Przeliczeni.pl
Wszystko o prowadzeniu biznesu w galerii handlowej bez cenzury i ukrywania niewygodnych faktów.

Tutaj zobaczysz jak to działa "od kuchni": nadużycia, fałszowanie informacji, szantaż.
Przeliczeni.pl
Systemy franczyzowe w Polsce - czy rzeczywiście to taki złoty biznes?

Sprawdź na blogu jak wyglądają realia prowadzenia tego rodzaju działalności.
Przeliczeni.pl
Bankructwa, rozwody, bezdomność, ucieczki z kraju.

Świadectwa ludzi, których wykończył system retail.
Najemca w Mundurze

Najemca w mundurze-poradnik najemcy

Kobieta na dwóch etatach, Który ma sens? Koledzy tego nie rozumieją.

Od jak dawna prowadzi pani butik w galerii handlowej?

-Od marca 2013 roku- Małgorzata Apryszko, Butik de Lux-galeria Askana w Gorzowie Wielkopolskim.
Małgorzata Apryszko

Jaki jest asortyment?

-Asortyment mam zróżnicowany, bo każda klientka w galerii jest na wagę złota. Mam więc odzież od 59zł za sztukę do 600zł za sztukę (chociaż droższych obecnie mniej). Oprócz odzieży dodatki, biżuteria, buty, torebki – jednym słowem butik.

Ile płaci pani czynszu?

-Obecnie za 60m2 11.000zł miesięcznie. Mam zadłużenie na ponad 40.000 złotych jeśli mówimy o czynszu, do tego inne rzeczy dochodzą, a jeszcze nowa kolekcja puka do drzwi, muszę ją kupić, żeby dociągnąć do końca umowy i nie dostać kary na kolejne kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Kiedy okazało się, że trwanie w lokalu nie ma sensu znalazła pani pracę w Straży Miejskiej…jak to można łączyć? Jest to łatwe, trudne?

-Przed pandemią też były długi, dużo zrobił internet, szara strefa, dbasz o swój biznes robisz co możesz, ale co zarobisz oddajesz, bo koszty są mega wysokie i szukasz ratunku. W efekcie pracując 7 dni w tygodniu szukałam pracy, aby przetrwać. Byłam wolontariuszem w OTOZ Animals i poprzez działalność tam dowiedziałam się o wakacie w Straży Miejskiej. Poszłam na rozmowę, jedną kolejną, następnie miesięczny kurs w Gdańsku, później na miejscu praktyka, egzamin państwowy i zostałam Strażniczką 🙂 Czy jest to łatwo godzić… czy trudno…wiadomo różnie jest. Jestem czasami bardzo zmęczona, ale cieszę się że mam tę pracę i czuję radość, gdy coś się udaje. No i bez pomocy siostry nie dałabym rady. Również na hurcie poznałam dwie osoby z innych miast (Madzia z Kalisza i Mariusz z Anią z Główna koło Łodzi) które znając moją historie, bo znamy się kilka lat bardzo mi pomagają. To jest bardzo dużo jak wiesz, że nie jesteś sam w tej często nierównej walce. I jeśli mogę to im z tego miejsca i z Twoją pomocą podziękuje serdecznie.

Małgorzata Apryszko

Jak szefostwo zapatruje się na to, że prowadzi pani firmę?

-Mam pozwolenie od Prezydenta Miasta, który wyraził zgodę na dalsze prowadzenie mojej działalności. Komendant Straży również jest przychylny i życzliwy, mam grafik dostosowany do wyjazdów po towar . Urlop podzielony i wszystko dopasowane, aby razem współgrało. Bez zrozumienia ze strony przełożonego byłoby na pewno dużo trudniej . Czasami szef mi pomaga dopasowując do moich potrzeb wolne dni, pomaga mi mój dowódca w patrolu. Ma dużo cierpliwości. Pomagają mi koledzy w pracy choćby dobrym słowem, udostępnianiem strony sklepu na fb. Idą mi na rękę w piątki czy weekendy, kiedy muszę iść do butiku.

Jak poradziła sobie pani z potężnym stresem związanym z tym, że pracuje pani jako najemca i ciągle, miesiąc w miesiąc myśli o długach?

-Obecnie sobie nie radzę, ale na pewno ciut mi łatwiej jak mam wypłatę i zapłacony ZUS (dopłacam składkę zdrowotną i składkę za pracownika) . Chociaż nie jestem osobą “medialną” uczę się nowej formy sprzedaży jaką są “live” oczywiście z pomocą koleżanki i ratuję firmę jak się da. W moim życiu było więcej pod górkę niż z górki, przeżyłam depresję lękową i wyszłam z niej. Trwało to wiele miesięcy. Życie w ciągłym stresie i długach pomimo, że robisz wszystko, aby się ratować jest trudne. Czasami stałam na krawędzi. Dlatego teraz ze wszystkich sił walczę, aby się nie poddać, bo upaść jest łatwo, ale podnieść się dużo gorzej. Przeczytałam Twoje książki, które również pomagają. Uważam, że każdy kto prowadzi biznes w galerii, i każdy, kto nad tym tylko myśli powinien zacząć od lektury “Przeliczeni”. Żeby się nie poddać należy przeczytać “Kiedy odchodzą”. To nie jest reklama, ale książki, które zawsze polecam. Nawet moi znajomi nie do końca rozumieli z czym się zmagam prowadząc sklep dopóki nie przeczytali Twojego bloga i “Przeliczonych” książka otwiera oczy i pomaga zrozumieć zmagania ludzi takich jak ja.

Czy rozmawiała pani o obniżeniu czynszu?

-Rozmawiałam za równo z dyrektorem galerii jak i z Warszawą. Piszę maile, pisma. W pierwszym lockdownem zapłaciłam cały czynsz, bo dostałam pomoc z tarczy- akurat wystarczyło na czynsz. Nie chciałam przedłużać umowy na obecnych warunkach ani jeden dzień dłużej. Uważam, że tarcza nie jest żadną pomocą dla najemców, bo jaka to pomoc? Sklep zamknięty, a ja za obniżkę czynszu, zaznaczam obniżkę, bo to nie jest tak że wcale nie płacimy za te miesiące mamy przedłużyć umowę o czas zamknięcia + 6miesięcy.
A że obecnie to trzecie zamknięcie to wychodzi 18 miesięcy przedłużenia umowy. Za pierwszym razem zapłaciłam. Teraz już nie mam pieniędzy, ale przedłużać umowy też nie chcę. Jestem w pętli jak wielu innych najemców. Teoretycznie kończy mi się umowa w czerwcu, ale tylko teoretycznie, bo muszę zapłacić wtedy pełny czynsz za zamknięty listopad, za grudzień z marną sprzedażą, za zamknięty styczeń…nie wiem co robić…

Rozumiem, że to ostatnie miesiące do wygaśnięcia umowy?

-Na pewno nie przedłużę umowy na tych warunkach. Jedyne przedłużenie jakie wchodzi w grę to na moich warunkach. Takich które będą dobre dla mnie, czyli umowa z wypowiedzeniem max 3 miesięcznym oraz realny czynsz. Dyrekcja nie widzi pustych korytarzy, zdecydowanie mniejszego ruchu albo udaje, że nie widzi.

Czy wg pani podejście do najemców jest właściwe?

-Zdecydowanie NIE. Nie mogę powiedzieć, w mojej galerii wszyscy są mili, sympatyczni, ale niestety powtarzają slogany jak wyuczone regułki. Dyrekcja nie widzi pustych korytarzy, zawsze w odpowiedzi słyszę, że inni są zadowoleni, że jest odwiedzalność, ale puste lokale jak stały tak stoją. Czasem myślę i nawet to powiedziałam w jednej z rozmów, że „góra” myśli o nas niepoważnie, bo kto mądry podpisuje takie umowy. Ja im na to, że jednak trochę mądrym trzeba być, aby na to wszystko zarobić .

Te osiem lat pracy po 12 godzin dziennie przez 7 dni w tygodniu to kwota?

-Przez dwa lata miałam 2 sklepy w tej galerii, przedłużyłam umowę na ten sklep, aby móc zamknąć ten drugi. Przez ten czas oddałam ponad MILION ZŁOTYCH

A ile pani zarobiła wynajmując lokal w galerii handlowej?

-Zarobiłam na przeżycie, na leki uspakajające czasami brakowało. Jeżdżę starym samochodem tym samym co 8 lat temu. To jest życie w zasadzie na długu. Lokale przed pandemią upadały, ciągłe rotacje, zmiany najemców. Lockdown obnażył cały ten syfstem.

Czy opowiada pani o sposobie „zarządzania”, braku regulacji, przepisów, ustaw kolegom ze Straży Miejskiej i Policji?

-Tak, czasem opowiadam kolegom z pracy. W jednym patrolu przez 8h rozmawiamy o wszystkim. Zawsze jest ta sama reakcja, jak rozmawiałam z kimś nowym…i mówiłam, że mam sklep w galerii to odpowiedź była jedna: to co Ty robisz w Straży? Większość ludzi kojarzy właściciela sklepu jeszcze w galerii = pełny portfel…no niestety jest inaczej… Natomiast nikt nie potrafi zrozumieć dlaczego mam płacić za zamknięty nie z mojej winy sklep. Niestety tego nie jestem w stanie im wytłumaczyć, bo sama tego nie rozumiem.

Uratowała pani życie dziecku…

-Życie pokazało, że gdzieś tam było zapisane moje wstąpienie w szeregi mundurowych. Zaraz po szkoleniu i egzaminie m.in. z pierwszej pomocy, po naprawdę całym dniu w pracy (od 7 do 15 w Straży Miejskiej, a później do 21 u siebie w sklepie) wróciłam do domu i wyszłam z psami na spacer. Po spacerze zawsze wycieramy na klatce łapki i wówczas usłyszałam u sąsiadów na przeciwko krzyki: ratuj go!!!„Boże on jest siny, rob coś…!!!” i wtedy nie pamiętam jak, ale znalazłam się u nich w mieszkaniu, oddali mi synka i przystąpiłam do ratowania noworodka, który się dusił. Nie pamiętam ile to trwało, rodzice krzyczeli i kiedy walczyłam o jego życie nagle się ocknął. Kiedy przyjechała karetka pogotowia mały był już przytomny. On już podrósł i dziś jak na niego patrzę to widzę, że praca w Straży ma sens. Uratowałam dziecku życie i mam nadzieję, że nie ostatnie. Pomagamy bezdomnym , zwierzętom… tylko ludzie tego nie widzą, widzą tylko mandaty za parkowanie, ale co zrobić taka praca, a w zasadzie służba.

Jak możemy pomóc?

-Obecnie próbuję dostosować się do nowej rzeczywistości i prowadzić sprzedaż na żywo na Facebooku na mojej stronie sklepu. Nie mam sklepu internetowego, nie jestem typem “komputerowca” . Wolę poczytać książkę i iść z psem na spacer. Chciałbym, aby więcej osób polubiło moją stronę, bo z tym wszystkim łączy się większa sprzedaż. Szukam kolejny raz rozwiązania . Dużo serca i pracy włożyłam w swój sklep, dużo pomaga mi siostra. Czasem jak wspominam o zamknięciu to stale klientki mówią, żebym została, bo gdzie one będą przychodzić i się ubierać. Kiedy było drugie zamknięcie w tak ważnych dla handlowców miesiącach jak listopad napisałam post na stronie sklepu z małym apelem o pomoc i naprawdę było ciepło na sercu kiedy stałe klientki przychodziły kupić cokolwiek i podnieść na duchu – dla takich chwil pomimo długów warto jednak żyć i walczyć. Butik to coś mojego, coś co stworzyłam z niczego. W Straży Miejskiej moim marzeniem jest praca z psem. Czasami mam wrażenie, że on więcej rozumie…
Pies Straż Miejska

Dziękuję za rozmowę i 3mam kciuki.

4 thoughts on “Najemca w mundurze-poradnik najemcy”

  1. Jestem porażony skalą twojego talentu, stary! Jeśli czytam coś tak pięknego, to wzbudza to we mnie tak silne emocje, że jeszcze potem długo nie mogę się uspokoić. Zmieszczenie takich emocji w tak krótki wpisie jest już dużym wyzwaniem Ale to co znalazłeś w środku tej dziewczyny, po prostu mnie rozwala. Pozdrów panią Małgorzatę i powiedz, żeby się trzymała.
    Ukłony.

  2. Współczuje. Na pocieszenie dodam, że więcej przeszedłem i to z dużo większą firmą w kilku galeriach.
    Tyle, że to było zanim ktokolwiek słyszał o tym blogu. Niestety.
    Wszystkie tutejsze porady i wsparcia, przerabiałem na sobie, żeby nie powiedzieć przecierałem szlaki.
    Natomiast przerażający jest moment, w który czytam Pani wpis i dowiaduje się, że dalej chce Pani współpracować z galerią. Niedowierzam.
    Tyle, że na “własnych warunkach”, na “własnych zasadach”. Zlitujmy się i bądźmy poważni.

    Szczerze? Jeżeli czytam taką deklaracje, to chyba nie do końca jest tak żle, jak to wynika z wpisu.
    Bardzo infantylne podejście.
    40k zadłużenia, to są “grosze”, ma Pani jeszcze szasnę.

    Dobra rada i proszę sobie wziąć do serca od kogoś, kto ma nie mniejsze doświadczenie jak Pan Daniel.
    Proszę uciekać przy pierwszej możliwej okazji. Zakończyć wszystkie umowy i zamknąć ten rozdział w swoim życiu.
    Proszę się nie rozczulać nad tym co pani stworzyła (bardzo nie wielki i prosty biznes), bo to na nikim tutaj nie robi wrażenia.
    Wielomilionowe obroty nic tu nie znaczą, nie na tym blogu (stronie). Kubeł zimnej wody i proszę ochłonąć.

    Klientki, które rzekomo wspierają, nic nie powinny dla Pani znaczyć. Ci klienci, zapomną o Pani w ciągu tygodnia, a Pani o nich w ciągu dwóch.
    Samo wspominanie o nich już świadczy o dużej dozie sentymentów, a to bardzo żle wróży. W biznesie nie ma sentymentów.

    Jak nie ma Pani obsługi prawnej (bardzo duży błąd), a konkretnie człowieka który Pani pomoże (pojedzie osobiście) z tego szamba wyjść jak najszybciej, to proszę pokierować umowami tak, aby maksymalnie skrócić okres pobytu w tym przybytku. Paradoksalnie, w wielu przypadkach lepiej zapłacić roczną karę + haracz i uciekać, jak przez lata zadręczać się 7 w dni w tygodniu i utopić drugie tyle w stratach. Pani takiej sytuacji jeszcze nie ma, na szczęście.
    Dlatego znikać i zapomnieć, jest cała masa lepszych biznesów, bezstresowych. Zaręczam.

  3. Pani Gosiu
    Proszę uciekać z systemu retail.
    relacja między kosztami i obrotami-szczególnie relacja czynsz/obrót
    podaż astronomicznie przewyższająca realny popyt
    lockdown
    powodują, że biznes w galerii to gra w loterię, jednak bez losu wygrywającego.
    Panika covidowa szybko nie ustąpi, natomiast gdy ludzie zapomną o wrogim wirusie Covid-19, obiekty po galeriach handlowych będą atrakcją dla miłośników urbexu lub młodzieży jeżdżącej na deskorolce.

  4. lockdown to szansa na biznes online i on tylko przyspieszy. jasne,że panie po 50-tce beda wpadać do butiku i mierzyc fatałaszki. sprzedaz ubran przez net raczej odradzam – to nie styknie w takiej mikromikroskali. polecam rzucić biznes przy najbliższej okazji i załapać sie na coś onlajnowego.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *