Przeliczeni.pl
Wszystko o prowadzeniu biznesu w galerii handlowej bez cenzury i ukrywania niewygodnych faktów.

Tutaj zobaczysz jak to działa "od kuchni": nadużycia, fałszowanie informacji, szantaż.
Przeliczeni.pl
Systemy franczyzowe w Polsce - czy rzeczywiście to taki złoty biznes?

Sprawdź na blogu jak wyglądają realia prowadzenia tego rodzaju działalności.
Przeliczeni.pl
Bankructwa, rozwody, bezdomność, ucieczki z kraju.

Świadectwa ludzi, których wykończył system retail.

Podróż za niejeden uśmiech-poradnik najemcy

Dziś o wyjazdach. O ...

Dziś o wyjazdach. O tym, że w Europie jest niespokojnie-wiemy. Ale tego co będzie jutro już nie. Dlatego też rekordowe w obroty lato dało tym razem efekt-nie tylko nad polskim morzem. Wprawdzie medialnie rzecz biorąc hitem są parawany, brzuchy i frytki-w pejoratywnym znaczeniu-niemniej jednak powstaje pytanie czy warto nie dziś, ale jutro-bawić się w biuro podróży. Jako, że nie wiemy co będzie jutro wydaje, się że jeszcze warto. Bo część turystów latała i latać będzie tam gdzie niespokojnie. Jedni dla fanu, drudzy z ciekawości, a jeszcze inni chcą, lubią i latać będą. Wszelkie zawirowania mają wpływ na obroty. Branża turystyczna jest specyficzna. I do wahnięć pogodowych dołączyło wahnięcie poczucia bezpieczeństwa. Lata temu destynacje się zmieniały w ramach mody i cen. Czyli przed wprowadzeniem euro hitem było Lloret de Mar, Bibbione czy Rimini. I żelazny punkt zwiedzania czyli butelkowe San Marino. Potem weszły Bałkany i dalekie destynacje. Kuby, Jamajki i Dominikany (polecam Barcelo Dominican Beach szczególnie w grudniu). Serca turystów na świecie podbijały Grecja, Turcja, Tunezja i Egipt. I to się zmieniło. Jeden z czytelników podesłał zdjęcia z Turcji.

t41

Wg niego pustostanów przybywa.

t31

t21

Podobno-Egipt też opustoszał.

Zrywane są rezerwacje, wstrzymane kontraktacje hoteli, odwoływane wyjazdy. Jako, że życie nie znosi próżni do łask wraca stare: czyli Hiszpania, Włochy. Pojawia się częściej Bułgaria i nie tknięta od lat Chorwacja. Wprawdzie sezon turystyczny się kończy, ale ta branża jest wyjątkowo delikatna na zawirowania. I powstaje pytanie czy warto uruchamiać biuro podróży np. franczyzowe np. w gh. Biorąc pod uwagę wysokość czynszów i zawarte w umowach klauzule-nie warto.  Nie wiele zostaje-jeśli zostaje. Topowych lokalizacji w gh jest niewiele (np.CCC). Jak spojrzeć na boksy to bywa, że w jednym budynku jest kilka biur. Marża jednak jest niska w stosunku do czynszów i uzależniona od ilości sprzedanych imprez, biletów lotniczych, ubezpieczeń. I zagrożeń na które nikt wpływu nie ma i nie wie jak będą zmieniały się destynacje. I jakie pozostaną.

Wydaje się, że aby prowadzić biuro koniecznie musi być lokal. Tak jednak nie jest. Wisttravel od lat działa na tym rynku.

http://www.wisttravel.com.pl/referencje.html

Nie ma biura, loga w sensie rozpoznawalnej znanej marki. Nie ma też czynszu. Skromna  strona w internecie i lojalne zadowolone grupy, które w tym roku odpuściły Paryż.

Od lat chodzi Praga, Budapeszt, Wiedeń. Tutaj Kazimierz nad Wisłą czy Sandomierz. Krótkie wypady za kilkaset złotych mają swoich nabywców i szyte na miarę objazdówki tam gdzie spokojnie można wypić kawę i zobaczyć to co warto. Ile jest takich biur, które nie mają szyldów, ale markę? Trudno powiedzieć. Takich statystyk nie ma. Trzeba poszukać w sieci choć czasami znalezienie tego co było- bywa trudne. Po latach trudno dociec co było przyczyną upadku sieciowej dużej Triady. Modne biuro z marką. Mnóstwo reklam i dziesiątki tysięcy klientów. Dziś o Triadzie niewielu pamięta.

Można przypuszczać, że nieodkryte do tej pory miejsca wpiszą się w programy imprez objazdowych po kraju i za krótką  granicę. I może to dotyczyć też wycieczek szkolnych. Lepiej tu-niż tam. Turystyczna kołdra staje się coraz krótsza.  Warto o tym wiedzieć i obserwować rynek nie skupiając się tylko na parawanach, ale perspektywach zarabiania. 

Te są coraz bardziej niepewne. I nie ma siły na know how.  Warto mieć swoje małe know how. Bez czynszów. Bez umów. Tak, żeby móc w każdej chwili powiedzieć „pas”, albo rozwijać się po swojemu.  W ostatnim czasie ktoś podjął temat nacisków na franczyzowych sprzedawców turystycznych imprez. Czyli z ulicy do gh. I ultimatum: bierzesz albo wejdzie ktoś inny. I powstaje dylemat co robić. Jestem zdania, że dziś-choć nie wiadomo co będzie jutro-nie warto. Niech wchodzi ten inny i jedzie w podróż na tysięcznym czynszu z karami, bo to może i często jest- podróż -w jedną stronę. I nie jest to podróż-za jeden uśmiech.

P.S. Turyści wracają do domów. Opuszczają campingi, zagrożone rejony. W umowach nazywa się to, siłą wyższą.

http://www.tvp.info/26667818/silne-trzesienie-ziemi-w-srodkowych-wloszech-rosnie-liczba-ofiar-nie-ma-pol-miasta-ludzie-sa-pod-gruzami

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *