Przeliczeni.pl
Wszystko o prowadzeniu biznesu w galerii handlowej bez cenzury i ukrywania niewygodnych faktów.

Tutaj zobaczysz jak to działa "od kuchni": nadużycia, fałszowanie informacji, szantaż.
Przeliczeni.pl
Systemy franczyzowe w Polsce - czy rzeczywiście to taki złoty biznes?

Sprawdź na blogu jak wyglądają realia prowadzenia tego rodzaju działalności.
Przeliczeni.pl
Bankructwa, rozwody, bezdomność, ucieczki z kraju.

Świadectwa ludzi, których wykończył system retail.

Bezcenne-poradnik najemcy

Jak to było w szkole?...

Jak to było w szkole? Początek, rozwinięcie i zakończenie?

Dlatego też informuję czytelników, że w piątek spotkamy się tutaj,  aby przybić piątkę. Jest jeszcze wiele ciekawostek związanych z retailem, franczyzą. Ujmę to w książce „Franczyza-fakty i mity”. Bez znieczulenia. Tak jak jest. Wciąż czekam na info od Muszkieterów. Na razie nie odpowiedzieli na pytania. Może do wydania się obudzą i pofatygują. Trzymam za was kciuki. Dziękuję czytelnikom, mediom, znajomym i nie znajomym. To był ciekawy czas-poznawczo. Bezcenne. W piątek podsumowanie. Zapraszam.

I jeszcze linki od czytelników.

“Witam,

W dobie kolejnego światowego kryzysu, gdzie giełdy lecą w dół w tym nasza. Dobrze byłoby przypomnieć dla przestrogi historię wrogiego przejęcia firmy polskiego biznesmena, który stracił 30 mln zł na umowie dżentelmeńskiej z panem reprezentującym biznes po amerykańsku. Jak wygląda umowa dżentelmeńska wg pana z ameryki można przeczytać tutaj http://wyborcza.pl/duzyformat/1,127291,6177176,Zagadkowe_pozeranie_Sfinksa.html

Panowie reprezentują firmy, które są obecne praktycznie w każdej galerii handlowej. Firma pana Amerykanina działa w najlepsze w Polsce i jest tu zarejestrowana. Podejrzewam, że w Ameryce nie mógłby ten pan prowadzić w ten sposób biznesu bo by go zamknęli na setki lat do więzienia. Pan Amerykanin wyczuł, że w Polsce prawo „działa” w ten sposób, że można naszych rodaków okradać do woli. Uważajcie na szkodnika pana dżentelmena z ameryki.

Pozdrawiam,

Piotr”

WITAM.
Temat słabej/złej/tragicznej sytuacji najemców został szeroko opisany w blogu. Jeszcze wiele rzeczy ciekawych się dowiemy. Winne są firmy komercjalizujące opowiadające bzdury kandydatom na najemców, ale również naiwni najemcy, którzy wierzą we wszystko co się im przedstawia (mapki, wizualizacje, koncepty, inne pierdoły). Dwa miesiące temu miałem pewną
miłą pogawędkę z dostawcami pewnych produktów do marketów w Polsce. Rozmowa była miła i przyjemna. Właśnie koledzy otrzymali od przedstawicieli marketów propozycję nie do odrzucenia. Albo obniżacie ceny w złotówkach o 4% w stosunku do 2015 roku, albo nie będzie zamówień z marketu w 2016r. To reakcja na przewidywany podatek od supermarketów.

Na początku 2016r. znacznie osłabiła się złotówka wobec m.in. dolara i euro. Co oznacza, że wszyscy dostawcy do marketów, którzy kupują towary za dolary i euro a stałe ceny w umowach z marketami mają w złotówkach, zaczynają liczyć straty już w styczniu. Wielu dostawców nie wytrzyma tych kursów walut do grudnia 2016r. To kolejna grupa współpracująca z gh, która ma i będzie miała wielkie problemy. Na to nałożyła się podwyżka minimalnego wynagrodzenia, ustalenie minimalnej kwoty zarobku na godzinę dla pracownika w przypadku umów zleceń, ozusowania umów zleceń i inne dodatkowe koszty. Zwolnienia pracowników u dostawców są nieuniknione. Mogę też przewidzieć, że jakość, przynajmniej niektórych produktów dostarczanych do marketów będzie gorsza.
M.

I taki mail.

Przeczytałem w “Broad Peaku”, że teściem Adama Bieleckiego jest Paweł Bugajny. To znany poznański deweloper. Wyguglowałem. Bankrut! Poza tym umoczony w kredyt we CHF. Kurwa, gdzie nie spojrzę tam bankrut. Ja zamknąłem rok z zerowym długiem. Czynsze popłacone, zusy też. Czasem czuję się jakiś taki wyalienowany.

W dzisiejszym świecie życie na kredyt, inwestowanie za pożyczone pieniądze jest przyjmowane niemal za normę, Może jestem za bardzo konserwatywny. Ale to moim zdaniem zdrowy rozsądek. Choć czasem muszę mierzyć się z pogardą i niedowierzaniem. Taki młody i nienowoczesny. Jak retailowa retoryka. Biznes to taka droga pod prąd. Z prądem płyną zawsze śmieci. Mogłem być w USA, mogłem pracować dalej na etacie.

Wybrałem zapierdzielanie przez 7 dni w tygodniu. Czasem kosztem rodziny i swoich pasji. Ale najbardziej kręci mnie to, że cały czas gonię króliczka. I to jest fajne. Czerpie energię z uśmiechniętej miny klienta, a smucę się gdy widzę inną reakcję. Szukam wyjścia jak mogę coś poprawić. Droga do perfekcji. Choć daleka ale lubię bawić się w Kolumba”.

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *