Galerie  na dno pociągnęły tysiące franczyzobiorców „na sprawdzonej licencji”. Dołączyli do szerokiego gremium anonimowych bankrutoholików.

wniosek: przed podpisaniem umowy franczyzowej w galerii handlowej-pamiętaj, że to droga donikąd. Chyba, że na cywilizowanych czyli podobnych zasadach jak pozostali-od obrotu.

 

 

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *