Przeliczeni.pl
Wszystko o prowadzeniu biznesu w galerii handlowej bez cenzury i ukrywania niewygodnych faktów.

Tutaj zobaczysz jak to działa "od kuchni": nadużycia, fałszowanie informacji, szantaż.
Przeliczeni.pl
Systemy franczyzowe w Polsce - czy rzeczywiście to taki złoty biznes?

Sprawdź na blogu jak wyglądają realia prowadzenia tego rodzaju działalności.
Przeliczeni.pl
Bankructwa, rozwody, bezdomność, ucieczki z kraju.

Świadectwa ludzi, których wykończył system retail.

Death malli przybywa-poradnik najemcy

"Witam

...

“Witam

 

Niestety dopiero teraz kiedy trafiłem w tarapaty znalazłem Pańskiego bloga. Gdybym tylko to wszystko wiedział przed podpisaniem umowy. Mój błąd polegał na tym że umowę analizował mi kolega, który skończył prawo i nie wiele się znał, dodatkowo zapewnienie Pani od komercjalizacji przed podpisaniem umowy że jak nam nie pójdzie to można rozwiązać umowę. Teraz Pani w rozmowie zaprzecza że w ogóle coś takiego padło z jej ust a prawnik z którym się kontaktowałem powiedział mi że umowa jest tak skonstruowana że nie mam możliwości jej wypowiedzenia i nawet jak się wyniosę to oni nie zerwą ze mną umowy tylko naliczą mi płatność na resztę lat które pozostały czyli 4.

Lokal wynajęliśmy prawie rok temu, jesteśmy przed 30 więc głupi zapał i wiara że się uda. Ja pracuje na etacie ale często jestem w delegacji i żona siedzi tam po 12 godzin dzień w dzień. Nie stać nas na pracownika zresztą i tak o niego ciężko, kiedy mogę to ja siadam za ladę. Prowadzimy sklep kosmetyczny i jak do tej pory w miarę na lekkim plusie wychodzimy oczywiście o zmniejszeniu czynszu nie ma mowy.

Do tego dochodzi fakt że mamy zastrzeżone w umowie marki jakimi możemy handlować co skłoniło nas do myśli że żadna sieciowa drogeria się nie wprowadzi bo przecież nie da sobie zastrzec marek którymi większość handluje. A tu nagle strzał z nieba że wprowadza się hebe, 80% marek jakimi handlujemy oni mają więc już wiemy że z siecią nie wygramy. Po za tym żona przez to wszystko upada fizycznie i psychicznie, nie chce się jej już żyć i nie wie jak sobie z tym wszystkim poradzić. Bo teraz jest źle a co dopiero kiedy wprowadzi się hebe.

Jestem uczciwym człowiekiem i nie podejrzewałem że takie rzeczy przy takich dużych podmiotach w biznesie potrafią tak kłamać i że coś takiego jest w ogóle zgodne z prawem. Rozmawiałem z Panią od komercjalizacji i od razu mi powiedziała że raczej nie będzie zgody na rozwiązanie umowy ale że mogę napisać oficjalne pismo a ona przedstawi je zarządowi. Wiem jedno nie damy rady tam się utrzymać przy takim czynszu i hebe. Toniemy w długach i nie ma chęci do życia, aż nieprawdopodobne że to się dzieje w kraju prawa.

Przepraszam za chaotyczną formę ale nie mogę dojść do siebie. Jeżeli jest jakaś droga chociaż niewielkie  światło to proszę o znak. Czy jest sens pisać do nich prośbę rozwiązanie umowy za porozumieniem stron? Dodam że to galeria Auchan czyli immouchan czy miał Pan z nimi kiedyś styczność?”

 I następny mail:

 

„Dziękujemy za wsparcie.

Od rana telefon jest gorący i terror ze strony ochroniarzy w Galerii pilnują naszego pracownika nawet przy wyrzucaniu śmieci.

Jest to żałosne non stop utrudniają.

 

Mam tylko dwa czynsze nie zapłacone , bo nie ma z czego płacić i nie chce dokładać więcej.

 

Staramy się od dłuższego czasu umowę polubownie.

Nie reagują, zaczęli reagować gdy zabrałem w sobotę prywatne rzeczy i kasę.

 

Dziś chcą mi anulować dług i obniżyć czynsz o 50% 

 

To i tak nic nie zmieni, bo po drugiej stronie jest firma tzn. właścicielem Baru Bistro Leclerc jest tak bezczelny, że przerabia jedzenie co im nie schodzi na sklepie przychodzą do nas do Baru i kopiują jedzenie oraz to samo zaniżają o 50%.

 

Mamy firmę biznesmen jest Zainteresowany naszym lokalem i jest w stanie z nimi konkurować bo jest po kilku wizytach u Nas i w tej Galerii.

 

Lecz CBRE chce na siłę nas zatrzymać. 

 

Jeśli ma Pan adres e-mail: do Pana Tomasza Henclewskiego, to proszę o informację.

My zrywamy z nimi umowę, a ani grają na zwłokę.

 

Dwa tam jest problem z prądem podejrzewam oszustwo z ich strony.

 

Dopiero jak napisałem pismo o zerwanie umowy z dostawcą energii elektrycznej też chce zejść z ceny o 50% 

 

Lokale płacą dwa,  trzy razy więcej za prąd- to gdzieś ucieka.

 

Ja mam lokal w Zamościu 160,mkw.

Dwa razy większa chłodnia , więcej sprzętu i więcej ludzi w pracy płacę o połowę mniej za prąd niż u nich.

 

Odpisałem tak:

 

Proszę zagrać va banque. Nie wiem na czym ma polegać ta zwłoka w tym przypadku, ale z nimi rozmawia się jedynie z pozycji siły i desperacji. Jeśli chcą się dogadać to niewykluczone, że tak jest. Oni mają teraz sprawę w Sądzie w Katowicach z najemcami z Bielska-Białej więc może nie chcą mieć awantury. Tam też chodzi m.in. o koszty prądu. Tam jest kilkanaście punktów do rozstrzygnięcia przy czym sędziego to nie interesuje. Najchętniej by zamknął sprawę. Był przesłuchiwany główny szef CBRE ale nie wiem na jakim etapie jest ta sprawa teraz. Generalnie oni boją się zdenerwowanych ludzi i starają się wyciszać sprawę. Więc nie wiem na czym panu zależy, o co chodzi w tej sprawie i jakie ma pan cele bo każdy najemca ma inny cel i własny pomysł. 

 

Czytelnik po kilku miesiącach wrócił:

 

Dzień Dobry w Nowym Roku 🙂

Panie Danielu z powodu napływu wszelkich obowiązków i problemów.

Wyleciało mi z głowy odpisać.

 

DZIĘKUJĘ BARDZO Z TE MAILE OD PANA i ukierunkowanie mnie żeby zrobić tzw. ” VA BANQUE ” 😉 

 

Udało się wyrwać z tej Galerii Handlowej Navigator w Mielcu zarządzanej przez CBRE 

 

Co prawda było stresu i nie obeszło się bez kary , ale w porównaniu do innych to mieliśmy tylko kary w wysokości 5 czynszów do zapłaty w przeciągu 14 dni i spłata zadłużenia.

 

Zadłużenie umyślnie było robione z uwagi na opuszczenie tego przeklętego miejsca w którym E.Leclerc jest właścicielem mający własną Gastronomie w Galerii żeby pozywać się Produktów mięsnych itp. które są już przeterminowane itp. : 

 

Najważniejsze że udało się uciec z miejsca w którym co miesiąc po 25 koła było dokładane… 

 

Teraz jest już z głowy i wiem jak w przyszłości z nimi postępować 😉 

 

Dziękuję i Życzę Panu Zdrowia oraz Sukcesów w Biznesach.

 

I kolejny mail:

Jak dobrze, że znalazł się ktoś, kto opisał negatywne aspekty franczyz. Szlaki zostały przetarte. O każdej z historii zawartej w tej książce można by napisać oddzielną książkę. Aż prosi się, aby pociągnąć temat dalej. Warto by przekazać wiedzę na temat manipulacji, jakie stosowane są przez duże sieci franczyzowe na terenie Polski. Manipulacja jest widoczna na każdym etapie – od rekrutacji, aż po rozwiązanie umowy – a nawet dużo później. Można by również opisać systemowy problem naszego kraju, który uniemożliwia walkę z takimi fabrykami bankrutów. Instytucje mają związane ręce i zamiast ścigać winnego, próbują dopadać biorców, jakby Ci mieli jeszcze zbyt mało problemów. Schemat opisany przez Daniela Dziewita w rozdziale o Mount Blanc jest uniwersalny, kopiowany przez kolejnych “łowców cudzych spadków”. Krótkotrwała współpraca, przy jednoczesnym przerzuceniu kosztów na biorcę, zmierza do całkowitego wypompowania kontrahenta – co autor książki doskonale opisał.

Odnośnie rozdziału dotyczącego Żabki – autor przytomnie zauważył, że zawiłość sytuacji prawnej i materialnej byłych franczyzobiorców (wcześniej ajentów) jest niezrozumiała nawet dla nich samych.

Strach kolejnych autorów przed armią mecenasów Żabki pokonał jedynie Daniel Dziewit i jako pierwszy użył publicznie nazwy sieci. Książka, która jest obowiązkową lekturą przed podpisaniem każdej asymetrycznej umowy. Istnieje niestety obawa, że osoby w entuzjazmie rozpoczynania “swojego nowego biznesu” zignorują wszelkie sceptyczne głosy i po książkę nie sięgną. I to jest jedyny problem tej książki, że jest czytana głównie przez te osoby, które mogłyby być jej bohaterami, a jeszcze jakimś cudem są w stanie cokolwiek przeczytać ze zrozumieniem”.

Kolejne:

witam.

Jak tylko ukazała się Pana książka Franczyza Fakty i Mity jako jeden z pierwszych mieszkanców Rybnika poprosiłem właściciela największej księgarni w Rybniku o zamówienie Pana książki. Przeczytałem w 3 dni i jestem pod wrażeniem. Czekałem na wydanie tej książki po lekturze przeliczeni która uważam za rewelacyjna ,odsłaniającą kulisy handlu w centrach handlowych.

Brakowało takiej lektury na rynku polskim szczególnie dla ludzi chcących rozpocząć biznes w galeriach. Mało się o tym mówi w mediach. Sam cale życie pracuje w handlu choć troszkę od drugiej strony. Pracowałem w dwóch dużych korporacjach, które współpracowały z centrami handlowymi i raczkującymi sklepami franczyzowymi( 15 lat temu) a propos już nie istniejącymi. Uwielbiam handel i dlatego pana książki poszeżyły mi wiedzę od innej strony handlu. Sam mam w rodzinie znajomych którzy niedawno otworzyli w Tychach w nowym centrum lokal pokroju kawiarnio-lodziarnia. Dlatego wiedzę jaką Pan posiada mogę przekazać wśród znajomych. A jednocześnie mogę powiedzieć ze wiedza zwykłego Polaka o zasadach handlu w centrach handlowych na zasadzie franczyzowej jest żadna . Życzę Panu kolejnych rewelacyjnych książek o podobnej tematyce .

 

Witam serdecznie

Piszę, ponieważ od dłuższego czasu śledzimy z mężem bloga “Przeliczeni”, ale mimo całej zdobytej tam wiedzy nie udało nam się ustrzec przed problemami związanymi z wynajmem lokalu w galerii handlowej. Działalność prowadzę od 2 lat, a mąż od kilkunastu. Dwa lata temu otworzyliśmy sklep internetowy z odzieżą outlet, ale postanowiliśmy się rozwinąć z pomocą kredytu inwestycyjnego i otworzyć sklep stacjonarny. Wybór wydawał się prosty. Po odwiedzeniu kilku ulic kiedyś handlowych, dziś prawie martwych gdzie stawki czynszowe mimo wszystko do niskich nie należą postanowiliśmy spróbować szczęścia w galerii.

W miesiącu maju bieżącego roku zaczęły się nasze problemy, czyli jest to stosunkowo świeża sprawa. Sklep został otwarty w ostatnich dniach grudnia 2016r. Jest to sklep odzieżowy o powierzchni łącznej ok. 100m2. Jest to też nasz jedyny punkt i źródło dochodu. Początek roku był słaby jak to zawsze bywa, ale marzec i kwiecień miały tendencję wzrostową, choć nadal sporo poniżej naszych oczekiwań. W maju obroty spadły na łeb, na szyję co mnie zmroziło, gdyż liczyliśmy się ze spadkiem obrotów w okresie letnim, ale nie aż tak drastycznym i nie tak wcześnie. W związku z zaistniałą sytuacją umówiliśmy się na spotkanie z osobą, która zawierała z nami umowę. Na spotkanie udał się mąż, który wrócił z niego roztrzęsiony. Usłyszał, że może przyczyna niskich obrotów leży w produkcie. Mówi to osoba, która nigdy u nas nic nie kupiła, była tylko w dniu otwarcia sklepu na 2 minuty, więc uważam że szukanie winy w produkcie którego się nawet nie zna jest wręcz bezczelne.

Pani obiecała nam jednak, że sprawę przedstawi na zarządzie i dostaniemy odpowiedź za 3 dni. Z 3 dni zrobiły się 3 tygodnie, podczas których dopytywaliśmy o odpowiedź w naszej sprawie, ale byliśmy zbywani. 2 dni przed terminem płatności faktury napisałam, że nie jestem w stanie jej zapłacić i proszę o przesunięcie terminu płatności. Jeszcze tego samego dnia odezwał się pan dyrektor, który podobno przebywał na zwolnieniu i zaproponował spotkanie. Spotkać się było ciężko, bo pan jest bardzo zapracowany i ma mnóstwo spotkań, ale kiedy wreszcie udało nam się umówić 16 czerwca spotkanie mocno mnie rozczarowało. Pan dyrektor już wcześniej mailowo prosił nas o przedstawienie KPiR, faktur zakupowych, chciał znać nasze marże.

Odmówiliśmy dostępu do tych informacji, podając to co naszym zdaniem wystarczy. Mimo tego na spotkaniu nadal upierał się, że bez znajomości marży nie jest w stanie oszacować naszych kosztów, choć nie trzeba tu robić wnikliwej analizy by widzieć, że budżet nie ma prawa się spinać, gdy niemal 50% naszego przychodu pochłaniają zobowiązania względem Agory. Mąż jest dość nerwowym człowiekiem, ale grzecznie choć stanowczo dał do zrozumienia, że problemu należy szukać poza naszym sklepem. Pan dyrektor pozostał głuchy na to stwierdzenie i nadal upierał się przy swoim. Kiedy zasugerowaliśmy żeby przeszedł się po naszym piętrze, które jest pomijane przy organizacji różnych eventów i obroty spadają nie tylko nam, naskoczył na nas skąd mamy takie informacje, z kim rozmawiamy, konkretne nazwiska. Na koniec będąc już praktycznie na korytarzu, gdzie nieopodal znajdują się biura i wszyscy zapewne słyszą rozmowę rzucił do mojego męża tekst: „grozisz mi”. Mam wrażenie, że była to czysta prowokacja, gdyż mąż był już mocno zdenerwowany i niewiele brakowało, by skończyło się na rękoczynach.

Nadal jesteśmy w punkcie wyjścia, bo nic nie zostało ustalone i nie wiem jak wybrnąć z tej sytuacji. Mamy z mężem rozdzielność majątkową, ale wszystko jest na mnie i nie ma możliwości przepisania na męża. Nasz samochód, mieszkanie, a także firma. Umowę najmu mamy zawartą na 2 lata, ale zabezpieczyliśmy się możliwością wypowiedzenia jej ze skutkiem na koniec roku. Na tą chwilę nasze zaległości to 2 faktury, z których jedna jest zapłacona częściowo, otrzymałam już kolejne faktury, których również nie będę miała prawdopodobnie z czego zapłacić. Obecnie wystawione faktury przez galerię opiewają na kwotę 8377 zł. Obawiam się, że nie damy rady przetrwać sezonu letniego. Dzienne przychody obecnie to w porywach ok. 100-200 zł, zdarzają się dni z zerową sprzedażą. Nie mamy pieniędzy na zakup towaru, a to prosta droga do utraty klientów. Ruch w galerii na naszym poziomie (+1) jest słaby, koło nas są również puste lokale. Wiem, że nasza sytuacja nie jest tak dramatyczna jak niektórych najemców gh, ale po prostu nie bardzo wiem jak dalej pokierować całą sytuacją”.

 

To tyle ze strony czytelników. Dochodzą do tego telefony od najemców z różnych części kraju z różnych branż. Nie jest ich naście miesięcznie, ale wciąż są i będą. Każdemu poświęcam czas na miarę możliwości.

 

To jest jak… -szukam porównania- jak z człowiekiem, który nie potrafi pływać, a do kajaka wchodzi po dwóch głębszych bez kapoka.  Pomimo apeli policji, WOPR-u i statystyk z których dowiadujemy się ilu w danym sezonie było topielców – czy w zimie zgonów z wychłodzenia pomimo apeli o ciepłe ubranie. Te przypadki niezmiennie się powtarzają rok w rok, a są przecież nagłaśniane przez instytucje i media. Trudno bloga porównywać z mediami ogólnopolskimi jednak jeśli ktoś szuka-to znajdzie.

 

Z ciekawostek dotyczących tego w jaki sposób podchodzą gh do ludzi to mam jedną z Poznania. Biorca franczyzy makaronów podpisał umowę i nie ma szans pokryć miesięcznych kosztów.

 

Dyrektor zaproponował, że nie obniży czynszu, ale galeria będzie mu do tego czynszu… dopłacała. To zupełna nowość i należy ją traktować w kategoriach unikalnych i jednostkowych. Powstaje pytanie dlaczego g nie obniży czynszu, ale jest gotowa dopłacać. W exelu się nic nie zmieni i właściciel tego widział-nie będzie. Umowy z największymi sa jednak takie, że jeśli w budynku poziom komercjalizacji spadnie poniżej ustalonego progu-to najemca będzie egzekwował karę od…wynajmującego. Czyli opłaca się dopłacić małemu, bo jeśli odejdzie, ucieknie-to zostanie pustostan, który obniży poziom komercjalizacji. Jak długo ta konkretna g jest w stanie taką kroplówkę stosować?

 

Kolejna ciekawostka do tej pory nie opisywana to paragraf w umowie w którym wynajmujący zobowiązuje się do tego, że nie podpisze umowy z podmiotem handlującym tym samym. Pomimo podpisanej umowy wynajmujący podpisuje umowę z podmiotem konkurencyjnym. Co odpowiedział dyrektor centrum? –Niech pan idzie do Sądu, nie ma wskazanej wysokości kary za złamanie tego paragrafu.

 

 

Od ostatniego listu opublikowanego poniżej (o g północnej), a który dotyczy nowej inwestycji w Warszawie upłynęło kilka miesięcy-najemcy się zadłużają, toną. Podobnie jest w Tychach. A przecież pisałem że to nie ma sensu i dziś też-stamtąd dzwonią najemcy z pytaniem co mają robić.

 

Kilkanaście dni temu wróciłem z Holandii i Niemiec. Krótki wypad. Miałem chwilę wolnego czasu i zwiedziłem miasto Sittard. Piękna starówka, zabytkowe kościoły i centrum o nazwie „Markt” śmiało można nazwać galerią handlową bez dachu.

Mnóstwo marek sklepów, kawiarni. A w rynku – w ścisłym centrum miasta- death mall. Porzucony. 

Sittard

 

-Cała sieć upada. Wygrywa internet. Tradycyjny handel pada-tłumaczą znajomi, którzy w Sittard mieszkają.

Powstaje pytanie co było głównym sukcesem galerii handlowych oprócz PR, propagandy i pokazywania tych miejsc jako rzekomo bliskich całym rodzinom, które „pokochały” nie tylko majtki z reklam, buty czy telefony na raty, ale też uzasadniały teorie o oderwanych od rzeczywistości czynszach?Co było tym źródłem? Wygoda, ale nie cena. Parking, spożywka plus buty, usługi, kawiarnie. Co dziś sprawia, że w Stanach Zjednoczonych- z amerykańskiej prasy tak wynika- trwa tsunami i masowo zamykane są -nie w sztukach, ale setkach-galerie handlowe? Co jest tego przyczyną? Ktoś powie internet. I ma rację.

 

Głównym czynnikiem przestawienia się właśnie na internet jest co? Wygoda i cena. Dlatego centra handlowe nie mają szans. Model biznesowy oparty na oszustwie nie jest w stanie się utrzymać na dłużą metę. Na milionowych rzekomo klientach, pikach i na złodziejskich kosztach wspólnych. Dzieci z pomalowanymi buziami, skarbówka wypełniająca PIT-y w gh i cały ten cyrk-to nie jest biznes. On się skończył. Bo nie miał najmniejszych szans, ale ludzie w to uwierzyli, że to jest przyszłość, a to jest przepaść. Masowo zamykane jest w Polsce Tesco. Dużo i tanio. Również w galeriach handlowych. To jest dopiero początek zamknięć. Pocieszeniem jest niska stopa bezrobocia i zwalniani ludzie prawdopodobnie znajdą pracę w handlu.

 

Naganiacze franczyzowi zastanawiają się dlaczego zamykają się wyspy, filozofują, tłumaczą. Janusze sprzedający marzenia wierzą w to, że ktoś komuś odsprzeda dobrze  prosperujący biznes. Budę z lodami i owszem. Buda sama w sobie ma jakąś wartość a i niektóre lokalizacje są trafne.

 

Jedna z najbardziej kuriozalnych nowych franczyz to salon przytulania. Czyli nauczą Cię jak się przytulać w specjalnie do tego stworzonym pokoju. A klienci będą przychodzić tam i za pieniądze będą się przytulać do wykwalifikowanych przytulanek. Gdybym był złośliwy to odesłałbym założycieli tej franczyzy na  roksępeel. Tam jest cały katalog przytulań bez pośredników – też za kasę, od stóp do głów z prostatą włącznie.

 

Wybaczcie, że nie piszę i nie uczestniczę w życiu blogowym w wymiarze na to zasługującym. Wyraziłem zgodę na „biegłego prywatnego” w dwóch poważnych śledztwach prowadzonych przez dwie różne prokuratury. Chodzi o duże pieniądze franczyzobiorców i poważne tematy. Pocieszeniem jest fakt, że prokuratury faktycznie podchodzą do tych spraw z powagą choć trudno przewidzieć w jakich kierunkach to pójdzie. Poza tym prokuratury to jedno, a proces to czas. Te sprawy mogą potrwać jeszcze kilka lat. Poza tym wrócę jeszcze do tego co na wstępie czyli wspomnianego kapoka. Im bardziej tłumaczysz żeby go zakładać tym większa pokusa żeby tego nie robić. Stąd też rzadziej tutaj jestem.

 

I na zakończenie jeszcze ostatnia kwestia.  Dziękuję Radiu Tok Fm za zaproszenie, Polskiemu Radiu24 i Polityce. Temat franczyzy został podjęty. Polecam wydanie „Prawnika”-to dodatek do Dziennika Gazety Prawnej z 15 stycznia. Tam dr Anna Wiewiórowska (wykładowca European Studies Institute w Osnabrucke) odnosi się m.in. do treści zawartych w książce Franczyza Fakty i Mity.

 

W 2018 roku Komisja Europejska zleciała badanie systemów franczyzowych w Europie 9 osobowemu zespołowi prawników.  Prace trwały kilka miesięcy. I o tym raporcie dr Wiewiórowska mówi. Ze względu na prawa autorskie nie mogę go tutaj opublikować, ale jest interesujący. Wychodzi z niego- z tego raportu-że problem biorców to nie jest problem wyłącznie dotyczący polskich franczyzobiorców  (Januszy i Grażyn) i wmawianie ludziom, że nic nie potrafią, że to z ich winy-biznes-nie wypalił- w wielu przypadkach jest mitem. Prawnopijarowską sztuczką.

 

I jeszcze od czytelnika takie coś:

“Taka informacja na dz. 17.01.2019 – Salon firmowy GINO ROSSI w Trzech Koronach w Nowym Sączu – piszą że przerwa techniczna

rossi1

rossi2

rossi3

ale po opieczętowaniu widać że chodzi nie o problemy techniczne tylko o kasę”.

 

Ku mojemu zdziwieniu film został wyświetlony ponad 20 tysięcy razy. Wprawdzie to nie 20 tysięcy dolarów, ale wartość przekazu i satysfakcja-bezcenna.

 https://www.youtube.com/watch?v=sXU9LrhZ8pk&feature=youtu.be&fbclid=IwAR02grc2Khws1gm0RhiGHnu2B9rVMyWfBd9maqXX3w6_r_WQXkjLU1hug1s

Do następnego!

https://www.money.pl/gospodarka/szkockie-centrum-handlowe-wystawione-na-sprzedaz-za-1-funta-budowa-pochlonela-42-mln-6340501947340929a.html

http://next.gazeta.pl/next/7,151003,24406541,tesco-na-wyspach-zwalnia-na-potege-15-tys-ludzi-na-bruk-ciecia.html#a=339&c=145&s=BoxBizImg 

 

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *