Przeliczeni.pl
Wszystko o prowadzeniu biznesu w galerii handlowej bez cenzury i ukrywania niewygodnych faktów.

Tutaj zobaczysz jak to działa "od kuchni": nadużycia, fałszowanie informacji, szantaż.
Przeliczeni.pl
Systemy franczyzowe w Polsce - czy rzeczywiście to taki złoty biznes?

Sprawdź na blogu jak wyglądają realia prowadzenia tego rodzaju działalności.
Przeliczeni.pl
Bankructwa, rozwody, bezdomność, ucieczki z kraju.

Świadectwa ludzi, których wykończył system retail.

5 milionów (długu) PLN w 6 lat – czyli bilet w jedną stronę-poradnik najemcy

Retailova sekta nie ...

Retailova sekta nie ma już argumentów, a portfel długów-rośnie. Ruch w retailu jak w mrowisku. Im więcej długów tym więcej nerwów. W środku. Już w kwietniu zostaną wręczone kolejne branżowe nagrody Avards. I więcej procesów. I pustostanów. Upada Praktiker. Zamyka blaszaki w Rybniku, Opolu, Rzeszowie i Lublinie.

Marki tzw. premium uciekają. Top Shop szybciutko zwinął żagle w Złotych Tarasach, Dorothy Perkins pozostawiła po sobie wspomnienie. Trudno ustalić wysokość czynszu, ale w okolicach 120-150 euro z metra. Czyli brytyjskie marki nie idą. River Island też wrócił na wyspy. Tam gdzie z reguły  trafili byli najemcy gh, a dziś czytelnicy bloga.

Dziś warto odwiedzić pustoszejące sklepy Marcksa Spencera i upadłe modo w stolicy. Zakupy za niewielkie pieniądze i nieoficjalny czynsz dla Chińczyków za symboliczną złotówkę PLN.

Tymczasem czytelnicy piszą.

Napisał parę zdań.

„Witam pana chciałbym nawiązać z panem kontakt, prowadziłem w galerii handlowej kilka sklepów franczyzowych marek LPP po 6 latach zostały mi tylko długi sięgające około 5mln zł.”

Były rekin biznesu dziś jest za granicą. To interesujący sygnał. Przecież tam ciągle rośnie. Wprawdzie wyniki lekko falują, ale to wina pogody. Jest za ciepło, albo za zimno, pada lub jest sucho. Stąd lekkie spadki, a rekin biznesu? Cóż nie miał pojęcia. Analfabeta.

Sieć „Czas na herbatę” realnie się rozwija. Minimalistyczne lokale plus logiczna postawa zarządzających marką sprawia, że co roku- powoli-tych sklepów przybywa.  Recepta jest prosta. Policzalna. Minimum metrów, minimum czynszu i maksimum towaru i realne szacunki. Dlaczego nie ma 60 sklepów tylko 17 ? Właściciele nie niszczą ludzi opowiadając niestworzone historie typu 3 miliony „wizytujących” „odwiedzających” lub/ i „klientów”w miesiąc.

„Niezwykle rzadko czytam blogi- Pana blog mnie zaintrygował bo pokazał skalę świństwa jakie robi się ludziom, którzy nie czekają z założonymi rękami na pracę ale chcą mieć coś własnego, mają na to pomysł i energię. Mieszkam w Sierpcu- niewielkim 20.000 tysięcznym mieście niedaleko Płocka i chociaż to nieprawdopodobne, kilka miesięcy temu trwała dyskusja, czy nie zgodzić się na budowę galerii handlowej. Przyjechali bardzo profesjonalni panowie z Warszawy przedstawiający swoje wyliczenia- ilu będzie odwiedzających, jakie zyski itd. Oczywiście galeria miała się mieścić na terenie obecnego zrujnowanego dworca PKS. Panowie zaproponowali nawet wielkodusznie, że sfinansują dwa czy trzy nowe stoiska autobusowe – dzięki lekturze Pana bloga wiem już dlaczego. Na całe szczęście mamy mądrego, młodego burmistrza, dzięki któremu te plany legły w gruzach. Proszę o tych świnstwach mówić, trąbić wszędzie gdzie się da”.

„Dziękuję za podjęcie tematu. Nigdy nie interesował mnie biznes w galerii, jednak parę lat temu moja bliska znajoma odczuła opisywane przez Pana problemy na włąsnej skórzei. Raczej staram się unikać takich miejsc, ale temat dla ważny z powodów jakie Pan poruszył w wywiadzie w GW. Mianowicie wymieranie funkcji ulic handlowych, a tym samym zmiana klimatu pewnych części miasta. Mieszkam w BB od 2 miesięcy, i jestem poruszuszona dziadzieniem np ul. 11 Listopada, z którą pamiętam jeszcze z czasów dzieciństwa (wtedy Dzierżyńskiego:)) jako ruchlliwą i pełną życia. Obecnie banki, ciucholandy i “wszystko za 4 zł”. Przez 10 lat mieszkałam w Krakowie i tam również galerie powstają, chociaż wydaje się, że nie ma dla nich ani miejsca, ani klientów. Nie umiem zrozumiec decyzji władz miasta… Ale wierzę w edukację, akcje społeczne i szerzenie świadomości. Ludzie muszą znać prawdę, a władze granicę swoich działań. I to, ze ich decyzje mają działania długofalowe. Wydaje się, że o tym nie wiedzą i nie mają pojęcia jak wyglądają dobrze funkcjonujące miasta na zachodzie.

„Znalazłem Pana książkę w kawiarni w Katowicach. Z powodu Pana imienia stwierdziłem że ją przeczytam i przeczytałem. Wsiąkłem w nią bez opamiętania, czytałem kiedy tylko mogłem. Kiedy słyszę/czytam/oglądam o takich ludziach jak Pan, niosących pomoc (choćby samo wysłuchanie) innym znowu zaczynam wierzyć w ludzkość. Nie mam żadnej historii, która Panu pomoże w napisaniu kolejnej książki (którą na pewno kupie), ale mogę sam od siebie tylko napisać że od zawsze uważałem centra handlowe za “centrum konsumpcyjnego zła”, a teraz się przekonałem jeszcze że w takim miejscu oprócz “zbaraniałego” tłumu bezcelowo gapiącego się na wystawy, stoją też dramaty ludzi, którzy wciągnięci w tryby tych machin g.h. próbują jakoś wyjść z twarzą”.

I kolejny list.

„Gratuluję Panu książki o galeriach handlowych ‘Przeliczeni’. Też zawsze chciałem opisać takie ‘pomysły’. Takich ‘pomysłów na biznes’ jakie oni ‘stosują’ to w piekle by nie wymyślili.
Denerwują mnie, to najłagodniej powiedziane. Uwielbiam małe sklepy i firmy, kontakt ze sprzedawcą czy właścicielem, uwielbiam wiedzieć co robię od początku do końca, żadnych zas*anych ‘tajemnic’.

Napisałbym na prywatny e-mail do Pana, ale go nie znalazłem, dlatego piszę na ten który udało mi się znaleźć.

Sam jestem inżynierem chemikiem, kiedyś byłem jednym z lepszych chemików w południowej Polsce. To co widziałem w firamch w latach 1998-2008 (kiedy jeszcze miałem tak zwaną pracę) to był syf, oszustwa, paranoja poparta pracą pozorowaną, przekupstwem, cuchnącymi interesami, kumoterstwem a zapewne i lichwą, ale do wielu rzeczy nie miałem wglądu.

Większość z tych firm i wydziałów, na których pracowałem, już nie istnieje. W efekcie jestem bezrobotny w sumie już 12 lat (w tym bez zasiłku 10 lat).

Oczywiście, ten syf jest ogólny, każdy kto musi płacić haraczozus to wie, dlatego dziwię się, że człowiek o tak szerokich horyzontach jak Pan dał się oszukać. Chyba, że miał pan złych doradców…

Ja zawsze liczę zus nie tak jak pseudo-ekonomiści bankowcy, że brakuje im tyle i tyle i że znowu trzeba podwyższyć.

Ja PRZELICZAM możliwości firmy i pracowników, know-how szefa i specjalistów. Zawsze wychodzi mi, że najwyższy zus możliwydo zapłacenia w przeciętnej firmie wynosi od 200 zł miesięcznie (tyle co na Litwie) do 400 zł miesięcznie (tyle co w Czechach).

To jest tyle, aby można było zatrudnić 20 wyrzuconych fachowców, a nie zatrudniać 2-ch filozofów od palikota, petru czy balcerowiczA. Niech się byli sekciarze PZPR/UB/SB nie oburzają, bo nie mają na co. Taki jest stan polskiej gospodarki po 25 latach przemian, firmowanych zresztą przez nich i przez wynajętych leszków i innych filozofkUW z tylnego siedzenia.

Ale co się stało, że Pan im też uwierzył ? Ja od 20 lat mówię, że to co się w Polsce dzieje
to jest jedno Wieeeelkie oszustwo (por. Wielki Przekręt – książka prof. Kazimierza Poznańskiego z 2001 roku) i nie można nikomu ufać.

Kto zaufa, ten zginie. Około 2000 roku patrzyli na mnie jak na ‘dzień świra’. Teraz już się tylko odwracają. To, że im nie wyszło to niby moja wina. Bo krakałem.

Rozwój w PL ?…  Dziś o coraz mniej stanowisk (głównie w skundlonych filiach korporacji) bije sie coraz więcej coraz starszych ludzi, głównie karierowiczów.

Nieraz 90% formy przeważa już nad 10% meritum treści. Mam smutne doświadczenia w najlepszym wypadku jałowej współpracy. PAPIERY, PAPIERY, PAPIERY… To, co można powiedzieć w 10-20 minut – to musi być NAPISANE W 1-2 GODZINY, ROZWINIETE
aby np. mało rozgarnięty szef zrozumiał, albo nawet żeby zabić czas, zabić świeżą myśl przewodnią Wynalazcy itp. Ewentualnie żeby to wykraść i dać komuś innemu. Gotowe. Spisane !

Nic nie robią przez 5 lat a potem praca ma być wykonana w 5 tygodni. Szopka i kabaret, kpina z Człowieka, z Wiedzy, z Nauki, z Wynalazczości i tego wszystkiego, na czym jest zbudowana Solidna Firma. Nieraz nawet w nudnych serialach brazylijskich było
więcej polotu niż w stęchłych systemach firmowo/instytutowo/ korporacyjnych.

Moje dobre pomysły i przyszłe patenty oparte na szerokiej wiedzy i odległych nieraz skojarzeniach zostały, jak oceniam, w 90% podeptane. Kiedyś chciałem być jednym z najlepszych chemików w województwie i temu służyło moje samokształcenie.

Przykładowo, w jednej z firm, gdzie pracowalem w 1994 roku była jeszcze biblioteka, gdzie zetknąłem się z monumentalnymi dziełami Karrera, Costina Nenitescu, Fieserów, Ullmanna i innymi.
Dzięki tym dziełom uzyskałem solidną wiedzę chemiczną, znacznie bardziej rozszerzoną w stosunku do tej ze studiów.

Przede wszystkim zaś poznałem REGUŁY CHEMICZNE i tysiące przykładowych opisów reakcji, bez których trudno o sukcesy w syntezie chemicznej.

Dlatego właśnie wielu młodych absolwentów – chemików, ma obecnie tak mało sukcesów. Oni nie znają tych dzieł, są uczeni pobieżnie. Ustanawianie kolejnych konkursików na poziomie gimnazjum nic nie zmienia. Dodatkowo – młodzi absolwenci uczelni potem w firmie są skuci przez szefów lodowym – betonowym ISO 9001 prowadzonym z reguły w kołchozowym stylu. (zacne wyjątki tylko potwierdzają regułę).

Zahukani w kozi róg, zastraszeni zwolnieniami, zakazami, nakazami, mają związane ręce. Muszą słuchać się oderwanych od rzeczywistości różnych działaczy, isomanów, managerów, przekupionych handlowców i ich ‘niby-prawd’ wziętych ‘z sufitu’. Muszą (poprzez prezesów) słuchać bankierów bez pojęcia o chemii (co na jedno wychodzi). Muszą spełniać nierealne wymogi (kosztem Własnych, Rzetelnych i Prawdziwych Badań, prowadzących do Celu).

A wszystko to przy nieraz kompletnym braku tej ‘nadmiarowej Wiedzy’ którą posiadają ludzie Wielcy. Nawet nie tylko przy braku tej Wiedzy, ale i celowej ignorancji Wiedzy, no bo przecież ‘iso-9001 /w wydaniu kołchozowym/ nie pozwala mieć jakiejkolwiek Własnej Wiedzy’. A co dopiero własnych Modeli, Przemyśleń, Projektów…

Z tego wynika, że nikt z obecnych ‘szefów’ nie współpracuje z uczelniami, adiunktami, bo nie mają ani o czym ani jak z nimi rozmawiać itd. Ale tak już jest od 20 lat. Tak działa ‘system’ oligarchiczny.

Bankierzy znają zaś tylko tabliczkę mnożenia i procenty składane. Za to mają możliwość wpływania na psychikę i obsadzanie Zarządów. Ich działalność przypomina trening pływaków w NRD w latach 1980-tych: płyń szybko ! Rekiny cię gonią ! Medale się jakiś czas sypały,tylko jak potem zagospodarować ludzkie psychiczne wraki ?…

Summa summarum, w roku 2005 chciałem powtórnie pożyczyć część z tych książek z tej biblioteki. Okazało się, że ci, co tam pracują – – NIE WIEDZĄ, O JAKIEJ BIBLIOTECE JA MOWIĘ. I O JAKICH KSIAZKACH !…

Po wielu moich monitach okazało się, że owszem, jest jakiś pokaźny zbiór ksiażek. Ale w zasadzie – w likwidacji. Nie ma kart bibliotecznych i ponad połowy książek. Ręce opadają mi od pamiętnego 2004 roku. Tu się nic nie patentuje. Sam już nie wiem co mam zrobić, do  kogo napisać, aby nie zmarnować do końca talentu, który kiedyś miałem. Mogę przynajmniej ostrzegać innych i niniejszym listem to czynię.

To bardzo dobrze, że Pan wydał książkę PRZELICZENI.
Trochę prawdy się przyda w tym zakłamanym świecie.

Totalnym kłamstwem jest także to, że w Polsce brakuje inżynierów.

W Polsce za to jest najwyższy zus w UE i na świecie (ok. 1000 zł na miesiąc !). Wg mnie to zabije każdą myśl o rozwoju, ale o tym jakoś mało kto mówi. Dla porównania w Czechach ichniejszy zus wynosi ok. 400 zł miesięcznie na osobę, zaś na Litwie – około 200 zł !
Normą w UE (oprócz PL) jest to, że podatki płaci się od zarobionych pieniędzy (a nie od niezarobionych, jak zus) oraz to, że bogatsze firmy płacą wyższe podatki. W PL mamy od lat prawo afrykańskie: najwięksi płacą najmniej. W ten sposób dawni partyjni
bonzowie i jacyś hochsztaplerzy (mieniący się właścicielami galerii handlowych itp.) urośli do rozmiarów mega-poczwarek. Ale oczywistym jest, że w motyle się nigdy nie przekształcą.

Nie mówiąc już o dochodzie bez podatku, którego śmieszna wartość (ok. 3080 zł rocznie, trudno użyć mi słowa ‘wysokość’) jest około 10 razy niższa niż w państwach europejskich i niższa nawet niż w połowie krajów afrykańskich.

Chciałbym przekonać do moich koncepcji premiera Morawieckiego, jednak nie wiem jak to zrobić. Moja wolność naukowo-gospodarcza i zaczynanie od czegoś małego ale działającego nie ma nic wspólnego z bezsensownym mega-libertynizmem petrU czy michnikA (systemem skierowanym do 5 procent najbogatszych obywateli). Niestety, taki ukryty system libertyńsko-zamordystyczny (bankokracja-zusokracja) jak widzę, wyznają chyba także doradcy Morawieckiego (ciekawe skąd się wzięli), a to już niedobrze.

Powtarzam im więc, że za pomocą zusu i tego typu idiotycznych chwytów uczelnie i rządzący (przynajmniej 25 lat do 2015 roku) chcieli utrzymać swą wszechwładzę i kontrolę, oligarchię a także wykradanie pomysłów i przyszłych patentów. Oczywiście, to się nigdy nigdzie nie uda, w ZSRR się też nie udało, ale póki co – od 25 lat jak na razie tracą na tym głównie tacy ludzie, jak ja i przeciętne firmy, które przez ich zalegalizowane złodziejstwo nigdy nie będą mogły wyrosnąć technologicznie w górę.

Średnie firmy od około 2009 roku (tusk) nawet znikają z tzw. rynku.

Ja nic w tym kraju nie osiagnąłem, a trzyma mnie tu jedynie reumatyzm. Od wyjazdu na tzw. zachód zatrzymał mnie najpierw ponad 5-letni okres przejściowy na niezatrudnianie polaków, a teraz zalew przybyszy ze wschodu, którzy zabierają mi pracę w niektórych jeszcze normalnych, zachodnich firmach (bo w PL już ich chyba nie ma – zus wykoślawił już chyba  
wszystkie).

W każdym razie służę Panu swoim doświadczeniem. Niektóre z wydarzeń mam nawet spisane aby nie zapomnieć. Bo potem przyjdzie jakiś nowy baLcerowicz i będzie mi
wmawiał ciemnotę, że to że mnie zdeptano to moja wina. Mnie, który mógłbym być konkurencją dla połowy firm farmaceutycznych i podobnych w Europie i na świecie !

Czasem piszę do różnych chemików, że nie możemy się dać zadeptać, że wiedzy nabywanej przez lata i schowanej w tysiącach opracowań nie da się zastąpić kulawym iso-9001,
chińskimi surowcami i paroma świstkami lub zezwoleniami od ludzi, którzy sami się namaścili na najmądrzejszych, obojętnie czy są z KC-PZPR, z UW, z banków, od Szulca czy z jakiś innych ‘urzędów’.

A dziś napisałem także do pana”.

I kolejny retailovy sygnał. Z Gdańska.

„Prowadzę aptekę w CH Osowa w Gdańsku. Niestety ilość klientów galerii nie napawa optymizmem. Do interesu trzeba dopłacać. Firma APSYS i Pradera zarządzają galerią. Chciałbym rozwiązać umowę, która niestety jest obowiązująca jeszcze 4 lata. Czy zna Pan kogoś, kto już taką drogę  z nimi przechodził? Czy są prawnicy, którzy się tym specjalizują i mają z nimi doświadczenie. Jeszcze nie rozpocząłem żadnych czynności, ale aby przeżyć staje się to konieczne. Proszę o radę, pomoc”.

I takich sygnałów od galerników jest coraz więcej. Z gh. I prób samobójczych jest coraz więcej. Rok do roku to z 5000 do 7000 osób za rok 2016. Przykre i dołujące. Nie ma na to siły. Ale są wyjścia z sytuacji.

Londyn. Kilka dni temu. Ruchliwe ulice. Metro jak pajęczyna. Wszędzie pełno ludzi z całego świata. W kawiarniach, restauracjach, pubach, w zakładach usługowych. Sklepy wszelkiej maści. Warzywniaki. Metropolia tętni życiem. I Polacy. Jeden księguje, drugi zarządza własną firmą kurierską z Węgier do UK. Trzeci rozkręcił portal, czwarty ciągle zmienia pracę. Kombinują. Dają radę inni nie.  Wydaje się, że UK już więcej nie pomieści. Jest inaczej. Mieści. Wciąż szukają ludzi-również z Polski. 30 tysięcy polskich spółek i 70 tysięcy na zasadzie samozatrudnienia. Przy minimalnej pensji we własnej firmie 2 funty składki tygodniowo na starcie. Spekulacje co będzie jak będzie nie mają na razie znaczenia. Czas pokaże.

Początek roku był kijowy. „Frekwencja” na spotkaniu ze zmarłym  Marcinem była taka na jaką zasłużył. Mnóstwo ludzi. Realnie. 

Jeszcze jedno. Dla zainteresowanych. W Krakowie. Trzeba się spieszyć. I kontraktować.

http://biznes.lovekrakow.pl/aktualnosci/obok-bonarki-stanie-kolejna-galeria-handlowa_18576.html

W Posnanii (tej nowej)  już dostali domiar. Tzn fv. Przeliczyli się i obciążyli różnicą wybranych najemców-tylko nie przekazujcie nikomu. Toż to tajemnica. Poliszynela.

http://natemat.pl/200731,o-obnizeniu-skladek-dla-przedsiebiorcow-gadali-przez-rok-a-tylko-zus-dotrzymal-slowa-i-je-podwyzszyl

Do następnego.

 

 

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *