Przeliczeni.pl
Wszystko o prowadzeniu biznesu w galerii handlowej bez cenzury i ukrywania niewygodnych faktów.

Tutaj zobaczysz jak to działa "od kuchni": nadużycia, fałszowanie informacji, szantaż.
Przeliczeni.pl
Systemy franczyzowe w Polsce - czy rzeczywiście to taki złoty biznes?

Sprawdź na blogu jak wyglądają realia prowadzenia tego rodzaju działalności.
Przeliczeni.pl
Bankructwa, rozwody, bezdomność, ucieczki z kraju.

Świadectwa ludzi, których wykończył system retail.

Piszę doktorat z systemów franczyzowych w Polsce. I trzecią książkę równolegle. Nie dotyczy galerników czy biorców sprawdzonych systemów.  Praca naukowa może w przyszłości być narzędziem do zarabiania, wsparcia i konsultacji. Uzbierałem kilkadziesiąt umów franczyzowych na rzecz tej pracy. Małych franczyz i tych „poważnych”. Pisząc „poważnych” mam na myśli pieniądze zainwestowane w dany system i długi idące w setki tysięcy czy miliony złotych. I te, które tych długów-nie generują.

Przy całym szacunku do kreatywności  jako takiej, umowa na sprzedaż balonów, nauczenie biorcy dmuchania i dekorowania ogródków, sprowadza się do quasi hurtowej sprzedaży balonów. Wydatek rzędu 20 czy 30 tysięcy złotych ma szansę się zwrócić, a to, że sprzedawca balonów-skądinąd sympatyczny- sam nie wie, jak twierdzi, dlaczego się nazwał franczyzą, większego znaczenia nie ma.

Podobnie jak kwota 20 czy 30 tysięcy inwestycji w cokolwiek. I rzecz nie sprowadza się do wiary w coś, ale wiedzy o tym czymś.

Galeryjno franczyzowa zmowa milczenia wynika z klauzul o poufności pod groźbą kar finansowych. Dlatego tak trudno dotrzeć do wiedzy źródłowej. Tym bardziej w przypadkach gdzie rekruterami są sami rekrutowani.

I taki rekruter, zupełnie nieświadomie komu, złożył mi ofertę współpracy w rekrutacji obcokrajowców do sieci Żabka. Przyszedł mail i propozycja współpracy z Żabką. Pani rekruterka szuka biorców. Twierdzi, że ma sklepik  w Łodzi i dodatkowo ma podpisaną umowę o pracę jako rekruter plus procent od podpisanej umowy. Ton rozmowy pełen emfazy. Kiedy powietrze już zeszło z płuc i na końcu pojawiła się kropka napisałem do pani maila, że czujemy się wyróżnieni i  to fajnie, że to proponuje, ale system ten pozostawia wiele wątpliwości i że jeśli centrala chciałaby je rozwiać to jesteśmy otwarci na spotkanie. Na maila odpowiedzi-nie dostałem. Pani rekruter szuka chętnych do prowadzenia własnego sklepu pod uśmiechniętym logiem.

Tymczasem byli żabkowicze z dużego, dynamicznie rozwijającego się miasta (umowy podpisane w 2016 roku, 8 sklepów, łącznie milion długu, obaj pracują za granicą) twierdzą, że spotkali się z przypadkiem w którym zadłużona rekruterka rekrutując odrabia długi. Czyli prowadzi nierentowny sklep, a dług odrabia rekrutując. Z punktu widzenia modelu biznesowego dawca podał rękę biorcy.

W książce Franczyza Fakty i Mity opisuję system i wyrażam nadzieję na to, że Żabka w Parczewie ma szansę nie „zbańczyć” ze względu na świetną lokalizację. Pomyliłem się. Otwarta w 2017 roku wydawała się być odpowiedzią na zapotrzebowanie.

-Poprzednia prowadząca Żabkę w Parczewie wyszła z tego z długiem na poziomie kilkuset tysięcy złotych. Nie wiem, co dziś się z nią dzieje. Druga Żabka, czyli ta otwarta w 2017 roku zamknęła się w maju, kobieta dziś pracuje w masarni. Nie płaciła za reklamę. Odpuściliśmy-mówi naczelny lokalnej Gazety Wspólnota Parczewska Andrzej Dejneka.

Pracownica masarni poszła na „swoje”. Odrabia.

Rekruterzy szukają następnego/następnej. Tymczasem w stolicy sklepik z zielonym logiem generuje 6000 złotych zysku. Biorca jest w euforii. Trzy miesiące temu otworzył. Oby ten stan trwał.

Tymczasem proces przeciwko Żabce po roku od złożenia pozwu w Sądzie w Poznaniu został przeniesiony do Sądu w Białymstoku. W wielostronicowym pozwie kancelaria prawna próbuje udowodnić, że realnie biorcy Żabki świadczą pracę nakładczą. Proces w toku.

Wieś. Grill. Sierpień. Kilkunastu znajomych w tym funkcjonariusz Policji z Lublina. 19,5 roku służby. Sporo czyta. Za kilka miesięcy kończy pracę. Czas na emeryturę. Opowiada o przyszłości. W pewnym momencie tłumaczy, że myśli o franczyzie i uzasadnia. Nie wie jeszcze jakiej, ale najlepiej wejść w coś sprawdzonego. W tym momencie przerywam wywód. Odsyłam do lektury, Nie chce mi się na wsi o tym gadać. Po tygodniu dzwoni. –Dziękuję-słyszę po drugiej stronie.

W międzyczasie money.pl stawia pytanie o kompetencje biznesowe Arka Milika (piłkarza reprezentacji Polski i włoskiego Napoli). Wg portalu 24gol.pl Milik zarabia ok. 10 mln złotych rocznie. Wg mnie Milik ma nie tylko nogę, ale i głowę do interesów. Stawianie pytania o kompetencje biznesowe przez autora żyjącego z tzw. wierszówki jest interesujące samo w sobie. Przed otwarciem lokalu w gh Libero w Katowicach news o otwarciu pubu obiegł portale, gazety, portale branżowe, retailove i stacje telewizyjne.

Napisałem tutaj rok temu, że Milik będzie miał z czego dokładać, bo w domyśle-nie zarobi.

W listopadzie 2018 nastąpiło otwarcie. Wg money.pl dług do odrobienia restauracji  w sierpniu 2019 wynosił 850 tysięcy złotych. Ile długów wygenerował czynsz plus części wspólne tego nie wiemy. Wiemy jednak, że tzw. piki i frekwencja jest dla najemców przysłowiowym strzałem nie tylko w stopę. W Libero nie ma ludzi. A pub sportowy w gh to nie Stadion Narodowy w Warszawie.

https://superbiz.se.pl/wiadomosci/milik-to-kiepski-biznesmen-jego-firmy-zaliczyly-ogromne-straty-aa-hicY-b8Vg-bcoL.html

O zamknięciach marketów Tesco, w tym kilku gh, media szeroko informują. Galernicy w niektórych z tych budynków zostaną sprzedani lub zamknięci. Biorcy Piotra i Pawła nie czytali bloga. Wprawdzie 20 tysięcy złotych za wejście we franczyzę PiP miało sens-jednak nie w gh. Upadek był pewny. Na końcu wyszło jak zawsze-nie potrafili prowadzić biznesu biorcy.

W 2016 roku spółka miała gigantyczne straty, ale publicznie zapewniała biorców, że ich nie posiada. Stąd też biorcy się znaleźli. Bo była to kwestia wiary, a nie wiedzy. Bezpieczniej było kupić pakiet balonów za 20 tysięcy.

Ale takie to są dyrdymały czyli co by było gdyby. Jest jak jest. Ograniczenie handlu w niedzielę jednym pomogło, galerników utopiło po całości. W Tarnowie w „kursku” części wspólne są już w mroku. Nie ma pieniędzy na prąd. Kto ostatni zgasi światło?

Nawiasem. Taka niespodzianka z lipca.

Fajnie. Wspomniani wyżej emigranci twierdzą, że jest to książka dla nikogo. Bo jej nikt  nie czyta przed, tylko po, albo wcale.

https://www.tygodnikpowszechny.pl/przepis-na-wyzysk-160423?fbclid=IwAR1h6DGRT6E6wP8dC2xpOOzS4aj5Cm_XEfvT1GEE-gzyohqIkOfW2x7aaCI

Lipiec 2019. Jędrzychowice przy polsko-niemieckiej granicy. Pora obiadowa. Taki obrazek. Z lewej KFC, z prawej polski kotlet plus ziemniaki.

De gustibus non disputandum est. Dwie dekady temu na Rohlence (Motorest Austerlitz) w Czechach stoi Mc Donalds. Pewny punkt postoju dla autokarów jadących z turystami znad Wisły na wakacje do Włoch czy Hiszpanii. Przed wejściem i w środku-robiono rodzinne pamiątkowe zdjęcia z zewnątrz i z kubełkiem. Jak mawiają Czesi “to se ne vrati, pane Havranek”.

P.S. Szukasz pomocy prawnej? Zajrzyj tutaj. Nowa strona internetowa dla najemców.

Zajrzyj tutaj http://najemcawgalerii.pl/

1 thought on “Z Żabki do masarni”

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *