Przeliczeni.pl
Wszystko o prowadzeniu biznesu w galerii handlowej bez cenzury i ukrywania niewygodnych faktów.

Tutaj zobaczysz jak to działa "od kuchni": nadużycia, fałszowanie informacji, szantaż.
Przeliczeni.pl
Systemy franczyzowe w Polsce - czy rzeczywiście to taki złoty biznes?

Sprawdź na blogu jak wyglądają realia prowadzenia tego rodzaju działalności.
Przeliczeni.pl
Bankructwa, rozwody, bezdomność, ucieczki z kraju.

Świadectwa ludzi, których wykończył system retail.

List z UK

Nakichają na premiera

Najpierw retailvirus, potem emigracja

“Media całej Europy od jakiegoś czasu nie informują nas o niczym innym jak o COVID-19. Jest to zrozumiałe patrząc na skalę pandemii, która dotknęła cały świat i sieje śmiertelne żniwo.

Od niecałych 5 lat mieszkam w Anglii. Jak każdy pojechałem za pracą, za lepszym życiem. Powrotu do Polski przed wiekiem emerytalnym nie planuję, a przynajmniej do dzisiaj nigdy o tym nie pomyślałem. Jednak wydarzenia ostatnich dni sprawiły, że po raz pierwszy od wyjazdu zacząłem się zastanawiać, czy aby na pewno za kraj stałego pobytu wybrałem kraj rokujący na przyszłość.

Codziennie oglądam polską TV i śledzę wydarzenia z kraju. Z jednej strony czuje strach i obawy o bezpieczeństwo swoich bliskich, którzy są w kraju, a z drugiej do szpiku kości przeszywa mnie strach o nasze bezpieczeństwo. W czasie, kiedy w Polsce jesteśmy świadkami ogólnonarodowego zrywu mającego na celu ocalenie jak największej ilości Rodaków, tutaj w najlepsze zabawa trwa. Zabawa, która w mojej ocenie przyniesie śmiertelne żniwo.

W czasie kiedy w całej Europie odwołuje się wydarzenia sportowe tutaj jeszcze kilka dni temu (Piątek 13.03.2020) odbywały się największe w kraju wyścigi konne. Nie zostały odwołane, nie odbyły się bez udziału publiczności.

Cheltenham Racecourse 13.03.2020

Przez miasto liczące około 120.000 mieszkańców w ciągu kilku dni wyścigów przewinęło się drugie tyle “turystów”. Żadnych, absolutnie żadnych środków bezpieczeństwa.

Co ciekawe w tym samym okresie czasu rozpoczął się szturm na supermarkety. Towar wymiotło w 24 godziny. W sobotę próbowałem kupić kilka najpotrzebniejszych produktów: dwa mydła w płynie, środek dezynfekujący żeby w trasie (pracuje jako kierowca) zdezynfekować dłonie, kilka rolek papieru toaletowego, pół kilo piersi z kurczaka. I dupa. Nie było nic.

Ludzie w niedowierzaniu stali w alejkach i robili telefonami zdjęcia. Ale skoro nie było szans kupić żadnego z produktów po które przyjechałem to jak szybko wszedłem, tak szybko opuściłem sklep.

Te zdjęcia ze sklepu, które Wam pokazuje to przypadek bardzo delikatny. Jeszcze tego samego dnia zobaczyłem w TV zdjęcia z Londynu. Kolejki do Costco w Londynie zaczynały się na zewnątrz – to tak jak w Polsce stałbyś z wózkiem w 200 metrowej kolejce tylko po to żeby wejść do marketu – nie wspominając o tym co się dzieje w środku. Więcej możecie zobaczyć tutaj: https://www.newsflare.com/video/344031/other/newsflare-edit-panic-buying-due-to-coronavirus-at-an-asda-in-east-london-at-1130pm-at-night

Kolejny fakt, który mnie przeraża to nastawienie Brytyjczyków do samej pandemii. Moja “druga połowa” pracuje jako baristka w kawiarni. Lokal oczywiście jest nadal otwarty 7 dni w tygodniu bez żadnych restrykcji. Co z tego, że na każdym stoliku leży żel do dezynfekcji, jeśli nikt z Klientów go nie używa. Puby i restauracje w weekend pękały w szwach. Nawet Polska knajpa w naszym mieście nie odwołała imprez i w weekend publikowała na facebooku filmiki z imprezy.

W mojej opinii przy takim nastawieniu samych Brytyjczyków i polityce rządu w tym zakresie Londyn za kilka tygodni stanie się dokładnie tym samym, czym dzisiaj są północne Włochy – będzie największą na Wyspach Brytyjskich kostnicą.

No właśnie co robi rząd UK? Dobrze się chwyćcie, bo jeśli czytacie to będąc w Polsce to można spaść z krzesła. A więc po pierwsze jeśli masz objawy choroby pozostań w domu. Na 7 dni kwarantanny i leczenia w domowych warunkach. O teście na obecność wirusa możesz tylko pomarzyć. Czym się leczyć? Oczywiście Paracetamol na zbicie gorączki. Jeśli po 7 dniach nadal jesteś chory, Twój stan zdrowia się pogorszył wtedy możesz skontaktować się z infolinią publicznej służby zdrowia.

Informacja o postępowaniu w razie COVID-19

Strategia gabinetu Borisa Johnsona przewiduje “kontrolowane zarażenie” 80% ludności po to aby mieszkańcy nabrali zbiorowej odporności na wirusa. Decyzja co najmniej przerażająca patrząc na Włochy czy Hiszpanię. Co ciekawe oglądając dzisiejsze wystąpienie premiera prześledziłem komentarze i reakcje ludzi: jest jak z Brexitem – mniej więcej 50/50. Połowa ludzi chwali go za te decyzję, druga połowa wyzywa od najgorszych, że to co robi to kontrolowana eksterminacja ludzi starszych i chorych, że to jego sposób na uleczenie publicznej służby zdrowia.

Nie wiem kiedy, ale na Facebooku ktoś stworzył wydarzenie: “przyjdź pod siedzibę Premiera aby zarazić go COVID-19”.

Screen z wydarzenia na Fb

Liczba osób, które dołączają do wydarzenia rośnie lawinowo – tak jak liczba osób zarażonych na terenie Wielkiej Brytanii.

Źródło: https://www.arcgis.com/apps/opsdashboard/index.html#/f94c3c90da5b4e9f9a0b19484dd4bb14

  • 11.03.2020 – 83 osoby,
  • 12.03.2020 – 139 osób,
  • 13.03.2020 – 207 osób,
  • 14.03.2020 – 264 osoby,
  • 15.03.2020 – 330 osób.

Na chwilę chciałbym jeszcze na moment wrócić do działań podjętych w Polsce. Zaraz po ogłoszeniu zamknięcia granic na lokalnych polskich grupach w UK rozszaleli się “Janusze biznesu”. Co chwile pojawiały się nowe ogłoszenia, jak to Janusz jeden z drugim zawiozą vanem do Frankfurtu za super promocyjną cenę 200-300 funtów za osobę.

Oczywiście pod postem zaraz polała się fala mięsa i rozpętała totalna gówno-burza, więc informacja o cenie szybciutko zniknęła. Tutaj akurat to było 200 funtów za przyjemność podróży w 7-osobowym vanie.

Mam nadzieję, że w Polsce jesteście bardziej solidarni. A patrząc na informacje w TV tak jest: ludzie szyją maseczki dla szpitali, młodzi organizują pomoc w zrobieniu zakupów dla seniorów. Po raz kolejny Polacy pokazali że w chwilach zagrożenia potrafią się zjednoczyć. Trzymam za Was kciuki, i o to samo proszę Was – wierzcie mi lub nie – jesteśmy w dużo, gorszej sytuacji”.

P.S. List Michała przyszedł dzisiaj. Był galernikiem w “stopniu” kierownika sklepu dawno zarżniętego przez retailvirusa czyli upadłej w ghych sieci Vobis.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *