Przeliczeni.pl
Wszystko o prowadzeniu biznesu w galerii handlowej bez cenzury i ukrywania niewygodnych faktów.

Tutaj zobaczysz jak to działa "od kuchni": nadużycia, fałszowanie informacji, szantaż.
Przeliczeni.pl
Systemy franczyzowe w Polsce - czy rzeczywiście to taki złoty biznes?

Sprawdź na blogu jak wyglądają realia prowadzenia tego rodzaju działalności.
Przeliczeni.pl
Bankructwa, rozwody, bezdomność, ucieczki z kraju.

Świadectwa ludzi, których wykończył system retail.

Retail po londyńsku-poradnik najemcy

<p style="text-align: ...

Taki dostałem list z Londynu:

“Witam. 1 września minie dokładnie rok odkąd opuściłem Polskę, spakowałem najpotrzebniejsze rzeczy i wyjechałem do Londynu. Nie wiem nawet kiedy to dokładnie przeleciało, ale przez te 12 miesięcy moje życie znowu nabrało barw i kolorów. W polskim retailu przepracowałem blisko 9 lat kończąc swoją karierę na stanowisku menadżera salonu. Firma w której pracowałem wyłożyła się na galeriach handlowych – otwierała sklepy gdzie się dało i to się zemściło: rynek się załamał, marże spadały, a wieloletnie umowy obowiązywały. I tak 14 sierpnia 2014 roku firma w ciągu 24 godzin zniknęła z polskich galerii handlowych.

Ale wracając do Londynu. Zobaczyłem tutaj kompletnie odmienny świat – bez klasycznych galerii handlowych. Oczywiście jako takie supermarkety, hipermarkety oczywiście są, ale nie mają nic wspólnego z galeriami handlowymi jakie możemy spotkać co krok w Polsce. Tutaj po prostu dana sieć budując swoją galerię handlową po prostu stawia wielką halę, która nie posiada pasażu, bo dwa czy trzy małe boxy pasażem nie można nazwać. Boxy najczęściej wynajmowane są dla działalności takich jak: szewc, fotograf itp. Nie ma tutaj setek małych lokali i wysp, które finansują inwestycję i stanowią źródło napełniania portfeli inwestora i prowadzą do kanibalizmu pośród najemców.

To jak wygląda retail w Londynie? Tutaj handel żyje na ulicy. W ostatni poniedziałek korzystać z wolnego dnia wybrałem się ze swoją partnerką na wycieczkę do innej dzielnicy Londynu, żeby pospacerować wzdłuż Tamizy, napić się w pubie lokalnego angielskiego piwa i najzwyczajniej w świecie odpocząć. W drodze powrotnej zawędrowaliśmy do przysłowiowego centrum aby dostać się na dworzec i wrócić dla odmiany pociągiem (szybciej, wygodniej, ale drożej).

Zapewne zastanawia Was teraz to jak wygląda to “centrum”, jak wygląda handel przy ulicy w Londynie.

 20160822_175134

Centrum miasta (dzielnicy) jest centrum z prawdziwego zdarzenia. Ono po prostu żyje. Główne arterie są pełne ludzi od rana do wieczora. Partery budynków są pełne:

  • sklepów spożywczych tych markowych jak i przysłowiowych “ciapaków” prowadzonych przez hindusów,
  • sklepów obuwniczych (tych markowych typu Nike, Adidas, Puma jak i “prywaciarzy”,
  • sklepów z wszelkiej maści ciuchami.

20160822_175145

(http://roztocze.net/zamojska-twierdza-bez-marksa-spencera/)

20160822_175154

Jeśli potrzebujesz załatwić kontrakt na telefon to nie jedziesz do galerii handlowej tylko uderzasz do “centrum”. Znajdziesz (często na jednej ulicy) salony wszystkich operatorów.

20160822_1752161

A dla pasjonatów aktywności fizycznej firmowy salon North Face. Widzieliście kiedyś coś takiego w Polsce w sklepie przy ulicy? Ja nie. Wszystko zmigrowało do galerii handlowych.

20160822_180130

20160822_180236

A na koniec po zakupach, albo tak jak w naszym przypadku po spacerze możesz iść zjeść “Chickena” albo wyskoczyć na piwo do pubu, dalej tylko dworzec i do domu.

20160822_180240

Można bez galerii handlowych? Można :)”

Dzięki za zdjęcia i tekst. Polacy za granicą zarabiają lub/i odrabiają długi. Wg workservice z kraju wyjedzie jeszcze 1,5 mln Polaków. Emigracja faktycznie ciągle rośnie. Eurosierot przybywa. Byli najemcy-jeśli zostało na bilet-wyjechali. Niektórzy walczą o przetrwanie na różne sposoby. Jeszcze inni popadli w depresje, uzależnienia. Niektórzy się wywinęli. Inni powiesili. Jeszcze inni pospłacali długi wyprzedając co się dało. Retailova dżuma to współczesna kanwa Dżumy Alberta Camusa.

 

ooo

zdj.odkrywcy.pl

Retail jak ospa oplata wiele miast.

Kraje skandynawskie np.  nie wpuściły retailu, ani na obrzeża, ani do centrów swoich miast. 1,5 miliona Skandynawów nie zalewa Europy szukając zajęcia. Subtelna różnica. Biorąc powyższe pod uwagę obcokrajowcy z kolei w Polsce są klientami biedronek. Szukają jak najtaniej. To nie są klienci “polskich” gh. Śpią na wojskowych piętrowych łóżkach, bywa, że w 10 osobowych salach. Taki jest trend i- ciągle rośnie. 

P.S. Dziękuję za list i zdjęcia. Do niezobaczenia jak rozumiem. 

 

 

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *