Przeliczeni.pl
Wszystko o prowadzeniu biznesu w galerii handlowej bez cenzury i ukrywania niewygodnych faktów.

Tutaj zobaczysz jak to działa "od kuchni": nadużycia, fałszowanie informacji, szantaż.
Przeliczeni.pl
Systemy franczyzowe w Polsce - czy rzeczywiście to taki złoty biznes?

Sprawdź na blogu jak wyglądają realia prowadzenia tego rodzaju działalności.
Przeliczeni.pl
Bankructwa, rozwody, bezdomność, ucieczki z kraju.

Świadectwa ludzi, których wykończył system retail.

Galeria+franczyza=problem-poradnik najemcy

Nie chcę wchodzić ...

Nie chcę wchodzić pomiędzy franczyzodawcę i biorcę. Z jednego powodu. Nie znam szczegółów, a z reguły każda ze stron ma swoje argumenty dotyczące współpracy. Franczyzodawca jest tak profesjonalny w swoich prospektach i wiedzy, że trudno przyjąć, że coś z jego konceptem jest nie tak. To biorca z automatu jest „nie tak”. I pewnie się zdarza, że faktycznie coś nie gra, albo ktoś.W drugą stronę to jednak nie działa. Know how mylić się nie może. 

Publikuję fragmenty korespondencji wewnętrznej pomiędzy kobietą, która chce zamknąć sklep w galerii handlowej i decydentem-franczyzodawcą. Kobieta prosi o możliwość wyjścia. Miała dwa sklepy-jeden w pasażu drugi w galerii (jeszcze otwarty). Choć różnic tutaj nie ma-galeria czy pasaż działają na tych samych zasadach. Imiona i miasta zmienione.

„Niestety nie mogę zgodzić się na wcześniejsze zamknięcie sklepu w Galerii w Katowicach. Głównym powodem jest ilość kolekcji wiosenno-letniej zamówionej i wyprodukowanej  dla  twojego sklepu.

Część została już kilka tygodni temu dostarczona, kolejna partia wyjechała  dzisiaj, następne partie dotrą do sklepu  po Nowym Roku.
To jest razem kilka tysięcy sztuk. Dwa miesiące temu byłaby taka opcja, teraz niestety jest za późno. Adam”.

“Witam,

Adam proszę nie rób mi tego, zwłaszcza po 15 latach współpracy. Przed chwilą skończyłam batalię z Pasażem, wiesz że nie było łatwo, a i z waszej strony na szczególną pomoc nie mogłam liczyć. Jestem urodzoną optymistką, rzadko narzekam, nie marudzę i zawsze staram szukać pozytywów. Radziłam sobie z Katowicami dłuuuugo sama, kilka razy prosiłam, proponowałam, że odstąpię sklep, na początku chciałam odstępne, potem prosiłam, weźcie jako swój nie chcąc nic w zamian. 

Wasze rozmowy z Galerią przedłużały się rok – spełzły na niczym – trudno, ale ja przez ten ostatni rok straciłam najwięcej pieniędzy – bo od ponad roku sklep przynosi wyłącznie stratę, a Galeria mogła już spokojnie kogoś znaleźć na moje miejsce.

 

Teraz kiedy Galeria wypowiada mi umowę w trybie pilnym ze względu na zadłużenie przekraczające wartość kaucji i proponuje porozumienie (znaczy nie narzuca kary), Ty na siłę chcesz “reanimować umarłego?”

 

Adam, zrozumiałabym Twoją decyzję gdybyśmy zamykali sklep pół roku przed końcem umowy, rok… ale to dla Ciebie tylko 3 miesiące, a dla mnie, aż 3 najtrudniejsze miesiące handlowe w roku – przecież wiesz…

Kolekcji wiosennej jest baaardzo mało, wiesz że nie sprzedaje się w styczniu i lutym, bo ludzie chodzą za wyprzedażami. Nie mogę uwierzyć że zamówiliście kilka tysięcy sztuk do Katowic – po co? przecież wiesz, że w najlepszym miesiącu grudniu sprzedaliśmy TYLKO 3000 sztuk. Przewiduję, że skoro grudniowa prowizja wyniosła tylko 11 tys. to w styczniu, lutym z prowizji nie stać mnie będzie nawet na wynagrodzenia pracowników!

Liczę że zmienisz zdanie i jako wieloletni partnerzy rozstaniemy się na koniec stycznia. Towar, który zamówiliście, przecież macie gdzie wstawić, jestem jednym ze 100 sklepów.

Swoją drogą w ostatnim czasie nie bez powodu z 200 sklepów została tylko połowa – to też coś znaczy! Nie mam u Was żadnego zadłużenia, ani za meble ani za cokolwiek… jestem z Wami jako jedynymi na zero. Dlaczego chcesz mi utrudnić? Nie chcę znów sądów, prawników, szargania opinią firmy- po co?

W Pasażu sytuacja była identyczna pamiętasz też styczeń, też zadłużenie, też rozwiązanie w trybie pilnym – nie było problemu. 

 

Zrozum proszę nie mam wyjścia, od 1 lutego nie mam lokalu w którym mogę działać. 

 

Nowy Rok i tak będzie dla mnie trudny, zamykam działalność i biorę rozwód (moja sytuacja finansowa zmieniła moje/nasze życie w piekło), jestem psychicznie wyczerpana, mam depresję i jestem chodzącym nieszczęściem.

Liczę, że nie dołożysz mi tego ostatniego kamyka do plecaka, uwierz jest już baaardzo ciężki. Nie wiele potrzeba by już po prostu nie wstać, jeśli wiesz co mam na myśli.”

 

Tyle z tej korespondencji. Galeria+franczyza=problem. Dziś. Sytuacja o tyle ważna, że z jednej strony kobieta ma szczęście i możliwość wyjścia z gh, a z drugiej dawca się na to nie zgadza. W końcu sprzedanie na siłę kolanem 3000 sztuk czegoś tam to konkretne pieniądze. Nie byłoby problemu z zamknięciem gdyby na drogę kobieta zapłaciła za te trzy tysiące sztuk czegoś tam i upchała w garażu. Nie ma znaczenia czy współpraca trwa tyle czy tyle lat.

Zamawianie na siłę i zobowiązanie się do zamówień jest niebezpieczne. I w niektórych przypadkach standardowe. Przez lata ten system w niektórych przypadkach się sprawdzał. Dziś pojawiają się nowe marki, które stosują już inne zasady. Cywilizowane. Obu stronom zależy na tym, aby rozejść się bez spięcia. Sugeruję nie podpisywanie żadnych umów, z żadnym dawcą w galeriach handlowych w systemie retail.

Nie publikuję celowo marki o którą chodzi, bo sprawa się jeszcze toczy. Warto zwrócić uwagę, że system działa podobnie i na grudniowe obroty. Marka jest lubiana w Polsce przez panie czyli teoretycznie towar powinien się sprzedać na tyle, żeby połatać dziury. Dodam, że to galeria na oko „ruchliwa”. Na zewnątrz wygląda świetnie.

wniosek: przed podpisaniem umowy franczyzowej w galerii handlowej zobacz jak ta współpraca może wyglądać. W folderach reklamowych-tego nie znajdziesz.

 

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *