Przeliczeni.pl
Wszystko o prowadzeniu biznesu w galerii handlowej bez cenzury i ukrywania niewygodnych faktów.

Tutaj zobaczysz jak to działa "od kuchni": nadużycia, fałszowanie informacji, szantaż.
Przeliczeni.pl
Systemy franczyzowe w Polsce - czy rzeczywiście to taki złoty biznes?

Sprawdź na blogu jak wyglądają realia prowadzenia tego rodzaju działalności.
Przeliczeni.pl
Bankructwa, rozwody, bezdomność, ucieczki z kraju.

Świadectwa ludzi, których wykończył system retail.

Żarło i zdechło? Nie, nie żarło-nawet na urodzinkach za 300 tysięcy-poradnik najemcy

Blog bez czytelników to jak studnia bez dna-nic z niej nie wyciągniesz. Bez linków, komentarzy, wymiany papierów, umów czy faktury karnej za niewłaściwy kolor kubka w lokalu. Ile mógł wynosić „mandat” za niewłaściwy kolor kubka w upadłej sieci franczyzowej bioway? Pięć tysięcy złotych. Miał być kolor zielony, a nie czerwony, pomimo to, że biorca zamówił w magazynie wskazanym przez dawcę systemu i tylko tam-pod rygorem kar- mógł zamawiać. Zielonego kubka  nie było więc zamówił czerwony. Klienci chcieli pić kawę. Nie było w czym, więc zamówił takie jakie były na stanie. Kontrola dawcy i kara za niewłaściwy kolor. Po galeryjnej eko-gastronomicznej sieci pozostały astronomiczne długi i windykacje (1,5 mln na trzech lokalizacjach). Gdyby nie biorca rzekomo sprawdzonego systemu-skąd mielibyśmy o takich karach wiedzieć?

Pięć tysięcy za plastikowe kubki.

Dobrze, zostawmy te kubki i wróćmy do początku. Uważny czytelnik bloga podsunął tekst, który pojawił się na portalu www.marketingprzykawie.pl.

Autor, Maciej Lewański ogłosił, że galeryjny bal na Titanicu się skończył. A jako, że ćwierć wieku temu rozpoczął przygodę z marketingiem dziś dzieli się swoją wiedzą i przytacza ciekawe dane- te od środka, tak skrzętnie skrywane. Oddajmy mu w takim razie głos:

Maciej Lewański, marketingprzykawie.pl

„Dało to możliwość zatrudniania agencji reklamowych i płacenia po kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie za kampanie, które zamiast realizować proste cele sprzedażowe (wyprzedaże noworoczne, kolekcje wiosenne, wyprzedaże wakacyjne, kolekcje jesienne, akcje świąteczne), skupiały się na formie i zaspokajaniu ego dyrektorów bądź właścicieli. Na wielkość sprzedaży w niewielkim stopniu wpływało  topienie pieniędzy w sesjach fotograficznych z drogimi modelkami i topowymi fotografami czy w przekombinowanych kreacjach opartych na projektowanych fontach lub tworzonych modelach 3D.

Warszawskie domy mediowe nieznające realiów prowincjonalnych miast, znaczenia osobistych kontaktów i układów towarzyskich decydowały o sporych budżetach. Lokowano je na podstawie „ogólnopolskich badań mediów”, w których populacja badanych respondentów w przypadku mniejszych miast potrafi składać się z kilkunastu osób, a wiele istotnych lokalnych mediów nie jest uwzględnianych”.

A tutaj autor podaje kilka konkretnych kwot.

„Spotkanie z szafiarko-blogerką za 20 tys. złotych dawało gwarancję przyjścia nastolatków. Wystawa kosztująca 100 tys. złotych była magnesem dla rodziców z dziećmi. Koncert za 200 tys. zł przyciągał tłumy, które chciały za darmo się pobawić. Urodziny z budżetem 300 tys. zł zapewniały rzesze osób, które zjadały tort, odbierały gratisy i wracały do domu….”

„Najemcy przestawali mieć jakiekolwiek znaczenie, a wręcz zaczynali irytować”. 

„Nawet otwierana w 2019 roku Galeria Młociny wielu wydawała się ziemią obiecaną, wartą każdej zainwestowanej złotówki. To nic, że była dwudziestym trzecim punktem na mapie centrów aglomeracji warszawskiej, oddalonym tylko o długość mostu im. Marii Skłodowskiej-Curie od Galerii Północnej. Jeszcze na początku 2020 roku, czytając artykuły w prasie branżowej, można było dojść do wniosku, że jedyną konkurencją dla bitcoina jest umieszczenie swojego punktu sprzedaży w galerii handlowej i czekanie na zyski”.

„Przekonywały ich liczby odwiedzin i roztaczane perspektywy łatwej konwersji odwiedzających w klientów”.

A teraz ciekawy fragment:

„Zagadką pozostaje to, dlaczego najemcy w Polsce pozwolili się zahipnotyzować do tego stopnia, że pogodzili się z rolą, jaką im przypisano – maszynek do płacenia za wszystko i zgadzania się na wszystko. Zamiast zjednoczyć się, konkurowali między sobą. Zamiast występować wspólnie, zrezygnowali nawet ze spotkań marketingowych. Zamiast negocjować wspólnie, akceptowali indywidualnie każde, nawet najbardziej absurdalne warunki.

Spadkami sprzedaży obarczano sprzedawców. Ci musieli być ciągle szkoleni i pilnowani, żeby nie siadać, nie rozmawiać, nie odpoczywać, tylko pilnować coraz to bardziej rygorystycznych standardów obsługi klienta. Klienta, którego coraz bardziej brakowało – wcale nie z ich winy”.

„Zapłacili oczywiście najemcy. Klasyczny przykład deweloperskiego Amber Gold, który już się kończy, ale takich miejsc w Polsce jest jeszcze wiele”.

To fragmenty długiego tekstu. Tutaj się zatrzymajmy. Chcemy uszanować prawa autorskie, a przede wszystkim zachęcić do przejścia na marketingprzykawie.pl. Teksty są darmowe. Wystarczy podać maila i mamy dostęp do całości. Odpowiemy tylko na zagadkę dla autora. „Dlaczego najemcy…?”

Odpowiadamy: PR i marketing, tajemnice handlowe, kary, szantaż i zastraszanie. Fałszywe dane (miliony pików ludzi)-mapki i naganiacze. Właśnie dlatego. Tak w skrócie. I po zagadce.

Odrębną arcyciekawą częścią tej publikacji są komentarze. Dlaczego?

P.S. Podziękowania dla czytelnika za namiar na marketingprzykawie.pl

1 thought on “Żarło i zdechło? Nie, nie żarło-nawet na urodzinkach za 300 tysięcy-poradnik najemcy”

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *