Przeliczeni.pl
Wszystko o prowadzeniu biznesu w galerii handlowej bez cenzury i ukrywania niewygodnych faktów.

Tutaj zobaczysz jak to działa "od kuchni": nadużycia, fałszowanie informacji, szantaż.
Przeliczeni.pl
Systemy franczyzowe w Polsce - czy rzeczywiście to taki złoty biznes?

Sprawdź na blogu jak wyglądają realia prowadzenia tego rodzaju działalności.
Przeliczeni.pl
Bankructwa, rozwody, bezdomność, ucieczki z kraju.

Świadectwa ludzi, których wykończył system retail.

Depilacja cukrem za 40 euro z metra-poradnik najemcy

"To chyba jakiś ...

“To chyba jakiś “standard” w centrach handlowych i pachnie tutaj “zmową cenową”. I jakimś dziwnym trafem to nie jest wina administracji, tylko a) wina pracowników najemcy, b) najemca źle dobrał asortyment c) po prostu – najemca nie zna się na handlu (a dziwne, bo zazwyczaj wcześniej się znał). Umowy bliźniaczo skonstruowane: kupujesz tylko prawo do płacenia czynszu, bo na nic poza tym nie masz wpływu. Jak widzę w umowie “opłata marketingowa” to już wiem: to dodatkowa stawka czynszu, ponieważ najemca nie ma wpływu, ani nie może oczekiwać rozliczenia budżetu marketingowego. I tak jest wszędzie: to samo tłumaczenie, iż cena jest rynkowa, tylko potem pół centrum puste, gdyż ceny rynkowej nikt zapłacić nie chce.

Umowa generalnie wygląda tak, że w zasadzie łamie prawo o swobodzie gospodarczej, ponieważ nie pozwala Ci na zamknięcie deficytowego punktu, czy nierentownej działalności, bo o tym decyduje właściciel budynku. Dla mnie jest to po prostu przestępstwo. W naszej pięknej stolicy jest takie jedno cudowne centrum z meblami, gdzie standardowo terroryzuje się najemców poprzez stosowanie taktyki okresowych braków w dostawie energii elektrycznej (co pogłębia złą sytuację delikwenta, gdyż uniemożliwia mu prowadzenie działalności), nie respektuje się zapisów w umowie, że po trzech miesiącach zaległości lokal powinien być obligatoryjnie zamknięty i zlikwidowany.

Niektórzy potracili tam dorobek całego życia i wpadli w takie długi, że już do końca życia będą na właścicieli budynku pracować. A najlepszy jest sposób komunikacji. Otóż najemca tam, to nie jest ich kontrahent tylko taki pętak, do którego wysyła się stróża z żądaniem iż właściciel jak pies ma się wstawić u Wielkiego Prezesa natychmiast. Rozmowy z tym, hmmmm chamem, często daleko odbiegają od standardów kultury osobistej. Przy końcu umowy, jak masz u nich długi to jesteś zastraszany, że jak nie podpiszesz aneksu o przedłużeniu umowy, to odbiorą Ci wszystko. 

No cóż. Na szczęście, jak zacząłem pracę na własne konto, to nauczony doświadczeniem swoich byłych pracodawców i przyjaciół omijam to miejsce z daleka. 

 

Opisuje to miejsce tylko po to, żeby zwrócić uwagę na fakt, że to nie są odosobnione przypadki. Dziki kraj, dzikie obyczaje, dziki kapitalizm, bez poszanowania stron umowy”.

To komentarz. Jest ich wiele. Istotą to zdanie:

“No cóż. Na szczęście, jak zacząłem pracę na własne konto, to nauczony doświadczeniem swoich byłych pracodawców i przyjaciół omijam to miejsce z daleka”. 

Kiedy sięgasz po niektóre gazety czy retailove teksty to zachęcają Cię do wyzwań. Do zarabiania. Do franczyzy. I jestem “za”. Bo firma-to mimo wszystko niezależność. I komfort decydowania o sobie. Tylko sam możesz wyrzucić się z pracy. Nikt tego nie zrobi. I to jest plus. Moim zdaniem nie chodzi tutaj o poszanowanie stron umowy. “Szacunek” to słowo w retalovej sekcie-nie istnieje.

To nie  jest biznes-w gh i ch. Dlaczego? Bo biznes to perspektywa i patrzenie do przodu. Biznes to rozwój. W zakłamanym systemie retail czyli deweloperskim produkcie zniszczenia firm zarabia realnie 20%?

Nie ma statystyk. Źródeł informacji. Dlatego to co pan napisał-jest więcej warte niż cały Puls Biznesu razem wzięty z retailovymi publikatorami, bo trudno to nazwać prasą. Można i trzeba robić PR. Jest potrzebny. Należy jednak pamiętać że pomiędzy PR, a wprowadzaniem w błąd jest cienka granica. Moczenie rąk w tym bagnie może w przyszłości przynieść dyskomfort-po już ogłoszonych czy tych przed nami-bankructwach samych galerii handlowych. Jajogłowi nie rozumieją jednego. Że to z reguły “wraca”. W takiej czy innej formie.

A z najnowszych ciekawostek łapanka w Poznaniu trwa na całego. Ponoć zostało jeszcze tylko kilka miejsc w osławionej Posnanii i trzeba się  spieszyć. Oferta na lokal z depilacją cukrem to jedyne 40 euro/m2 (lokal 50m2). Umowa-nie została podpisana.

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *